<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244</id><updated>2012-02-10T09:53:10.545+01:00</updated><category term='out there'/><category term='Modlitwa'/><category term='W drodze'/><category term='Impresje'/><title type='text'>W drodze...</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>123</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-433532333369132575</id><published>2012-02-02T13:26:00.001+01:00</published><updated>2012-02-04T13:10:27.449+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Telewizja Trwam, czyli Maryja Multiplex</title><content type='html'>Niedawno koleżanka zadała mi pytanie, czy wiem, o co chodzi z tym zamieszaniem wokół koncesji dla Telewizji "Trwam." Nie wiedziałem. A po przejrzeniu paru dostępnych źródeł... dalej nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu ktoś rano zadzwonił do moich drzwi. Otwieram, jeszcze zaspany i w piżamie, a tam babcia w futra okutana i do mnie w te słowa: "A, to nie ma w domu mamy, albo taty? Sam jesteś?" Uznałem, że nie ma co się tłumaczyć, że w moim wieku tak bywa i nie moja wina, że młodo wyglądam, więc odpowiadam krótko: "Sam." "A, bo my tu, te, podpisy zbieramy, żeby oni Radio Maryja do tych Multiplexów włączyli." "A... nie, to my nie będziemy podpisywać," ja na to. "Dziękuję."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już skończyłem płakać ze śmiechu i skojarzyłem, że babci zapewne chodziło o telewizję właśnie, a nie radio i platformę cyfrową, a nie kino, to pomyślałem, że chyba jednak ksiądz Rydzyk jakąś dobrą robotę mimo wszystko robi. Bo przecież taka babcia, w normalnych okolicznościach (a już zwłaszcza w takie mrozy), to by narzekała w domu przy kaloryferze, ewentualnie lekarzowi głowę pozawracała w przychodni. A tak ma coś, co dla niej ważne, pracuje na większą chwałę Bogu i demokracji, angażuje się w coś, podpisy zbiera... Poważnie mówię. Można się z Rydzykiem nie zgadzać (i osobiście uważam, że nawet trzeba), ale to chyba nie jest do końca tak zupełnie jednoznaczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu nasz Kościół nie od parady nazywa się Katolickim, czyli powszechnym. Znaczy, że może nie tyle poglądy na wiarę, ale społeczne, czy polityczne gremia ma wręcz obowiązek łączyć przeróżne. Mnie prywatnie może odrzucać od PIS-u na przykład, czy powiedzmy od SLD, ale to nie ma prawa znaczyć, że wyborcy tych partii nie mogą się ze mną spotkać w niedzielę w kościele. Ba, nawet formy pobożności mamy przecież wielorakie. Ja chętniej przyjdę na spotkanie Odnowy w Duchu Św. niż kółko różańcowe, ale nikt tu przecież nie dyskutuje o wyższości jednego, czy drugiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do telewizji ojca Rydzyka, to dalej nie wiem, w czym rzecz. Listu z poparciem podpisywał nie będę, ale też nie podpisałbym protestu. Sam telewizji od lat nie oglądam, za kablówkę w domu płacę ze względu na "sprzedaż wiązaną" z internetem oraz dla pozostałych domowników i nawet nie bardzo się orientuję, jakie tam kanały sobie pozamawiali. Ale argument, że katolicy mają prawo do własnych mediów trafia mi do przekonania. Nawet jeśli ja, również będąc katolikiem, takiej potrzeby odrębności nie odczuwam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-433532333369132575?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/433532333369132575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/02/telewizja-trwam-czyli-maryja-multiplex.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/433532333369132575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/433532333369132575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/02/telewizja-trwam-czyli-maryja-multiplex.html' title='Telewizja Trwam, czyli Maryja Multiplex'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-8440807502755367095</id><published>2012-01-23T09:31:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T09:31:57.254+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-O657rmSPaK4/Tx0a7SrO_TI/AAAAAAAADg8/FONYPMSp8VE/s1600/Lezno01092011_017.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="307" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-O657rmSPaK4/Tx0a7SrO_TI/AAAAAAAADg8/FONYPMSp8VE/s400/Lezno01092011_017.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-8440807502755367095?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/8440807502755367095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/blog-post_23.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8440807502755367095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8440807502755367095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/blog-post_23.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-O657rmSPaK4/Tx0a7SrO_TI/AAAAAAAADg8/FONYPMSp8VE/s72-c/Lezno01092011_017.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1211901029992741898</id><published>2012-01-16T08:12:00.000+01:00</published><updated>2012-01-16T08:18:39.699+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Psychoanaliza</title><content type='html'>Ratunku! Zostałem... "spsychoanalizowany." Brutalnie, bezpardonowo, szczerze, bezinteresownie i niesamowicie trafnie. Ja, który całe życie wiernie i z oddaniem unikałem spychologów. Cóż, widać takie są koszty przyjaźnienia się z psychologiem. Nawet takim... niezrzeszonym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psychologia zawsze mnie fascynowała ponieważ wydawało mi się że jest to jedyna nauka która daje jakiś klucz do zrozumienia człowieka. Otóż daje. Mało tego że klucz: wytrych. Pokazuje bezlitośnie że znając kilka w sumie dość prostych mechanizmów można z nami zrobić praktycznie wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowiedziałem się z tej analizy o sobie bardzo wiele. Zaskakujące jest to, że nie było to aż tak przykre jak się spodziewałem. Owszem, odkryto kilka moich skrzętnie skrywanych słabostek, parę grzeszków o których sam wolałbym zapomnieć, ale ogólna ocena nie jest aż tak zła jak się spodziewałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, wiem, drogi Mambo. Zaraz usłyszę że to w ogóle żadna ocena bo psycholog nie pracuje w taki sposób. Niemniej, czytając taką diagnozę człowiek nie jest w stanie nie oceniać sam siebie. Że wyszło iż w sumie jestem nawet dobrym człowiekiem, który wprawdzie nad paroma rzeczami powinien popracować ale generalnie jakoś tam mieści się na skali człowieczeństwa - to było dla mnie sporym zaskoczeniem. Dotąd większość psychologów jeśli nie łamała sobie zębów na mojej nieszczęsnej osobowości to przynajmniej rezygnowała z normalnych metod diagnostycznych. Tak, ja wiem, tu jest przewaga przyjaźni mimo wszystko i mnóstwo z tego, co opowiedziałem przyjacielowi nigdy nie ujrzałoby światła dziennego w gabinecie lekarskim obojętnej specjalności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteście ciekawi co powiedział o mnie specjalista? Otóż okazało się, że jestem "patologicznym altruistą." Cóż, dla mnie to akurat definicja chrześcijaństwa i czuję się zaszczycony łącznie z przymiotnikiem "patologiczny," niemniej trochę mnie to martwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie każdy altruizm w dzisiejszych czasach określa się mianem patologicznego. U mnie to raczej mechanizm dzięki któremu podobno próbuję się dowartościować ponieważ według teorii mojego znakomitego przyjaciela takie mechanizmy stanowią podstawę naszej osobowości. Ale z drugiej strony, gdybym mógł wybierać świadomie to pewnie też postawiłbym właśnie na ten. Przynajmniej przy okazji daje szansę zrobić coś dobrego dla innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak taka analiza uświadamia mi jak bardzo w końcu wszyscy jesteśmy przewidywalni i skończeni. Boski pierwiastek w nas jest doprawdy mało widoczny, kiedy spojrzeć na ludzką duszę przez mikroskop nauki. Ot, po prostu trochę bardziej rozgarnięte z nas zwierzęta: niby ten rozum mamy ale i tak w większości sytuacji kierujemy się podstawowymi instynktami. To mimo wszystko rozczarowuje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1211901029992741898?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1211901029992741898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/psychoanaliza.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1211901029992741898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1211901029992741898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/psychoanaliza.html' title='Psychoanaliza'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4767637458178521415</id><published>2012-01-10T08:08:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T08:08:00.295+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Sztuka konwersacji</title><content type='html'>Ludzi nie należy sądzić po tym co mówią, tylko po tym, co robią. Właśnie odkrywam ten banał, który poza sprzeciwem wobec "sądzenia" kogokolwiek nie wywoływał dotąd we mnie szczególnej reakcji. Ale tu mam na myśli nie tyle sąd nad ludźmi ile ocenianie ich, klasyfikowanie na własny użytek, że tak brzydko powiem. Choćby w celu zdefiniowania jakiejś relacji z nimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż ja zawsze, od dzieciństwa miałem z tym kłopoty. Bo ja wierzę ludziom i to zupełnie dosłownie. Sam pysk otwieram po to, żeby coś konkretnego przekazać, a nie tylko pogadać od niechcenia i jakoś instynktownie tego samego oczekuję od innych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno, czego nauczyłem się ostatnio, to że kiedy ktoś pyta mnie "jak się czujesz," albo "co u ciebie słychać," to nie należy odpowiadać szczerze. A najlepiej w ogóle. Bo większości wcale nie interesują żadne fakty związane z moją osobą. Czekają tylko na ogół na moje uspokajające "wszystko w porządku," by rozpocząć opowieść o własnych problemach a pytanie postawione jest zwykle jako uprzejmy, ale nic nie znaczący początek rozmowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem tego. Jasne, ja też pytam "co słychać," ale czekam wtedy zwykle na konkretną odpowiedź. Jeśli usłyszę "nic specjalnego," to zadaję kolejne pytania o sprawy o których wiem, że są dla tej osoby ważne. Interesuje mnie to. Jeśli mnie nie interesuje, to nie pytam w ogóle, proste. Zawsze można zacząć rozmowę od skomentowania pogody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakt, ja chyba nie jestem szczególnie mocny w opowiadaniu o sobie. Nawet Bogu w modlitwie mawiam zwykle "Ty przecież wiesz..." jako całe podsumowanie. Niedawno sobie uświadomiłem, że na dzień dzisiejszy tylko jedna osoba sprawia, że chcę jej opowiadać o swoich sprawach. Żeby było śmieszniej, to jedyna osoba, z której od dawna nie potrafię wyciągnąć wiele na jej własny temat. Ma tak samo jak ja...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei znam całkiem sporo osób, które potrafią godzinami opowiadać o sobie i nic z tego nie wynika. Albo wręcz przeciwnie: gadają o niczym kompletnie i rozmowa zupełnie się rozmywa. Tak, ja wiem, że w którejś poprzedniej notce pisałem o tym, że każdy ma swoją historię, którą potrzebuje wypowiedzieć i poczuć się zrozumianym. Chodzi mi o to, że słuchający też zwykle ma taką historię. Ja dawno już nie uczestniczyłem w rozmowie, w której miałbym jakieś poczucie równowagi, świadomość, że jestem dla rozmówcy równie ważny jak on dla mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że tu, jak w większości spraw w życiu, potrzeba jest złotego środka. Dawania i brania. A jakoś mam wrażenie, że na ogół specjalizujemy się w jednym albo drugim. Przy czym niekoniecznie jest to jakaś stała arytmetyczna, że to raczej charakteryzuje nasze relacje z poszczególnymi ludźmi. Dziwne...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4767637458178521415?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4767637458178521415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/sztuka-konwersacji.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4767637458178521415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4767637458178521415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/sztuka-konwersacji.html' title='Sztuka konwersacji'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6622058296970091780</id><published>2012-01-08T14:24:00.001+01:00</published><updated>2012-01-08T14:26:08.038+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Finał WOŚP</title><content type='html'>Czytam tak sobie na różnych forach, blogach i nawet demotach, czytam... i oczom nie wierzę. Nowa moda nadeszła na kontestowanie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Moda, bo te same argumenty mielone są w ten sam sposób w różnych miejscach. Ot, choćby tutaj: &lt;a href="http://dzisiajwswietlebiblii.blogspot.com/2012/01/dzien-wyreczania-budzetu-panstwa-z-jego.html"&gt;Dzień wyręczania budżetu państwa&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dVtb7Ff37n0/TwmRTx1fJBI/AAAAAAAADgs/TAS4UNyfFrk/s1600/logo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="221" width="229" src="http://2.bp.blogspot.com/-dVtb7Ff37n0/TwmRTx1fJBI/AAAAAAAADgs/TAS4UNyfFrk/s400/logo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że ostatnio sporo polemizuję i nawet miałem przestać, ale jakoś nie mogę. Dla mnie od dwudziestu lat akcja Jurka Owsiaka jest źródłem wielkiej radości. Wyjście na ulicę w pierwszą niedzielę nowego roku ma taki sam urok jak gwiazdkowy wieczór, kiedy byłem dzieckiem. Papierowe serduszko na kurtce zimowej to jak order uśmiechu. W taki dzień jak dziś po prostu kocham ludzi. I bolą mnie takie argumenty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy, że to akcja dobra na czas kryzysu czy wielkiej katastrofy... Nie rozumiem. Takie organizacje jak PCK czy Caritas, jak również wspierana przeze mnie Fundacja Brata Alberta i dziesiątki innych funkcjonują cały rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi, że zadania jakie wypełnia WOŚP należą do państwa a konkretnie NFZ. Fakt. Ale podobnie troska o najubożych czy bezdomnych, nad którymi roztacza opiekę wiele fundacji, także katolickich, jak również zakonów podobie należy do państwa. Czy w związku z tym mamy zaprzestać wszelkich datków? A gdzie nakaz jałmużny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeci, że z pieniędzy zbieranych przez Orkiestrę finansowany jest doroczny koncert Przystanek Woodstock. To takie złe? W zeszłym roku, o ile pamiętam  wystawiono tam namiot Ratujemy i Uczymy Ratować, w którym Instruktorzy przeprowadzali szkolenia dla wszystkich chętnych. Rozpowszechniano tematykę pierwszej pomocy oraz założenia programu „Ratujemy i Uczymy Ratować”. Podobnie było w latach poprzednich. Na organizację tego koncertu przeznaczono 10% kwoty jaką Orkiestra przekazała na hospicja dwa lata temu. Argument o alkoholu? Postulowałbym w taki razie, żeby chrześcijanie raz na zawsze przestali korzystać z restauracji czy klubów ponieważ każdy rachunek, jaki płacimy w lokalu za jedzenie, po zapłaceniu pensji obsłudze, części przeznaczonej na opłaty rachunków i (rany boskie!) zysk właściciela, idzie między innymi na zaopatrzenie w alkohol...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny, że mnóstwo innych fundacji robi wiele dobrego bez takiego szumu medialnego. Też fakt. Jednak nie należy zapominać, że w dzisiejszych czasach im większy rozgłos tym większy zysk. Nasz zysk, niczyj inny, tylko nasz. Ale przekonujemy się o tym zwykle dopiero w potrzebie. A te fundacje bez szumu z całą pewnością robią wiele dobrego. I sam niektóre wspieram. Ale bez reklamy, mają też mniej możliwości dotarcia do nas i naszych portfeli. Raczej trudno jest wspierać fundację, o której istnieniu nic się nie wie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę się wypowiadał odnośnie tego, co mówi Biblia na ten temat bo z całą pewnością o Jurku Owsiaku milczy. Jednakże całe Pismo Św wzywa nas do opieki nad chorymi i ubogimi. Modlitwa, post i jałmużna - oto fundamenty wiary, czyż nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem, że od początku tej inicjatywy dziwi mnie postawa Kościoła wobec niej. Naprawdę mnie dziwi. Jakby... zazdrość? Że ktoś bez wielkich słów o wierze, chrześcijaństwie i religii może okazać serce i poderwać ludzi do działania? Bo co, to działanie bez krzyża w tle jest mniej wartościowe? A nie należałoby się raczej cieszyć, że ludzie potrafią coś dobrego zrobić ot tak sami z siebie? Że zaprzeczają poniekąd poglądowi, że jesteśmy z natury źli? Ejże. Ja na miejscu biskupów sam bym ustawił księży z puszkami. Obowiązkowo. W sutannie i z koloratką, z serduszkami, na większą chwałę Pana. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że On by się strasznie o to obraził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec... "Róbta co chceta"? Dla mnie to parafraza św. Augustyna: "Kochaj i rób co chcesz."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę robić co chcę: daję do puszki i z dumą nosze czerwone serduszko obok krzyżyka. Bo kocham. Nie dyskryminuję. W tym roku kupuję pompy insulinowe. A Wy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6622058296970091780?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6622058296970091780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/fina-wosp.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6622058296970091780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6622058296970091780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/fina-wosp.html' title='Finał WOŚP'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-dVtb7Ff37n0/TwmRTx1fJBI/AAAAAAAADgs/TAS4UNyfFrk/s72-c/logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-8738091259788102003</id><published>2012-01-06T08:11:00.001+01:00</published><updated>2012-01-06T08:11:00.149+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HPYkc0cRMV0/TwXk7-35vKI/AAAAAAAADf8/-F-yQ1uVY6U/s1600/Christmas05012012_010.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-HPYkc0cRMV0/TwXk7-35vKI/AAAAAAAADf8/-F-yQ1uVY6U/s400/Christmas05012012_010.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-8738091259788102003?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/8738091259788102003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8738091259788102003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8738091259788102003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/blog-post.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HPYkc0cRMV0/TwXk7-35vKI/AAAAAAAADf8/-F-yQ1uVY6U/s72-c/Christmas05012012_010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-9154906630702744913</id><published>2012-01-03T09:09:00.003+01:00</published><updated>2012-01-03T09:09:00.073+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Refundacja a intronizacja</title><content type='html'>Przepraszam, obiecuję, że nie zmienię charakteru tego bloga i nie przerzucę się na tematy polityczne. Jednak to zagadnienie dotyka także mnie bo jestem przewlekle chory. Wprawdzie nie należę ostatnio do najbiedniejszych, leczę się prywatnie i póki co pytanie, czy mam zapłacić za leki 300 czy 30 złotych miesięcznie nie spędza mi snu z powiek. Ale - jak pisałem niedawno - nie zawsze tak było i nie zapomniałem lekcji, której nauczyło mnie życie. Zresztą, jestem dość dojrzały by wiedzieć, że w każdej chwili obecny dobrobyt może się skończyć i wtedy już taki ważny nie będę. :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie o tym chciałem, to tylko tytułem usprawiedliwienia. Dla mnóstwa ludzi to poważne dylematy i nie chcę powiedzieć, że nie doceniam sprawy tylko dlatego, że mnie akurat stać. Dziwi mnie inna kwestia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mianowicie, jeszcze niedawno mówiło się, że jest w naszym kraju 90% katolików. Są ludzie (rozumiem, że to może mniejszość, ale dość głośna), którzy jedyny "ratunek" dla Polski widzą w intronizacji Chrystusa. Osobiście nie wiem przed czym ten ratunek, ale i o to mniejsza. Zasadnicze pytanie, jakie mnie w tym kontekście nurtuje brzmi: Dlaczego Jezus miałby królować nad państwem, w którym potrzebne są tak zawiłe procedury kontrolowania ludzi, żeby nie przywłaszczali sobie czegoś, co im się nie należy? Procedury, dodajmy, których lekarze boją się na tyle, że odmawiają brania w nich udziału?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to za społeczeństwo? Dlaczego, skoro tak wielki odsetek wśród nas wierzących, w ogóle potrzebujemy takich kontroli? Czemu nie jest tak, że każdy wie co mu przysługuje i zwyczajnie idzie do apteki i mówi a aptekarz mu wierzy? Czyż uczciwość nie jest cnotą chrześcijańską? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż nie i to jest właśnie paradoks, który mnie zastanawia. Jakoś w naszym społeczeństwie dziwnie przyjęło się, że każdy korzysta jak może i widzi w tym raczej powód do dumy niż grzech. Praca "na czarno," oszukiwanie na podatkach, wyłudzanie recept czy zwolnień lekarskich... Ciekawy jestem, czy ktoś się w ogóle z takich rzeczy spowiada. O łamaniu przepisów drogowych nawet nie wspomnę bo zostałbym wyśmiany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie wiem, nie rozumiem. Przekracza moje pojęcie jak można nazywać się katolikiem i robić takie rzeczy z czystym sumieniem. A jest tego więcej. Choćby dziś, wychodząc z kościoła usłyszałem dwóch starszych panów, którzy przechodzili rozmawiając. Nie wiem o czym bo nie słuchałem, ale wręcz uderzyło mnie w uszy jak jeden z nich, nota bene całkiem nobliwie wyglądający, wykrzyknął: "Ach to żydy pier***!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile słowo z gwiazdką nieszczególnie mnie szokuje, jako że język ojczysty mamy bogaty i każdy dojrzały człowiek powinien umieć posługiwać się emfazą, nawet kwiecistą, o tyle użycie słowa żyd w kontekście innym niż narodowość człowieka o którym akurat rozmawiamy jest dla mnie szczególnie obraźliwe. Zwłaszcza w kraju, w którym byliśmy świadkami Holocaustu. Zwłaszcza w kraju, w którym jest podobno 90% katolików, dla których najważniejszym przykazaniem jest miłość Boga i bliźniego. Zwłaszcza w kraju, który ma pretensje do bycia Chrystusowym narodem wybranym...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja wiem, ja jestem naiwny. Idealista taki, nieżyciowy. Ale słyszę jak niektórzy grzmią o zakazie aborcji, związków partnerskich, in vitro, itd. Brak moralności, cywilizacja śmierci - ja to wszystko rozumiem. Ale może jednak należałoby zacząć od podstaw? Wiecie, od tej belki we własnym oku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy czym zwróćcie też uwagę, że najgłośniej krzyczą ci, których to nie dotyczy. O aborcji mężczyźni i kobiety żyjące w małżeństwie, które na przykład nigdy nie zostały zgwałcone. O związkach partnerskich heteroseksualiści. O in vitro ojcowie i matki dzieciom. O podatkach i przepisach drogowych nie krzyczy nikt, może dlatego, że wszyscy oszukują?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-9154906630702744913?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/9154906630702744913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/refundacja-intronizacja.html#comment-form' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/9154906630702744913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/9154906630702744913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2012/01/refundacja-intronizacja.html' title='Refundacja a intronizacja'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-924846780106139051</id><published>2011-12-27T12:15:00.001+01:00</published><updated>2011-12-27T12:17:19.179+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Modlitwa'/><title type='text'>Zwierzyniec - pożegnanie</title><content type='html'>Z wielką przykrością przeczytałem, że w dzień Bożego Narodzenia zmarł człowiek, któremu zawdzięczam wiele pięknych chwil z dzieciństwa, pan Michał Sumiński:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://m.onet.pl/_m/330ec9623b6c78fa99915e6f115e0930,14,1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="253" width="450" src="http://m.onet.pl/_m/330ec9623b6c78fa99915e6f115e0930,14,1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wielu z Was jest może za młodych, żeby to pamiętać, ale tekst z moich życzeń wigilijnych o tych "co skaczą i fruwają" wzięty jest właśnie z zapowiedzi jego programu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Zwierzyniec" obok "Sondy" (chyba trochę późniejszej) i "Piątku z Pankracym" był jednym z najważniejszych wydarzeń w moim życiu kiedy miałem kilka, czy wczesne kilkanaście lat. Pan Sumiński w stroju leśniczego opowiadał o zwyczajach zwierząt w tak sugestywny sposób, że do dziś pamiętam brzmienie jego głosu kiedy tłumaczył zachowania lochy z warchlakami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że to panu Sumińskiemu przede wszystkim zawdzięczam swoje umiłowanie przyrody i to, że robię dziś zdjęcia natury, że potrafię zatrzymać się w pół kroku na łące, żeby podziwiać biedronkę - to jego dzieło. On budził we mnie wrażliwość na naturę w bardzo młodym wieku i myślę, że podobnie jest z wieloma moimi równieśnikami. Zawdzięczamy mu bardzo wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był kawalerem Orderu Uśmiechu - jak dla mnie najszczerzej przyznawanego odznaczenia - i bohaterem naszego dzieciństwa. Pod jego wpływem marzyłem, żeby wybrać się do lasu z nożem i lornetką, zbudować szałas i obcować z naturą z dala od cywilizacji. Był autorem wielu moich dziecięcych marzeń, a jest to dar, którego tak łatwo się nie zapomina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie Michale, niech pana Bóg wynagrodzi za wszystkie nasze dziecięce uśmiechy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://static.polskieradio.pl/files/52fd9eda-c5f1-49a3-b6ab-891c14513a82.file" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="160" width="255" src="http://static.polskieradio.pl/files/52fd9eda-c5f1-49a3-b6ab-891c14513a82.file" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-924846780106139051?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/924846780106139051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/zwierzyniec-pozegnanie.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/924846780106139051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/924846780106139051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/zwierzyniec-pozegnanie.html' title='Zwierzyniec - pożegnanie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1694519638183723001</id><published>2011-12-24T08:57:00.009+01:00</published><updated>2011-12-24T08:57:00.350+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Boże Narodzenie</title><content type='html'>Drodzy moi bliżsi i dalsi przyjaciele. Ci co komentują i Ci, którzy tylko z cicha podczytują. Ci co się zgadzają i Ci, którzy prowokują mnie do myślenia. Jednym słowem, Ci co skaczą i fruwają...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym Wam wszystkim życzyć, podobnie jak rok temu, absolutnie magicznych Świąt. Nie tylko komercyjnie magicznych (proszę się już nie przyczepiać)- tych z choinką i Mikołajem - ale po Bożemu magicznych: w naszych sercach. Niech chociaż tego jednego dnia nie będzie na całym świecie nikogo, komu życzylibyśmy źle. Niech nastanie przebaczenie i pojednanie - z Bogiem Narodzonym i między nami wszystkimi, niezależnie od rasy, wyznania, płci i koloru grzebienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokój nam wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poniżej utwór, od którego od prawie trzydziestu lat zaczyna się Wigilia w moim domu. Po nim następują kolędy, ale ta piosenka jest mi szczególnie bliska. Kiedy byłem mały i wieszałem na choince ostatnie zabawki a mama kończyła nakrywać do stołu, tata puszczał tę piosenkę na cały głos. Na ten sygnał zbieraliśmy się przy stole z opłatkiem. Tę samą tradycję pielęgnowałem we własnej rodzinie i teraz chciałbym podzielić się nią z Wami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/vVFRCXDHlwI" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1694519638183723001?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1694519638183723001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/boze-narodzenie.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1694519638183723001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1694519638183723001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/boze-narodzenie.html' title='Boże Narodzenie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/vVFRCXDHlwI/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7124918198849525432</id><published>2011-12-19T10:34:00.002+01:00</published><updated>2011-12-19T11:25:01.606+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Prośba o wsparcie</title><content type='html'>Ostatnio jakoś często się na takie natykam. "Mamy xx dzieci, zasiłek się kończy, renta nie wystarcza, koszty remontu..." itd. Wątki na forach, ogłoszenia o pracę... o matko! A w komentarzach wrzaski, że złodziejski rząd, że uczciwy człowiek w dzisiejszych czasach nie ma szans...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie było tak, że mieszkanie wynajmowane, debet się kończył, komornik na pensji a nowego kredytu już mi nikt nie chciał udzielić. I pamiętam jak żona się złościła kiedy każdą wolną chwilę spędzałem przy komputerze. No nie miałem ich wtedy zbyt wiele między pracą i zajmowaniem się dzieckiem, ale jednak czegoś zdołałem się nauczyć. Głównie nocami i sam, bo na żadne kursy komputerowe nie było nas stać. Zacząłem dosłownie od tego, że nauczyłem się włączać komputer. Pamiętam jak kiedyś o trzeciej nad ranem wykasowałem sobie wszystkie pliki bo nie odróżniałem jeszcze skrótów na pulpicie od faktycznych folderów. I tak gdzieś koło szóstej mi spracowało, że ikony do skrótów to mają strzałki... Śmiejecie się? No właśnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakt, o tyle było mi łatwiej, że angielskim władałem biegle, ale to tylko jedno umiałem. O kodowaniu dalej nie mam bladego pojęcia poza paroma najczęściej używanymi linijkami html. Poza tym sam się nauczyłem obsługi office i paru programów graficznych. I odpowiedziałem na kilka tysięcy ogłoszeń w ciągu dwóch czy trzech lat, łapałem każdą możliwą fuchę za byle jakie grosze, byle mieć co wpisać do CV, zanim dorwałem tę pracę którą mam teraz. A i to było ryzyko bo ogłoszenie zredagowano tak, że wyglądało jak oszustwo: praca zdalna, firma krzak, nie wiadomo dokładnie jakie zarobki... A trzeba było założyć własną działalność gospodarczą, zrezygnować z etatu i liczyć na to, że nie wykiwają. I pewnie że miałem trochę szczęścia (albo łaski Bożej jak kto woli) ale też i pracy włożyłem w to sporo. Samo na parapet nie przyfrunęło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I naprawdę nigdy mi do głowy nie przyszło że mogę zwalić winę za swoje kłopoty na rząd (a kilka rządów to trwało). Może dlatego, że nawet do zasiłku się nie kwalifikowałem bo zarabialiśmy tak mniej więcej na granicy - tyle, że większość pieniędzy pożerał komornik i czynsz za wynajem, a na to nikt ulgi nie daje - ani w rządzie ani w parafii. I nikogo nie obchodziło że mi na życie zostaje grubo poniżej minimum socjalnego. Wakacje? A jakie wakacje? Ja w wakacje harowałem wtedy sprzątając po domach i biurach, żonę z dzieciakiem upychałem u teściów na przedmieściach i jedno co mieliśmy dobrze to dofinansowanie dwutygodniowych wczasów w pracowniczym ośrodku na Mazurach - na to się jeszcze przez trzy lata załapaliśmy zanim zlikwidowano wszystkie fundusze wczasowe. A żeby opłacić resztę to ja z jednego kawałka mięsa obiady robiłem przez kilka dni na trzy osoby. Chcecie wiedzieć jak na jednym kurczaku przeżyć tydzień? Ano, pierwszego dnia zaczyna się od rosołu... :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poważnie mnie to dziwi bo ludzie, którzy to piszą są już przecież jakoś w połowie mojej drogi: mają dostęp do internetu i potrafią napisać posta na forum. Z całą pewnością nie potykają się o ikony na pulpicie... Grubo więcej niż to, z czym ja zaczynałem. Nie było to w końcu tak dawno, raptem jakieś 8-9 lat temu, ale wówczas stałe łącze internetowe było jeszcze luksusem a i forów dyskusyjnych tak wiele nie było, nie mówiąc już o rekrutacji pracowników online. Wniosek?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknimy chyba za czasami socjalizmu, kiedy przydział pracy dostawało się odgórnie i nikomu nie groziło bezrobocie. Chcieliśmy niby kapitalizmu ale to raczej dlatego, że nie do końca wiedzieliśmy, czym to pachnie. Teraz wiemy i... nie podoba nam się to. Niestety, prostej drogi wstecz nie ma, trzeba się przystosować. Ale to nie jest wina żadnego rządu tylko nas samych. Naszego lenistwa i braku pomysłu na siebie. Z tym, że zawsze łatwiej jest poszukać winnych obok - o tym już pisałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądźmy hojni w dobroczynności, zwłaszcza zimą i zwłaszcza w okresie Bożego Narodzenia. Ale pomagajmy z rozwagą i nie oczekujmy pomocy tam, gdzie zawinił nasz własny brak wyobraźni. Tam raczej bierzmy się do roboty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dla tych, którzy mając niewiele i tak chcieliby coś ofiarować przypominam, że baner pod tytułem Okruszek nie jest na tym blogu tylko dekoracją. Nie Wy płacicie za kliknięcie, ale kilka groszy za nie i tak trafia do tych, którym nie poszczęściło się w życiu nawet na tyle, żeby mieć komputer.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7124918198849525432?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7124918198849525432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/prosba-o-wsparcie.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7124918198849525432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7124918198849525432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/prosba-o-wsparcie.html' title='Prośba o wsparcie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6229678354675850210</id><published>2011-12-15T08:58:00.000+01:00</published><updated>2011-12-15T09:04:04.254+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Adwent</title><content type='html'>W związku ze zwróconą mi niedawno uwagą że ostatnio dużo narzekam, przejrzałem swoje ostatnie notki i faktycznie, wychodzi na to, że mi się tam pozbierało. Co jest w sumie dziwne, zważywszy że absolutnie nie czuję się w nastroju do narzekania. Nawet moja zwykła jesienna chandra oszczędziła mnie po raz pierwszy od ładnych kilku lat, być może dlatego, że jednak trafia się słoneczny dzień pomiędzy typową listopadową szarością? Niemniej, przywołany do porządku, przestaję narzekać i postaram się zdać raport z tegorocznego adwentu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mija mi on jakoś bez szczególnych nawróceń, bez wielkich oczekiwań czy dzielnych postanowień. Ot, taki okres oczekiwania na coś miłego, dobrze znanego ale wytęsknionego. Zapowiadają mi się spokojne, rodzinne Święta (czego i Wam wszystkim serdecznie życzę) o ile naturalnie nie przytrafi się po drodze jakaś wielka katastrofa. Na to jednak póki co się nie zanosi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poważnie. Wiem, że są tacy, którzy znienawidzą mnie po tym stwierdzeniu, ale ostatnio moim jedynym problemem jest łupież. Jak babcię kocham. Widać Pan Bóg uznał, że póki co dość się w życiu namęczyłem i postanowił mi zafundować chwilę spokoju. Przy okazji - te wszystkie szampony przeciwłupieżowe, włącznie z nizoralem są do kitu. Konia z rzędem temu, kto mi poda porządny sposób na pozbycie się łupieżu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza łupieżem, jeden z tematów tegorocznych rekolekcji zainteresował mnie szczególnie. Właściwie bez żadnych osobistych powodów, ot, chyba jako kolejna rzecz, którą Bóg postanowił mi powiedzieć. A chodzi mianowicie o występowanie zła na świecie. Wiem, temat rzeka i można go studiować całe życie. Choć chyba nie warto. Ale chciałem przedstawić tu pewien aspekt całej sprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę sobie że często, kiedy spotyka nas coś złego, automatycznie uznajemy to zło i idziemy dalej w poczuciu niesprawiedliwości. Rzadko kiedy przystajemy, żeby zastanowić się, czy to w nas nie tkwi źródło problemu. Zwłaszcza, kiedy podobna sytuacja przytrafia nam się po raz kolejny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli pójdę do sklepu i ekspedientka na mnie burknie, to naturalnie założę, że ma po prostu zły dzień i nie poświęcę temu zdarzeniu więcej uwagi. Ale jeśli tego samego dnia, inna ekspedientka w innym sklepie zrobi to samo, a potem następnego dnia jeszcze raz, to czy nie powinienem sprawdzić, czy to przypadkiem ja nie zawiniłem? Może miną, może tonem głosu, czymś taką reakcję zapewne sprowokowałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naturalnie najdalszy jestem od twierdzenia jakie wysnuwają niektórzy, że zgwałcona kobieta sama jest sobie winna bo na pewno sprowokowała. Oczywiście że jest na świecie zło, które nas spotyka bez żadnej winy z naszej strony. Ale myślę, że warto się nad sobą częściej zastanawiać. Czasy, w których żyjemy, dzisiejszy świat tak nakierowany na humanitarność, podkreślający prawa człowieka, zbyt często daje nam łatwą odpowiedź: to oni są winni, kimkolwiek by owi "oni" nie byli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata." &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Łk6:42)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6229678354675850210?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6229678354675850210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/adwent.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6229678354675850210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6229678354675850210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/adwent.html' title='Adwent'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7481918262873376255</id><published>2011-12-13T08:55:00.001+01:00</published><updated>2011-12-13T23:04:46.473+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Głupie zasady</title><content type='html'>"Bo ty żyjesz według jakichś swoich głupich zasad" - usłyszałem wczoraj od swojego syna. Z jednej strony ucieszyłem się, że on te zasady dostrzega, z drugiej zasmuciłem. Wiem oczywiście, że w jego wieku absolutnie nieodzowną podstawą egzystencji jest kontestowanie rodziców, kimkolwiek by nie byli. Mimo wszystko...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te głupie zasady to fakt, że nie pozwalam mu przenieść się na ostatni semestr do szkoły, w której jego matka załatwiłaby mu lepsze oceny. To, że nie pozwalam mu jeździć na gapę. Że nie zgadzam się na postawienie kieszonkowego w zakładach sportowych (a tak, takie pomysły ma nasza "dzisiejsza młodzież"). To także to, że spłacam pożyczkę, której teoretycznie nie muszę bo mi jej nikt nie udowodni, że daję czasem kilkaset złotych na cele charytatywne a jemu "żałuję" na luksusowe buty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbuję mu tłumaczyć, że wartość człowieka poznaje się w takich codziennych sprawach a nie w wielkich słowach. Że nie należy szukać łatwych rozwiązań, skrótów, sposobów na dorobienie się bez wysiłku. Że kto jest wierny w małej rzeczy, ten i w ważnej nie zawiedzie? Ale to tylko słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze byłem zwolennikiem teorii, że dzieci uczą się tego co robią ich rodzice, a nie tego co mówią. Że te zasady przesiąkają potem w ich dorosłe życie właściwie bez udziału ich świadomości. Że te mechanizmy wypracowują się poprzez działanie a nie tłumaczenie. Czasem jednak trzeba próbować tłumaczyć. I w takich chwilach tęsknię do czasów, kiedy jedyne, co musiałem mu tłumaczyć, to dlaczego nie należy jeść słodyczy przed obiadem. Ech!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałem niedawno o tym, że trudno jest być chrześcijaninem. Teraz przedstawiam dowód - tym donioślejszy, że dotykający spraw najważniejszych, najbliższej sercu osoby: własnego dziecka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktycznie trudno, kiedy środowisko, koledzy, nawet rodzona matka oferują prostsze wyjścia, bardziej efektywne rozwiązania. Wydawałoby się - nic złego w zakładach przecież. Te kilka złotych tygodniówki to nie są wielkie pieniądze, a można je podwoić bez wysiłku. A wyższe oceny w ostatniej klasie gimnazjum to większe szanse na dobre liceum, lepszy start w przyszłość... No jak można czegoś takiego dziecku odmówić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się, że mój syn dostrzega, że nie zabraniam mu różnych rzeczy przypadkowo, że kierują mną jakieś zasady. Będę się modlił, żeby pewnego dnia dostrzegł, że one wcale nie są takie głupie. A może są? Czasami sam już nie wiem. Tyle tylko, że nie potrafię postępować inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych co lubią country i znają angielski - taka piosenka, którą bardzo bym chciał kiedyś od niego usłyszeć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/crzQn7hutUo" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7481918262873376255?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7481918262873376255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/gupie-zasady.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7481918262873376255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7481918262873376255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/gupie-zasady.html' title='Głupie zasady'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/crzQn7hutUo/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3394106874833578255</id><published>2011-12-08T09:43:00.001+01:00</published><updated>2011-12-08T10:56:49.647+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Kara czy przebaczenie</title><content type='html'>No wiem, jak raz zacząłem to się teraz nie odczepię. Ale tyle ciekawych komentarzy dostałem pod ostatnią notką, że trudno się oprzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dorota, moja najnowsza komentatorka napisała, że może nie wszyscy pragniemy kary śmierci, ale wszyscy pragniemy kary... Czy rzeczywiście? Czy to pragnienie i łaknienie sprawiedliwości za które mamy być błogosławieni naprawdę musi koniecznie przybierać wymiar kary? Czy to jest nieodłączną cechą chrześcijanina? A może wystarczy przebaczenie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja już kiedyś o tym pisałem, ale to było dawno więc proszę wybaczyć, że się powtórzę. Ja wiem, że jestem dziwny, ale ja od najmłodszych lat nie umiałem pragnąć kary. Jak każdy, przeżywałem w życiu bolesne chwile. Zawodziłem się na rodzinie i przyjaciołach, czułem zraniony. Ale nigdy nie umiałem chcieć dla nikogo kary i dalej nie umiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem wcale święty i nawet nie próbuję się na takiego kreować. Odczuwam gniew, jak wszyscy. Ale u mnie to chwilowe. Przechodzi szybko i nigdy nie pragnąłem zemsty na kimś, kto mnie skrzywdził. Zaczynam się modlić, żeby ta osoba zrozumiała co zrobiła źle i to mi wystarcza. Sam odsuwam się, żeby nie oberwać ponownie, ale nic poza tym. Tak naprawdę to nawet nie lubię w sobie tej cechy bo smakuje słabością, ale nie umiem tego zmienić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałem też kiedyś, że moim największym marzeniem jest znaleźć się w raju razem ze zbrodniarzami, tyranami i przestępcami. Stalin, Hitler... to łatwo wymieniać bo to postacie historyczne już w tej chwili. Wojnę to pamiętała moja babcia, rodzice już nie więc to nic osobistego. Ale nie chodzi mi o to, żeby było spektakularnie. Chciałbym zasiąść kiedyś za stołem wspólnie z każdym, kto mnie kiedyś skrzywdził i kogo ja sam skrzywdziłem. Chciałbym, żeby Bóg nam pokazał gdzie popełniliśmy błąd i żebyśmy umieli sobie wybaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że - tak jak napisał Tomek - w dzisiejszych czasach resocjalizacja przestępców to raczej symbol niż rzeczywistość. Ale to, czego my nie umiemy, z pewnością Bóg potrafi. Może dlatego nie przekonuje mnie wizja nieba i piekła, wizja Boga sprawiedliwego "który za dobre wynagradza a za złe karze." &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kara to ostateczność, w pewnym sensie nawet oznaka bezsilności, kiedy zawodzą inne środki. Każdy, kto jest rodzicem przyzna mi tu rację. Zamiast karać dziecko, wolelibyśmy, żeby ono samo zrozumiało swój błąd i postarało się go naprawić, czyż nie? Kara jest wtedy, kiedy nic już nie umiemy zrobić innego. Czy Boga należy posądzać o taką bezsilność?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, może nie zostałem w życiu dość skrzywdzony, żeby obudziło się we mnie pragnienie kary? Nigdy na przykład nie padłem ofiarą brutalnego przestępstwa. Co najwyżej oberwałem po gębie (też niegroźnie, raczej w czasach szkolnych), albo ktoś mnie oszukał. Może, nie wiem. Ale piszę jak jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W podobnym tonie wypowiada się o piekle mój ukochany mentor teologiczny, ksiądz Hryniewicz. Nikt jak on nie podkreśla walorów edukacyjnych czy też wychowawczych biblijnej eschatologii i w tym kontekście stawia znak zapytania w miejscu piekła jako ostatecznego rozwiązania. I słusznie. Dla mnie to po prostu nielogiczne...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3394106874833578255?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3394106874833578255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/kwestia-kary-raz-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3394106874833578255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3394106874833578255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/kwestia-kary-raz-jeszcze.html' title='Kara czy przebaczenie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3190018318926210626</id><published>2011-12-06T10:14:00.001+01:00</published><updated>2011-12-08T21:03:29.590+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Kara śmierci</title><content type='html'>Nie zamierzałem o tym pisać bo nie jestem komentatorem politycznym. Ale niedawno wdałem się w dyskusję na ten temat na zaprzyjaźnionym blogu i uznałem, że przedstawię swoją argumentację tutaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolega mianowicie postawił tezę, że Kościół nie ma nic przeciwko stosowaniu kary śmierci. Ja zaś dostrzegam subtelną ewolucję w postawie Kościoła od polecania tejże jako wspaniałego rozwiązania pewnych problemów do niechętnego dopuszczania w sytuacji, kiedy aparat państwowy jest właściwie bezradny. Obaj zaś, za dowód swojej racji uznaliśmy ten artykuł: &lt;a href="http://www.cafr.pl/2011/12/prawdziwa-nauka-kosciola-o-karze-smierci/"&gt;"Prawdziwa nauka Kościoła o karze śmierci."&lt;/a&gt; Proszę, oceńcie sami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną tezą mojego kolegi, a właściwie główną jego notki było, iż wszyscy jesteśmy zwolennikami jakiejś formy kary śmierci, choćby zabijania w obronie koniecznej. Pomijając oczywiste różnice (akt emocjonalny kontra wyrok wykonywany przez aparat państwowy na podstawie materiału dowodowego). Kolejne przykłady to odparcie niesprawiedliwej napaści militarnej oraz ewentualny mord tyrana. Pozwoliłem sobie na to przytoczyć następującą argumentację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Czy Jezus stosował obronę konieczną? Czy pozwolił swoim uczniom choćby sprzeciwić się pojmaniu Go? Czy też raczej kazał im schować miecze?&lt;br /&gt;2. Czy Jezus spełnił oczekiwania uczniów i stanął na czele powstania przeciw Rzymowi? Czy poprowadził, albo chociaż wspierał w czymkolwiek ich walkę o wolność, o niepodległość od Rzymu?&lt;br /&gt;3. Czy Jezus nie nakazał oddawać Bogu co boskie a cesarzowi co cesarskie? I czy nie miał przy tym na myśli okupanta, zbierającego daninę od pobitego ludu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc... mnie nijak kara śmierci, nawet w takim pokrętnym ujęciu, do wiary nie pasuje. Co to w ogóle znaczy "obrona konieczna"? Konieczna przed czym, przed śmiercią? Cóż, jeśli jesteś chrześcijaninem, to w śmierć nie powinieneś wierzyć, ani tym bardziej się jej bać. Śmierć jest wyzwoleniem i nie trzeba się jej przeciwstawiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja w ogóle jestem optymistą (nawet idealistą, jak mi to niedawno zarzucono). Mam nadzieję, że nasza cywilizacja rozwinie się tak, że przestępców będzie się leczyć a nie zabijać. Na dzień dzisiejszy jednakże optowałbym raczej za wyrokami 200, 300 lat więzienia dla najgorszych przestępców. Czyli dożywocia w takim wymiarze, żeby żadne ułaskawienie ich nie objęło. Taki system funkcjonuje na przykład w niektórych stanach amerykańskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do utrzymywania więźniów - takie oddziały dożywotnie przekształciłbym w obozy pracy. Tak, ja wiem, że zwłaszcza u nas ta nazwa koszmarnie się kojarzy, ale chodzi o zasadę. Niech to będzie praca w godziwych warunkach, ale taka, z której społeczeństwo może czerpać korzyści. Jeśli ktoś twierdzi, że to i tak nieopłacalne, to... ja nie mam kontrargumentu. Nieopłacalne jest przede wszystkim wychowywanie takich jednostek w społeczeństwie, które działają na jego szkodę. Dalej to już tylko konsekwencje a jeżeli kara śmierci ma być sposobem na ich unikanie to mnie się to nie podoba niezależnie od tego, co na ten temat aktualnie twierdzi Kościół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą stanowisko to i tak budzi mój sprzeciw w świetle postawy tego samego Kościoła odnośnie samobójstwa i eutanazji. Pominę tu aborcję, choć jest często cytowana przez przeciwników Kościoła bo tu akurat sprzeczności nie widzę: zabicie niewinnego nie jest tym samym co karanie przestępcy, obojętnie w jakim wymiarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak, skoro Kościół jest skłonny przyznać prawo wyrokowania o życiu obywateli aparatowi sprawiedliwości, to czemu tak gorąco potępiane jest samobójstwo? Naturalnie, w większości przypadków to akt emocjonalny i decyzja podejmowana niekoniecznie w pełni świadomie. Ale prawo do sądowej ewaluacji swoich motywów powinna w takim razie mieć również jednostka postawiona przed perspektywą cierpienia i przedłużonej agonii. Skoro o życiu przestępcy ma prawo decydować beznamiętne grono sędziów, czemu to samo grono nie może przyznać prawa do eutanazji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobny brak logiki widzę w podejściu Kościoła do procedury in vitro. Tam z kolei koronnym argumentem z jakim się spotykam (poza osławionym zabijaniem zarodków o którym już kiedyś pisałem i które da się dość łatwo uregulować prawnie) jest to, iż człowiek nie ma prawa zabawiać się w Boga i że prawo do decydowania o życiu i śmierci jest wyłącznie boskim przywilejem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując: zdaję sobie sprawę, że Kościół nie jest przeciwny karze śmierci. Mam jednak nadzieję, że pewnego dnia będzie. Kiedy już większość z nas dorośnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3190018318926210626?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3190018318926210626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/kara-smierci.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3190018318926210626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3190018318926210626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/12/kara-smierci.html' title='Kara śmierci'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-5233892989907418370</id><published>2011-11-30T09:31:00.000+01:00</published><updated>2011-11-30T09:31:27.632+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Więzienie</title><content type='html'>Jak niemal co roku o tej porze oglądam sobie kolejną serię Star Treka. Ten serial inspiruje mnie od lat. Jest taki optymistyczny w swoim podejściu do ludzkiej natury, że aż głęboko chrześcijański. Naturalnie, jeśli ktoś jest w stanie przeskoczyć płytką warstwę fabularną i przyjrzeć się filozofii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym z odcinków opowiedziana jest historia człowieka, który został ukarany dwudziestoletnim więzieniem. Naturalnie za czyn, którego nie popełnił, ale nie to jest sednem sprawy. Jest nim mianowicie sposób wymierzenia kary. Otóż społeczeństwo, które tę karę wymierza, czyni to za pomocą urządzenia, które w jednej chwili może człowiekowi wszczepić do głowy wieloletnie wspomnienia. Tak więc dla towarzyszy naszego bohatera upływa jakieś, dajmy na to pół godziny, podczas gdy ten człowiek przeżywa dwudziestoletnią katorgę. Po wybudzeniu ledwie poznaje kiedyś znane twarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakież to wszystko jest względne, prawda? W czasie, gdy jego koleżanka ponudziła się chwilę w sąsiednim pokoju, on przez dwadzieścia lat był głodzony, upokarzany, pozbawiony najprostszych środków higieny i spacerów. Naturalnie, to tylko serial telewizyjny więc my z kolei w ciągu czterdziestu paru minut poznajemy całą tę historię, widzimy zmagania przyjaciół o zrozumienie go i na koniec wszystko się dobrze kończy aby w następnym odcinku już do tego nie wracać. Ale to jeszcze inna sprawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dało mi to do myślenia, jak bardzo my w sumie wszyscy jesteśmy na tym świecie samotni. Każdy z nas ma w swojej własnej głowie takie więzienia o których nie potrafimy nikomu opowiedzieć. Nie umiemy albo po prostu nie mamy komu. Przyjaciele, rodzina, współmałżonek... jak często nasze rozmowy z nimi są banalne, dotyczą tylko codziennych, prostych spraw? Co będzie na obiad, słyszałeś że dozorczyni się rozchorowała, kogoś znowu z PISu wyrzucili?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę sobie, że w niebie będzie inaczej. Tam będziemy w końcu otoczeni ludźmi, którzy będą chcieli i umieli z nami rozmawiać. I sami się tego nauczymy. Raj jawi mi się jako wspólnota ludzi - prawdziwa, braterska wspólnota w której nikt już nie będzie musiał obawiać się niezrozumienia. Boga przecież obchodzi co się z nami dzieje, każdy włos na naszej głowie jest policzony - tak nam powiedział.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-5233892989907418370?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/5233892989907418370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/11/wiezienie.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5233892989907418370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5233892989907418370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/11/wiezienie.html' title='Więzienie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6917093327134404327</id><published>2011-11-25T08:30:00.001+01:00</published><updated>2011-12-03T17:43:03.180+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Chrześcijaństwo</title><content type='html'>To wymaga ogromnego hartu ducha. I ja nie mówię o męczennikach, ale o naszym zwykłym, codziennym życiu. O czymś takim pisała niedawno Zim w swoim blogu &lt;a href="http://zycie-i-droga.blogspot.com/2011/11/przesilenie-zimowe.html"&gt;"Życie i droga"&lt;/a&gt; a mnie nasunęło się jeszcze po tej lekturze kilka dodatkowych refleksji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bycie chrześcijaninem kosztuje. Ceną jest powodzenie, popularność, bardzo często szczęście osobiste. Brak egoizmu jest surowo karany przez świat i ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty, który pragniesz nim zostać, strzeż się. Bo każde Twoje przebaczenie komuś będzie traktowane jako oznaka słabości. Każdy gest pomocy będzie wykorzystany. Ile razy nie wspomnisz o własnych potrzebach, inni uznają, że ich po prostu nie masz i podepczą cię. Ile razy zmusisz się do zrobienia czegoś dla innych, oni potraktują to jak coś co im się słusznie należy i stratują cię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś mi niedawno powiedział, że jest we mnie dużo sprzeciwu wobec świata. Zaprotestowałem bo wydawało mi się, że całkiem nieźle sobie radzę z akceptacją ludzkich słabości. Może się myliłem? Może to gorycz przeze mnie przemawia. Ale gorycz przemawiała też czasem i przez samego Jezusa: "Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć" (Mt8,20).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedział też: "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa." (Łk9,23-24).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli więc nie jesteśmy gotowi w taki zwyczajny, codzienny sposób tracić życia dla innych, nie mamy co myśleć o chrześcijaństwie. Jeśli nie umiemy dostrzec poświęcenia innych, nasze własne nie jest nic warte. Nie umiemy kochać ani być kochanymi. Nie umiemy być chrześcijanami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba, że potrafisz się zareklamować. Dobrze sprzedać swoje cnoty. Krzyczeć głośno, demonstrować wszystkim na około jak bardzo się poświęcasz, jak wiele z siebie dajesz, jak ciężko pracujesz. Tylko... czy to jeszcze jest chrześcijaństwo?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6917093327134404327?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6917093327134404327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/11/chrzescijanstwo.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6917093327134404327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6917093327134404327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/11/chrzescijanstwo.html' title='Chrześcijaństwo'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4997332587746111051</id><published>2011-11-21T10:35:00.001+01:00</published><updated>2011-11-21T12:06:48.693+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Pytania</title><content type='html'>Witam wszystkich moich czytelników, szczególnie tych, którzy wiernie dopominali się o kolejne odcinki. Chorowałem ostatnio sporo i nie bardzo miałem czas na bloga a i przemyślenia moje były raczej... eschatologicznej natury. A ja wolę dzielić się z Wami radością życia niż strachem przed śmiercią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracam zatem wraz z jesienią i mam nadzieję umilić Wam czasem jakiś wieczór, może dać coś do przemyślenia. Na początek chciałbym podzielić się tekstem piosenki, który dostałem niedawno od mojej przyjaciółki. Jest to amatorskie tłumaczenie, jednak nie o jego wartość literacką tu chodzi. Nie wiem jak Wam, ale mnie te słowa zapadły głęboko w duszę już po pierwszym przeczytaniu. Starałem się od dawna streścić sobie istotę wiary w najprostszy możliwy sposób. Ot tak, żeby wracać do sedna w chwilach zwątpienia. Myślę, że ten tekst spełnia to zadanie znakomicie. Zatem, za jej pozwoleniem, oto on:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pan nie bedzie pytał: &lt;br /&gt;Ile zaoszczędziłeś? Ile posiadałeś?&lt;br /&gt;Jego pytanie będzie brzmiało: &lt;br /&gt;Co podarowałeś, kogo szanowałeś z mojego powodu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan nie bedzie pytał: &lt;br /&gt;Jaką miałeś wiedzę? Czego mądrego się nauczyłeś?&lt;br /&gt;Jego pytanie będzie brzmiało: &lt;br /&gt;O czym pomyślałeś, komu byłeś pomocny z mojego powodu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan nie bedzie pytał: &lt;br /&gt;Nad czym panowałeś? Co sobie podporządkowałeś?&lt;br /&gt;Jego pytanie będzie brzmiało: &lt;br /&gt;Komu służyłeś, kogo objąłeś z mojego powodu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan nie bedzie pytał: &lt;br /&gt;Ile krajów zwiedziłeś? Na co mogłeś sobie pozwolić?&lt;br /&gt;Jego pytanie będzie brzmiało: &lt;br /&gt;Na co się odważyłeś, kogo uwolniłeś z mojego powodu?&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Proste, prawda? Aż boli, że tak trudne dla wielu ludzi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4997332587746111051?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4997332587746111051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/11/pytania.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4997332587746111051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4997332587746111051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/11/pytania.html' title='Pytania'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4668073047129965826</id><published>2011-04-16T15:28:00.001+02:00</published><updated>2011-04-16T15:28:46.002+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;a href='http://3.bp.blogspot.com/-X-QKf0JCThc/TamZgI7rO-I/AAAAAAAADOM/o1YrRTgTuhk/s1600/Parki16042011_030.jpg'&gt;&lt;img src='http://3.bp.blogspot.com/-X-QKf0JCThc/TamZgI7rO-I/AAAAAAAADOM/o1YrRTgTuhk/s400/Parki16042011_030.jpg' border='0' alt='' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style='clear:both; text-align:CENTER'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4668073047129965826?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4668073047129965826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4668073047129965826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4668073047129965826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/04/blog-post.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-X-QKf0JCThc/TamZgI7rO-I/AAAAAAAADOM/o1YrRTgTuhk/s72-c/Parki16042011_030.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7223941985663191030</id><published>2011-03-01T11:05:00.000+01:00</published><updated>2011-03-01T11:05:00.790+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Stworzenie doskonałe</title><content type='html'>Przeżyłem coś pięknego na mszy w ostatnią niedzielę i chciałbym się tym z Wami podzielić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw musicie wiedzieć, że ja jestem przeklęty muzycznie. Zawsze byłem, od dziecka. Otóż mam niezły słuch, doskonale słyszę jak ktoś śpiewa w złej tonacji, nawet gitarę rozstrojoną wyłapię, choć może nie zawsze. Natomiast własnego głosu za nic w świecie nie potrafię zmusić do wyciągnięcia jednej czystej nuty. Słowo daję: sam słyszę jak fałszuję i nic na to nie mogę poradzić. A czasem, jak chyba każdy, mam ochotę ryknąć pełną piersią...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc w niedzielę nie mogłem bo tuż przede mną stanęła dziewczyna. Było tłoczno, ona stała tak blisko, że miałem usta tuż przy jej uchu. Cóż robić, śpiewałem sobie bezgłośnie, mam litość nad bliźnimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem wyszedł na ambonę ksiądz, który... no cóż. Powiedzmy że on tak mówi kazania, jak ja śpiewam. I też po nim widać, że bardzo chce. A my wszyscy bardzo chcemy się mimo wszystko skupić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przytoczył słowa z czytania o Panu ujawniającym zamiary serc, nagle zrozumiałem. Popatrzyłem najpierw na siebie z tym nieszczęsnym głosem, którego mi wstyd, na dziewczynę, która nie bardzo umiała klęknąć i tylko kucała jakoś niezręcznie, na tego księdza który chyba wyobrażał sobie że jest wspaniałym mówcą i porywa tłumy swoją ewangelizacją... I pomyślałem o tym, jak bardzo wszyscy jesteśmy wykrzywieni w tym życiu. Przez szatana, przez grzech pierworodny bo w końcu to nasze własne słabości? A przecież Bóg nie stworzył nas takimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naszym przeznaczeniem jest doskonałość. Niebo jest tym miejscem, w którym nasze rzeczywiste i wymarzone talenty mają rozkwitnąć w pełni. Tak to widzę, tak sobie wyobrażam. Przyroda będzie przemieniona i my odrodzimy się przemienieni. Bo przecież:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Iz 11:6-8) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że usłyszę wtedy jak ten ksiądz mówi płomiennie o Bożej miłości, zobaczę tę dziewczynę jak klęczy z gracją a sam wreszcie zaśpiewam Mu dżwięcznym barytonem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7223941985663191030?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7223941985663191030/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/03/stworzenie-doskonae.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7223941985663191030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7223941985663191030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/03/stworzenie-doskonae.html' title='Stworzenie doskonałe'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-8924761432905745399</id><published>2011-02-26T12:44:00.004+01:00</published><updated>2011-02-26T13:04:46.055+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego.  Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   &lt;right&gt;(Mk 10:21-24)&lt;/right&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak za mną dzisiaj chodzą te słowa, nie wiem czemu. I się zastanawiam jak wiele kościołów czy wspólnot upiera się, żeby je rozumieć dosłownie. Tylko dosłownie: jako odrzucenie przywiązania do rzeczy materialnych. I wtedy radykalizm imponuje i przeraża bo przecież są ludzie, którzy faktycznie wyrzekli się świata i poświęcili Bogu. Zakonnik wstępujący do klasztoru, jakaś rodzina, która wyjeżdża na misję ewangelizacyjną i utrzymuje się tylko z datków. A my? No, my tak nie potrafimy. Nie dla każdego przecież taka droga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem uczucie wyrzeczenia można na chwilę przywołać na rekolekcjach, podczas pielgrzymki na Jasną Górę... fajne uczucie. Ale ulotne. A potem zostaje wstyd. I smutek, jak u tego młodzieńca. Czy słusznie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja w życiu bywałem w skrajnych sytuacjach. Takich, gdzie rzeczywiście nie miałem niczego: pieniędzy na chleb, dachu nad głową, jednego człowieka na ziemi, który zatroszczyłby się o to, co ze mną. Bywało, że chodziłem wieczorami po mieście, patrząc w oświetlone okna gdzie za każdym światełkiem krył się jakiś dom, jakaś rodzina, jakieś ciepło. Ale nie dla mnie, ja byłem wszędzie obcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To przerażające uczucie: potężne i przytłaczające. Ale też bardzo wyzwalające bo wtedy, jeśli jest wiara, to naprawdę taka z gatunku zamknięcia oczu i zrobienia kroku w przepaść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś mi dziś z tego doświadczenia jeszcze zostało mimo że mam pracę i mieszkanie, obrosłem trochę mchem od tamtych czasów. Ale mam tę pewność, że w każdej chwili mogę wstać od komputera, wyjść z domu i nigdy nie wrócić. I nie zginę bo jeśli Jemu zaufam, to znajdzie się przyjaciel który przygarnie, znajomy poszukujący pracownika czy choćby litościwa dusza, która da kilka złotych na jedzenie. Tak właśnie bywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najtrudniejsza jest gotowość powierzenia tego Bogu. I właśnie nie rzeczy materialnych, własnego bytu, ale planów i marzeń na przyszłość. Każdy z nas jakieś ma. Te na najbliższy awans czy przyszłe wakacje i te na całe życie: ślub, praca, dom... Niekoniecznie trzeba od razu z tego zrezygnować. Ale mieć w sobie gotowość do tej rezygnacji, poddania się Jego woli, która może nas kompletnie zaskoczyć... Tak. Łatwo to zrobić nocując na ulicy. Dużo trudniej, kiedy właśnie złożyliśmy podanie o podwyżkę bo dziecko w drodze. Ale i to można. I wcale nie trzeba od razu wstępować do zakonu :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-8924761432905745399?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/8924761432905745399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/02/idz-sprzedaj-wszystko-co-masz-i-rozdaj.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8924761432905745399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8924761432905745399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/02/idz-sprzedaj-wszystko-co-masz-i-rozdaj.html' title='Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3359883112857275890</id><published>2011-02-23T12:37:00.005+01:00</published><updated>2011-02-23T12:59:58.721+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Raj jeszcze nie utracony</title><content type='html'>Wychowałem się w ateistycznej rodzinie toteż moim najgłębszym, najbardziej skrywanym lękiem nie jest to, czy Bóg mnie nie odrzuci, ale to, czy On w ogóle istnieje...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, moja wiara, choć w dużej mierze oparta na osobistym doświadczeniu, nie jest wcale większa od przeciętnej. Obcy mi jest katolicyzm kulturowy, taka niedzielna pobożność na pokaz, ale też i wątpliwości miewam zapewne głębsze niż przeciętny katolik, który wrastał w wiarę od najmłodszych lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie boję się tej ateistycznie pojmowanej śmierci: ten lęk przeżywałem najboleśniej w dzieciństwie. Dziś, kiedy z racji wieku (a przede wszystkim choroby) jakoś tam muszę tę myśl o śmierci oswajać, perspektywa że "tam" nie ma po prostu niczego, nie przytłacza mnie szczególnie. Ot, zwykły sen, tyle że już się nie obudzę. Raczej żal mi perspektywy wieczności spędzanej z tymi, których kocham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby miało się okazać, że Jego nie ma, bardziej przykra byłaby dla mnie świadomość, że nie zobaczę już tych, którzy odeszli, że nie spotkam więcej syna, swoich dziadków i rodziców, że nie pójdziemy wspólnie na długi spacer, nie usiądziemy gdzieś pod drzewem, nie będzie więcej miłości i wspólnych spraw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka wizja raju stała mi się szczególnie droga w ostatnich czasach. Zapewne pod wpływem lektury książek Johna Eldredge'a. Wspomina on w jednej z nich o wycieczce konnej, na którą chciałby kiedyś "tam" właśnie zabrać swojego ojca i syna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół Katolicki, jak zresztą każdy inny, z wielką ostrożnością wypowiada się na temat raju. Wiadomo właściwie tylko, że jest nam obiecany i że będzie wspaniały. Ale jaki konkretnie? Dziwne, że przez wieki bardziej rozwinęły się wszelakie wizje piekła i najróżniejszych czyśćcowych okropności, niż te "wielkie rzeczy," które przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1Kor 2,9).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dla mnie najbardziej zachwycająca wizja raju to właśnie spacer z rodziną w jakimś przepięknym zakątku, wspólny posiłek i radość z bycia razem. Ot, taka codzienność przeniesiona w wymiar wieczności. I tego byłoby mi żal najbardziej, gdyby świat okazał się bardziej prozaiczny od mojej wiary.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3359883112857275890?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3359883112857275890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/02/raj-jeszcze-nie-utracony.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3359883112857275890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3359883112857275890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2011/02/raj-jeszcze-nie-utracony.html' title='Raj jeszcze nie utracony'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6834920008810329223</id><published>2010-12-24T09:49:00.001+01:00</published><updated>2010-12-24T09:51:20.486+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='out there'/><title type='text'>Boże Narodzenie</title><content type='html'>Wszystkim czytelnikom chciałbym dziś życzyć radości, pokoju i pojednania. Oby nasze domy pełne dziś były kochających się ludzi i tej Bożej magii, która jednoczy nawet tych najbardziej zatwardziałych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/dwTNo0ahY9" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TKw6pnvc-dI/AAAAAAAAA48/Pe1PcNUywaw/s512/Christmas%20Tree%204.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6834920008810329223?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6834920008810329223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/12/boze-narodzenie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6834920008810329223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6834920008810329223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/12/boze-narodzenie.html' title='Boże Narodzenie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TKw6pnvc-dI/AAAAAAAAA48/Pe1PcNUywaw/s72-c/Christmas%20Tree%204.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3085136945506761199</id><published>2010-12-17T08:15:00.002+01:00</published><updated>2010-12-17T09:50:10.032+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Chrześcijaństwo waleczne czy miłosierne?</title><content type='html'>Ta dychotomia istnieje w Kościele chyba od czasów Piotra i Pawła. Ostatnio w kontekście zarówno debat o tolerancji na portalu Tezeusz, jak i moich dyskusji religijno-politycznych na kilku forach, odczuwam potrzebę jakiegoś podsumowania własnego spojrzenia na tę kwestię. Celowo nie używam terminów "wojujące" czy "tolerancyjne" bo oba epitety są jakoś nacechowane emocjonalnie. A choć zdecydowanie mi bliżej w jedną stronę niż w drugą, nie chciałbym deprecjonować nikogo. Tylko pomyśleć chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Waleczne chrześcijaństwo. To takie, które surowo napomina grzeszników, walczy o nienaganną moralność i w zasadzie odrzuca wszystko, co może mieć choć pozór niedoskonałości. Jest czyste i nienaganne. Z mieczem w ręku strzeże naszych dusz, niestrudzenie demaskuje szatana tam, gdzie nawet się go nie spodziewaliśmy, tropi niebezpieczeństwa czyhające na nieświadomych. A nade wszystko brzydzi się grzechem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłosierne to to, które przygarnia i akceptuje. Nie dzieli, nie wypomina grzechów, cierpliwie znosi niedoskonałość w imię miłości i nadziei. Nie walczy mieczem, tylko cierpliwie słucha. Jeśli przemawia, to mówi więcej o Bożej miłości niż sprawiedliwości. Nie potępia, najwyżej może się martwi. Nie unosi się, nie szuka poklasku... zaraz. Bo mi się hymn o miłości z tego zrobi. Ale rozumiecie o czym mówię, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze że jest taka różnorodność. Waleczny chrześcijanin jest niczym ojciec, a ten miłosierny jak matka. Uzupełniają się nawzajem. Ale tylko wtedy gdy, tak jak rodzice, dobrze wypełniają swoje role. Tylko, czy wypełniają?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W modelu miłosiernym z całą pewnością istnieje niebezpieczeństwo nadmiernej permisywności. Utonięcia w zachwycie nad łagodnością Stwórcy do tego stopnia, że zamazują się granice pomiędzy dobrem a złem, grzechem a cnotą, miłością a przyzwoleniem na działanie szatana. Chrześcijanin waleczny z kolei łatwo może wpaść w pułapkę oceniania wszystkiego i wszystkich, zbyt brutalnego rozprawiania się ze złem. Zapatrzony w gniew Boga, sam może zamykać się na możliwość przebaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tak w skrócie. A ja? Ja z tych miłosiernych naturalnie. Bardziej matkujących niż pobrzękujących mieczem. Dlaczego? Bo sam jestem grzesznikiem i bardziej mi się opłaca na Bożą litość mieć nadzieję niż sprawiedliwość. Bo sam wychowuję syna i muszę mu też matkować. A poza tym ze względu na pewną wrażliwość emocjonalną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłosierny chrześcijanin najpierw przygarnie grzesznika. Napoi go, nakarmi, wysłucha i zaakceptuje. Niech będzie, że nawet razem z grzechem. To błąd, ale taki, który można później naprawić. Bo kiedy już taki grzesznik poczuje się bezpieczny i kochany, można zacząć z nim rozmawiać, nawracać, spokojnie wytłumaczyć gdzie postępuje źle i jak to naprawić. Tymczasem ten waleczny nie będzie już miał z kim ani o czym rozmawiać, bo grzesznik, zraniony, albo nawet obrażony jego potępieniem na wejście dawno już sobie poszedł i niczego więcej słuchać nie zamierza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię walecznych chrześcijan. Wydają mi się pyszni, brutalni, nieskorzy do zgody i agresywni. Ale wiem, że potrzebni są w Kościele tak samo, jak w rodzinach potrzebni są surowi ojcowie. Mój wymarzony Kościół to jednak Matka, nie Ojciec. Może po prostu tęsknię za swoją?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Czy ktoś pamięta jeszcze o Okruszku? To ten malutki baner po prawej stronie. Kliknięcia w bochenek chleba na ich stronie są sponsorowane, a pieniądze poprzez Fundację brata Alberta są przekazywane najuboższym. Nas nic to nie kosztuje, a potrzebującemu można pomóc. Czy to walecznie, czy miłosiernie :)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3085136945506761199?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3085136945506761199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/12/chrzescijanstwo-waleczne-czy-miosierne.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3085136945506761199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3085136945506761199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/12/chrzescijanstwo-waleczne-czy-miosierne.html' title='Chrześcijaństwo waleczne czy miłosierne?'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-872239108984041704</id><published>2010-11-22T17:06:00.001+01:00</published><updated>2010-11-22T17:07:07.776+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;a href='http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TOqVFjG-ZTI/AAAAAAAADFw/1XBHppQwq-s/s1600/Parki22102010_154.jpg'&gt;&lt;img src='http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TOqVFjG-ZTI/AAAAAAAADFw/1XBHppQwq-s/s400/Parki22102010_154.jpg' border='0' alt='' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style='clear:both; text-align:CENTER'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-872239108984041704?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/872239108984041704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/blog-post_22.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/872239108984041704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/872239108984041704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/blog-post_22.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TOqVFjG-ZTI/AAAAAAAADFw/1XBHppQwq-s/s72-c/Parki22102010_154.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-5442086350819250318</id><published>2010-11-20T09:31:00.000+01:00</published><updated>2010-11-20T09:32:23.450+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Jesteśmy nieśmiertelni</title><content type='html'>Tak powiedziała moja przyjaciółka, kiedy opisałem jej swoje ostatnie doświadczenia. Jesteśmy nieśmiertelni ale nie pamiętamy o tym. Przytłoczeni codziennością, zajęci problemami życia i przeżycia, skupieni na urządzeniu się jak najwygodniej, a przynajmniej jak najbezpieczniej. Tutaj... w matrixie. Zachwycamy się smakiem steku nie myśląc o tym, że to nie tyle wytwór naszej wyobraźni, ale przede wszystkim tylko namiastka. Ersatz naszego prawdziwego życia. Tego nieskończonego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego ranka, obudziłem się w nastroju, który towarzyszył mi jako dziecku. Kiedy budziłem się rano, w dzień moich urodzin albo Gwiazdki i już od rana miałem szeroko otwarte oczy i nastawione uszy: jakie też to niespodzianki zgotowali mi rodzice... Pamiętacie jeszcze to podniecenie? Tę pewność, że to specjalny dzień i tylko wspaniałe rzeczy nas czekają?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez cały ten dzień towarzyszyła mi myśl: "Całe moje życie to przygoda, ofiarowana przez Boga." I w sumie, gdy się czasem zastanawiam nad tym jak się to wszystko potoczyło to tak to właśnie wygląda. Moje ślady na ścieżkach życia przypominają ślady upartego muła, którego jednak prowadzi wyrozumiały pasterz. O, tu muł zobaczył zieloną trawkę i zboczył z drogi. Pasterz cierpliwie pozwolił mu się przez chwilę paść, ale potem zawrócił z powrotem na drogę. W innym miejscu widać wyraźnie, że muł wolał pójść w lewo, bo z górki. A pasterz stał nad nim tak długo, aż zrezygnowany muł poddał się i dał zaprowadzić w prawo – pod górę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie zawsze są tylko wspaniałe rzeczy. Czasem doświadczeniem jest choroba, klęska ważnych planów czy utrata kogoś bliskiego. Ale to wszystko jest w pewien sposób przygodą, jeśli nie traci się z oczu prawdziwego wymiaru rzeczywistości. Spróbujcie kiedyś popatrzeć na swoje życie wstecz i teraz, w tej chwili, jakbyście patrzyli na film ze swoim udziałem. Jasne, są dłużyzny, to nie Hollywood. Ale, gdyby zrobić dobry montaż...? Bohater przeżywa porażki i zwycięstwa. I jak się zachowuje? Czy bluźni światu i Bogu? Czy znosi wszystko z pokorą i ufnością a w radosnych chwilach czy pamięta, żeby podziękować Stwórcy? Czy w ogóle potrafi się cieszyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strasznie zatracamy tę perspektywę w codziennej bieganinie. Wiara pierwszych chrześcijan, którzy naprawdę oddawali wszystkie swoje pieniądze i nieruchomości jest dla nas odległą abstrakcją. Nie stać nas na takie szaleństwo zaufania bo przecież... no, jesteśmy tu i teraz. Trzeba znaleźć pracę, trzeba utrzymać rodzinę, zrobić zakupy, zatankować samochód,  trzeba wykłócić się z szefem o podwyżkę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boga sprowadzamy jeśli nie do tradycji to jedynie może czterolistnej koniczynki. W modlitwie wieczornej czasem może polecamy Mu jedną czy drugą sprawę ale bez prawdziwej wiary, że On się tym zajmie. Ot, po prostu, bo tak się przyzwyczailiśmy. Bo tak wypada, bo to przynosi szczęście. Ale żeby usiąść choć na chwilę z założonymi rękami  i popatrzeć co On naprawdę ma w naszym życiu do zrobienia? Strach. Przesada. Bóg nie zajmuje się takimi drobiazgami, człowiek jest sam za siebie odpowiedzialny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Życie bowiem więcej znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie. Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichrzów, a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki! Któż z was przy całej swej trosce może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia?  Jeśli więc nawet drobnej rzeczy uczynić nie możecie, to czemu zbytnio troszczycie się o inne?  Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.  Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, o ileż bardziej was, małej wiary!  I wy zatem nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie bądźcie o to niespokojni! &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Łk 12:23-29 )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-5442086350819250318?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/5442086350819250318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/jestesmy-niesmiertelni.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5442086350819250318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5442086350819250318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/jestesmy-niesmiertelni.html' title='Jesteśmy nieśmiertelni'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-355879290185821714</id><published>2010-11-12T10:26:00.001+01:00</published><updated>2010-11-12T10:26:52.934+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;a href='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TN0IRtH8AiI/AAAAAAAADB0/jnxJoC8ihIk/s1600/Parki14102010_003.jpg'&gt;&lt;img src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TN0IRtH8AiI/AAAAAAAADB0/jnxJoC8ihIk/s400/Parki14102010_003.jpg' border='0' alt='' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style='clear:both; text-align:CENTER'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-355879290185821714?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/355879290185821714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/blog-post_12.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/355879290185821714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/355879290185821714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/blog-post_12.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TN0IRtH8AiI/AAAAAAAADB0/jnxJoC8ihIk/s72-c/Parki14102010_003.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4597956399416653428</id><published>2010-11-09T10:32:00.001+01:00</published><updated>2010-11-09T12:51:13.286+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Miłość</title><content type='html'>Słyszałem opinie, że nasza relacja z Bogiem często kształtuje się pod wpływem naszych relacji z rodzicami. Przez wiele lat nie trafiało to do mnie, pewnie dlatego że moja relacja z mamą była... powiedzmy, burzliwa. Kochałem ją ale jakoś mi się to nie przekładało na religijną stronę mojego życia. Dopiero w ostatnich latach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak mi się życie ułożyło, że mieszkam teraz ze swoim ojcem. We trzech, z moim synem, usiłujemy prowadzić coś w rodzaju domu. Rodziną jesteśmy, tylko z tym domem... Heh! Nastoletni chłopak zrobi co do niego należy i tylko patrzy jakby się wyrwać na podwórko, do kolegów, wiadomo. A my z ojcem mamy obaj, powiedzmy, ciekawe charakterki. Ja jestem uporządkowany i zdyscyplinowany do bólu, a przy tym koszmarnie nieelastyczny. Taki kapral w cywilu. Muszę mieć wszystko tak jak sobie zorganizuję i nie daj Bóg żeby mi ktoś przeszkodził. Tata z kolei ma dokłądnie odwrotnie, włącznie z problemami z dostosowaniem się do jakiegokolwiek rygoru. Jednym słowem – recepta na klęskę. A jednak jakoś działa od kilku lat i w sumie dobrze nam z sobą. Mimo że działamy sobie czasem na nerwy w sposób niemożliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno czego mnie ojciec nauczył to lojalność. Choćbyśmy się nie wiem jak na siebie wkurzali, każdy z nas w ogień by skoczył za drugiego. I nie tylko to. Nie wiem, czy potrafię to opisać, jakieś takie poczucie, że cokolwiek się w życiu wydarzy, zawsze możemy na sobie polegać. I nie ma takiej sprawy, w której w końcu byśmy się nie dogadali. Nawet jeśli czasem jest trudno i to potrafi trwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przekłada mi się to tak zupełnie wprost na to, jak myślę o Bogu. Jest jednak inne skojarzenie. A mianowicie ta lojalność i zaufanie. Od jakiegoś czasu szukam sposobu jak wyrazić swoją wizję miłości bliźniego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnich dniach słuchałem takiej homilii. Ksiądz właśnie o tym rozprawiał i mówi nam: "No, kocha się dzieci w Afryce, w Ruandzie, pomaga im stale, i dobrze. Ale czy się kocha rodzinę? Ojca, brata, żonę? Jak chodzi po mieszkaniu i wkurza? Jak się kocha? Trudno, co?" No właśnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja w tych swoich snach o Bogu widzę i doświadczam tak często takiej prawdziwej miłości, nie z daleka. To proste jest. Taka... życzliwość. I poczucie bezpieczeństwa. Że można się uśmiechnąć i nawet zagadać do obcej osoby i wiedzieć, że się zostanie przyjętym z radością, bez cienia podejrzeń o interesowność czy złą wolę. Ot tak, po prostu. Po dziecięcemu może trochę: "Cześć, idę do parku, chcesz iść ze mną?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już tak nie potrafimy, prawda? Umieliśmy to kiedyś chyba wszyscy. "O, jaki fajny scyzoryk, dasz potrzymać?" "Hej, kto idzie grać w piłkę?" I można było podejść do kogoś widzianego pierwszy raz w życiu i nawiązać znajomość. Ale nam się to gdzieś gubi. Dorastamy. I po co? "Jeśli nie staniecie się jak dzieci..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem tak często tego brak. Nawet w rodzinach. A może właśnie szczególnie w rodzinach, we wspólnotach, w pracy... biegamy tylko, załatwiamy sprawy, a życie, to prawdziwe, mija jakoś tak obok.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4597956399416653428?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4597956399416653428/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/miosc.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4597956399416653428'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4597956399416653428'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/miosc.html' title='Miłość'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-5795648913570790122</id><published>2010-11-06T13:03:00.001+01:00</published><updated>2010-11-06T13:04:40.635+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;a href='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TNVD_mhAgVI/AAAAAAAAC9U/4AfoxyvBTlY/s1600/Parki22102010_142.jpg'&gt;&lt;img src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TNVD_mhAgVI/AAAAAAAAC9U/4AfoxyvBTlY/s400/Parki22102010_142.jpg' border='0' alt='' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style='clear:both; text-align:CENTER'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-5795648913570790122?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/5795648913570790122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5795648913570790122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5795648913570790122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/blog-post.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TNVD_mhAgVI/AAAAAAAAC9U/4AfoxyvBTlY/s72-c/Parki22102010_142.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6707481792149488269</id><published>2010-11-04T12:37:00.000+01:00</published><updated>2010-11-04T12:40:33.704+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Nawrócenie</title><content type='html'>Tradycyjnie od kilku już lat jednym z moich sposobów na jesienną chandrę jest oglądanie Star Treka, a konkretnie &lt;a href="http://www.startrek.com/page/star-trek-deep-space-nine"&gt;Deep Space 9&lt;/a&gt;. Nie wiem czemu. Tak jakoś mi się przyjęło: wieczór z dobrym piwem i odcinkiem DS9 poprawia mi humor pomiędzy październikiem a grudniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio przy oglądaniu jednego z późniejszych odcinków (jakoś w tym roku wcześniej zacząłem no i miałem więcej czasu)naszło mnie na rozmyślania. Ale po kolei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę was zanudzał streszczeniami, powiem tylko że jednym z wątków jest postać Kai Winn - lidera religijnego planety Bajor, coś jak nasz papież. Jest ona bohaterką zdecydowanie negatywną: to zła, chytra kobieta, która przez całe życie intrygowała by dojść do władzy i zaszczytów. Ta właśnie obsesja władzy zgubiła ją na koniec, kiedy w sposób bardzo dosłowny oddała się bajorańskiemu odpowiednikowi kultu szatana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena, która mnie ostatnio zatrzymała, rozgrywa się pomiędzy naszą Kai a pułkownik Kirą, jedną z głównych bohaterek bajorańskich: dla niej szeregowej wiernej. Otóż Kai, kuszona przez szatana, przychodzi do Kiry, chyba uznając w końcu siłę jej wiary. Kira otwarcie mówi jej o odrzuceniu pychy i odstąpieniu od władzy. Kai zdaje się w pierwszej chwili rozumieć w czym rzecz, obiecuje sobie że ukorzy się przed bogami. Kiedy jednak Kira wspomina o złożeniu urzędu, reakcja Kai jest bardzo znamienna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Dlaczego mam zrzekać się urzędu?" Pyta mniej więcej (bo nie będę teraz dosłownie cytował). "Bajoranie mnie potrzebują. Przecież wystarczy że się ukorzę, powiem bogom że nie mam już w sobie pychy i żądzy władzy. A kiedy już się z nimi pojednam, będę jeszcze lepszą Kai niż dotąd."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi znajomo? Mnie zabrzmiało. Sam mam takie grzechy, do których jestem bardzo przywiązany. Kocham Boga, chcę być dobry, ale... czy nie wystarczy że się wewnętrznie wyrzeknę? To co robię nie jest tak istotne jak to co czuję, prawda? Mogę przecież robić to samo, tylko już z czystym sercem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie to nie jest pragnienie władzy, choć można powiedzieć, że grzech z podobnej półki. Właśnie odkrywam, że wynika on z jakiegoś mojego zranienia, z potrzeby bycia akceptowanym i kochanym. I to wcale nie jest znowu taki wielki grzech, naprawdę. Mnie też może wystarczyłoby oczyścić serce, bo czyny nie są takie złe... No tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus jest jednak bardzo radykalny. Nie sądzę, żeby wystarczyło Mu takie postawienie sprawy. Z drugiej strony moje przywiązanie jest tak silne, że sam sobie nie poradzę, nie zerwę z tym grzechem, będę brnął dalej i sam już doskonale to wiem. Tylko On mógłby mi w tym pomóc. Ale... czy Mu pozwolę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem słucham ludzi, zwykle głęboko wierzących, którzy mówią o tym, że boją się oddać Bogu coś, na czym im bardzo zależy. Boją się, że On im to zabierze i to będzie bardzo bolało. No i... pewnie będzie. Tym bardziej, kiedy taka sprawa nie wiąże się nawet z grzechem, a jest jedynie nadmiernym przywiązaniem. W końcu nie na darmo mamy w Ewangelii słowa Jezusa o nienawiści do ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr... W końcu nie na darmo mamy historię Hioba. Czasem boli jak cholera bo ma boleć. Bo On ma dla nas większy plan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak trudno to zrozumieć, kiedy ten plan wiąże się ze śmiercią kogoś bliskiego, z czyjąś chorobą, wypadkiem, utratą pracy... I jak łatwo wpaść w pułapkę, w którą wpadła Kai Winn. Być wiernym ale dalej robić swoje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6707481792149488269?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6707481792149488269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/nawrocenie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6707481792149488269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6707481792149488269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/11/nawrocenie.html' title='Nawrócenie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-199795162185020764</id><published>2010-10-25T10:00:00.004+02:00</published><updated>2010-10-25T10:04:56.497+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;a href='http://lh3.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TLbbs3VxbuI/AAAAAAAACmo/ShZF0QO5hKM/s512/Parki14102010_013.jpg'&gt;&lt;img src='http://lh3.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TLbbs3VxbuI/AAAAAAAACmo/ShZF0QO5hKM/s512/Parki14102010_013.jpg' border='0' alt='' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style='clear:both; text-align:CENTER'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-199795162185020764?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/199795162185020764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/szczegoy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/199795162185020764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/199795162185020764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/szczegoy.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TLbbs3VxbuI/AAAAAAAACmo/ShZF0QO5hKM/s72-c/Parki14102010_013.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1961499188349378171</id><published>2010-10-22T08:47:00.004+02:00</published><updated>2010-10-22T09:16:38.546+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Grzech</title><content type='html'>Zastanawiałem się ostatnio co właściwie jest istotą grzechu. Nie definicją bo to oczywiście jest przekroczenie przykazań, ale co jest jego głębszym znaczeniem. Na czym to w ogóle polega bo przecież chrześcijaństwo to coś więcej niż zbiór przepisów, według których powinniśmy żyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie myślę, że w sumie te wszystkie przepisy sprowadzają się do czegoś bardzo prostego w formie a niezwykle trudnego w realizacji: należy traktować drugiego człowieka tak, jak sam chciałbym żeby mnie traktowano. Z tego wypływa wszystko inne: nie kradnę jak i sam nie chciałbym stracić, nie zabijam bo sam też chcę żyć, nie cudzołożę, nie oszukuję, nie dręczę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem uczciwy i lojalny wobec innych ludzi. Szczerze pragnę ich dobra. Wszystkich. Bez wyjątku dla tej wyjątkowo wrednej sąsiadki z trzeciego piętra co się ciągle wykłóca z dozorczynią. Bez wyjątku dla tej zołzowatej urzędniczki co mi nie chciała wydać zaświadczenia i musiałem przez nią pół dnia załatwiać coś co mogłem mieć od ręki. Bez wyjątku dla ojca, który pił i tłukł mnie przez całe dzieciństwo. I bez wyjątku dla pedofila, który zgwałcił tę małą dziewczynkę spod siódemki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jakoś coraz ciężej się robi, prawda? Ale przecież Jezus umarł za nas wszystkich? Bez wyjątków? Nawet za pedofila? I powiedział: "Jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią." (Łk 6:33)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmęczony jestem tłumaczeniami wielu, którzy twierdzą że Kościół potępia grzech a nie człowieka. Zmęczony, bo doświadczam wiele nietolerancji pod taką właśnie przykrywką. Widzę postawę "będziesz mi bratem jeśli się nawrócisz." A do tego czasu? Jestem pariasem. Ja i wielu innych. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego nie potrafimy (modne ostatnio wyrażenie) pochylić się nad człowiekiem, postarać się go zrozumieć, pomóc mu, zaakceptować go - zanim zaczniemy go rozliczać? Czemu uciekamy w bezpieczne dla nas wizje piekła dla tych, dla których nie starcza nam miłości? Stajemy się niczym ten faryzeusz, który "stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik?" (Łk 11:18).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak to widzę ostatnio: grzechem głównym jest brak miłości do ludzi. Tych podłych, nikczemnych, albo po prostu innych niż ja, którzy mieli akurat czelność stanąć na mojej drodze ze swoimi humorami, problemami, złym dniem... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To że nie potrafimy jak Chrystus nie czynić wyjątków, nie jest niczym dziwnym, wszak nie jesteśmy doskonali. Ale to, że tego nie dostrzegamy, nie próbujemy, nie modlimy się o tę łaskę... Pozostajemy bezpieczni w przekonaniu, że ja przecież żyję pobożnie, to ci inni będą potępieni - i tak zatwardzamy nasze serca, niszczymy w nich tę prawdziwą Miłość, która nakazuje ukochać nieprzyjaciół i nie osądzać grzeszników. I nawet o tym nie wiemy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1961499188349378171?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1961499188349378171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/grzech.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1961499188349378171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1961499188349378171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/grzech.html' title='Grzech'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1271600633266506354</id><published>2010-10-16T19:38:00.001+02:00</published><updated>2010-10-16T19:39:26.232+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;a href='http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TLnjN_qtsAI/AAAAAAAACoo/8lkLt5IdQC0/s1600/Parki14102010_035.jpg'&gt;&lt;img src='http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TLnjN_qtsAI/AAAAAAAACoo/8lkLt5IdQC0/s400/Parki14102010_035.jpg' border='0' alt='' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style='clear:both; text-align:CENTER'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1271600633266506354?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1271600633266506354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/blog-post_16.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1271600633266506354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1271600633266506354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/blog-post_16.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TLnjN_qtsAI/AAAAAAAACoo/8lkLt5IdQC0/s72-c/Parki14102010_035.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7691034668008538932</id><published>2010-10-13T10:45:00.000+02:00</published><updated>2010-10-13T10:49:06.395+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Nawrzucać Bogu</title><content type='html'>Napisał ktoś na forum, że wierzący są często tacy uładzeni, że Boga można też zarzucić pretensjami. No ja właśnie często tak z Nim rozmawiam. A On, z nieskończoną cierpliwością, prowadzi mnie przez życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisałem w jednej z wcześniejszych notek, że cała historia mojej wiary to takie potyczki z Bogiem. Skarżę Mu się czasem, mam pretensje że coś tak a nie inaczej, upieram się przy czymś... I wiecie co? On mi czasami ustępuje. Naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To niekoniecznie jest tak, że On ma dla nas z góry ustalony plan, że obdarzyć nas może tylko nic nie mówiącą "łaską" czy "błogosławieństwem". Toż to puste frazesy. Taka wiara z katechizmu pięciolatka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upierać się trzeba, walczyć z Nim czasem nawet. Sam nam Jezus tłumaczył, żeby być natrętnym w modlitwie: "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: 'Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam mu co podać.' Lecz tamten odpowie z wewnątrz: 'Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie.' Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.&lt;/span&gt;" (Łk 11,5-8)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie mówię o braku szacunku, o szantażowaniu, obrażaniu się na Niego czy wręcz myśleniu życzeniowym. Mam na myśli marudzenie, jak dziecko czasem marudzi, żeby mu na coś pozwolić. "Ale tato, proszę!" "No dlaczego nie mogę?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa to nie tylko uwielbienie czy dziękczynienie. Jeśli nie czujesz w danej chwili miłości do Niego, tylko przygnębienie albo złość, powiedz Mu o tym. I nie przestawaj prosić, jeśli Ci na tym zależy. Czasem pozwoli, choćby tylko po to, żebyś się przekonał, że to dla Ciebie wcale nie jest dobre. Wiem, sam tego doświadczałem. A jak się potem skarżyłem, to słyszałem: "No to się dziecko zdecyduj, czego ty właściwie chcesz..."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7691034668008538932?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7691034668008538932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/nawrzucac-bogu.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7691034668008538932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7691034668008538932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/nawrzucac-bogu.html' title='Nawrzucać Bogu'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6639527481654636769</id><published>2010-10-09T10:49:00.000+02:00</published><updated>2010-10-11T10:51:33.695+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;a href='http://lh5.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TK1sGVN-uZI/AAAAAAAACGQ/p4cHbMYBVZo/s512/Waiting%20for%20You.jpg'&gt;&lt;img src='http://lh5.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TK1sGVN-uZI/AAAAAAAACGQ/p4cHbMYBVZo/s512/Waiting%20for%20You.jpg' border='0' alt='' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style='clear:both; text-align:CENTER'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6639527481654636769?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6639527481654636769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/blog-post_10.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6639527481654636769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6639527481654636769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/blog-post_10.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TK1sGVN-uZI/AAAAAAAACGQ/p4cHbMYBVZo/s72-c/Waiting%20for%20You.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-5909460264325520172</id><published>2010-10-07T10:36:00.000+02:00</published><updated>2010-10-07T10:36:00.765+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Bóg nie zbawia za bycie katolikiem</title><content type='html'>Wreszcie udało mi się dotrzeć do kościoła. Właściwie to niezupełnie, ale... i tak dobrze. Po wysłuchaniu pierwszego czytania, poczułem się Galatem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł, was, przed których oczami &lt;br /&gt;nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Tego jednego chciałbym &lt;br /&gt;się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście na skutek wypełnienia Prawa &lt;br /&gt;za pomocą uczynków, czy też stąd, że daliście posłuch wierze? Czyż &lt;br /&gt;jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć &lt;br /&gt;ciałem? Czyż tak wielkich rzeczy doznaliście na próżno? A byłoby to &lt;br /&gt;rzeczywiście na próżno. Czy Ten, który udziela wam Ducha i działa cuda &lt;br /&gt;wśród was, czyni to dlatego, że wypełniacie Prawo za pomocą uczynków, czy &lt;br /&gt;też dlatego, że dajecie posłuch wierze?&lt;/blockquote&gt; (Ga 3:1-5)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tytuł tej notki pochodzi z wypowiedzi forumowej człowieka, którego poglądy - na ile je znam - są mi dość bliskie. Były odpowiedzią w jednej z wielu dyskusji o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy, czyli o tym, które wyznanie jest lepsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna osoba uświadomiła mi kiedyś, że celem życia chrześcijanina niekoniecznie powinna być bezgrzeszność, bo jest to cel nierealny, niemożliwy do osiągnięcia i ogólnie chyba wbijający w pychę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Temat "samozbawienia" przewija się od czasu do czasu przez ten mój blog ale dziś usłyszałem odpowiedź jakby z Jego ust: "o nierozumni Galaci..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, no ja oczywiście pamiętam, że powiedziano też: "wiara bez uczynków..." ale może jakoś po kolei? To znaczy, najpierw uwierzmy, zaufajmy naprawdę, a reszta przyjdzie sama. A chyba wielu z nas najtrudniej przychodzi uwierzyć że On nas kocha bez makijażu i perfekcyjnie zawiązanej apaszki, bez godzin na siłowni i z wybuchowym temperamentem właśnie wtedy, kiedy powinniśmy zachować spokój. Tak często sami siebie nie lubimy, że nawet w miłość drugiego człowieka często trudno nam uwierzyć, a co dopiero w miłość Istoty Doskonałej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc usiłujemy narzucić sobie program ćwiczeń, reżim modlitwy, upiększamy się przy tym ile wlezie, kolekcjonujemy te dobre uczynki i... klops? No pewnie że klops. Bo się nie udaje. Nie ma prawa się udać. Jesteśmy za słabi, beznadziejni, wszystko nam się sypie. Ale to właśnie TAK MA BYĆ! Mamy być słabi i beznadziejni. Bez tej słabości, po co byłby nam Bóg? Po kiego licha ta cała szopka ze zmartwychwstaniem? Sami byśmy sobie poradzili.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-5909460264325520172?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/5909460264325520172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/bog-nie-zbawia-za-bycie-katolikiem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5909460264325520172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5909460264325520172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/bog-nie-zbawia-za-bycie-katolikiem.html' title='Bóg nie zbawia za bycie katolikiem'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-8484105865642179336</id><published>2010-10-06T09:23:00.001+02:00</published><updated>2010-10-06T09:24:46.139+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div style='text-align:center;margin:0px auto 10px;'&gt;&lt;a href='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKwj3SFOlYI/AAAAAAAAA0A/hC0wouymtyY/s1600/20090828Kosno111.jpg'&gt;&lt;img src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKwj3SFOlYI/AAAAAAAAA0A/hC0wouymtyY/s400/20090828Kosno111.jpg' border='0' alt='' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style='clear:both; text-align:CENTER'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-8484105865642179336?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/8484105865642179336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/blog-post_06.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8484105865642179336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8484105865642179336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/blog-post_06.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKwj3SFOlYI/AAAAAAAAA0A/hC0wouymtyY/s72-c/20090828Kosno111.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-684159849206596714</id><published>2010-10-04T10:05:00.000+02:00</published><updated>2010-10-04T10:06:13.954+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Bóg milczy</title><content type='html'>Słyszę ostatnio głosy ludzi rozczarowanych: "Mnie Bóg nie słucha." "On do mnie nie mówi." "W moim życiu nic nie zrobił." Smutno mi słuchać takich wypowiedzi. Smutno, bo chciałbym żeby każdy poczuł choć raz w życiu ten spokój i radość, tę pewność wynikającą z poczucia, że jest się kochanym przez kogoś nieskończenie od nas większego, dla którego nawet życie i śmierć to zabawki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś myślałem, że to naturalne, że każdy może poczuć tę łaskę, jeśli tylko nauczy się na chwilę zatrzymać, wyciszyć, dać Jemu dojść do głosu. Jasne, ja też nie zawsze Go słyszę, ale to zwykle wtedy, kiedy nie mam czasu albo siły, albo nawet ochoty posłuchać. Taka ta moja miłość bywa w kratkę. Moja, ale nie Jego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem, rozmawiając z wieloma wierzącymi już jakiś czas temu zacząłem sobie uświadamiać, że to rzadki dar i wielka łaska. Tak, mnie też zdarzają się msze na których z trudem powstrzymuję się, żeby nie zerkać co chwilę na zegarek. Zdarzają się modlitwy kiedy wstaję z kolan po zrobieniu znaku krzyża, bo nie potrafię, bo nawet nie chcę. Zdarzają się okresy pustki, kiedy nawet nie klękam... Ale wiem że zawsze mogę wrócić. I czasem, jak długo nie wracam, On sam mnie zaczepia. Jakąś myślą przelotną, jakimś promieniem słońca prześwietlającym gałęzie, czasem melodią, czyimś mailem... Tak do mnie trafia. To taki Boży sms z pytaniem: "kiedy się spotkamy?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że każdy z tych rozgoryczonych po przeczytaniu powyższego z pewnością nie poczuje się lepiej. Oni wiedzą, że takie coś nie jest im dane, choć bardzo by chcieli. A ja sobie myślę, że może powinni być dumni. Bo mnie On musi pilnować, żebym nie uciekł, nie zapomniał, nie "odkochał się." Trzyma mnie na smyczy, pilnuje jak zazdrosna żona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ci, przeżywający notoryczną pustkę? O, to na pewno niełatwe. Ale może to znak Jego zaufania? Może On wie, że pozostaną Mu wierni bez tych wszystkich kwiatków i czekoladek, bez zabiegania, bez przypominania? To ja jestem dzieckiem specjalnej troski, potrzebującym opieki, o słabej wierze. Naprawdę słabej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedział przecież Jezus: "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą." (Łk 12:48). Dotąd zwykle odnosiłem te słowa do siebie, bo każdy powinien tak czytać Pismo Św. Ale może można to także rozumieć odwrotnie? To wam dano więcej zaufania, więcej pola do popisu, więcej wolności. Wcale niekoniecznie takie emocjonalne przeżywanie wiary jest znakiem jej głębokości. Jest po prostu cechą charakteru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich." (1 Kor 12:4-6) Pomyśleliście kiedyś o tym? Jeden ma ścisły umysł, inny artystyczną duszę. Jeden ma kierownicze zdolności, kto inny wspaniale opiekuje się dziećmi. Przecież nie przeżywamy wszyscy życia w ten sam sposób, dlaczego tak samo mielibyśmy przeżywać wiarę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-684159849206596714?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/684159849206596714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/bog-milczy.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/684159849206596714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/684159849206596714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/bog-milczy.html' title='Bóg milczy'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1588877499003175453</id><published>2010-10-01T11:00:00.005+02:00</published><updated>2010-10-05T09:19:16.612+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a href="http://www-liam-photo.blogspot.com/"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TI_jsCc3S9I/AAAAAAAAAbE/nt9QmDXl48g/s640/Lezno12092010_216.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://lh3.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TI_jsCc3S9I/AAAAAAAAAbE/nt9QmDXl48g/s640/Lezno12092010_216.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522061171865965170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1588877499003175453?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1588877499003175453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1588877499003175453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1588877499003175453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/10/blog-post.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TI_jsCc3S9I/AAAAAAAAAbE/nt9QmDXl48g/s72-c/Lezno12092010_216.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-2346363479244401996</id><published>2010-09-30T09:20:00.000+02:00</published><updated>2010-09-30T09:24:55.726+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Pokora</title><content type='html'>Ugh... Ciężki tydzień za mną. Nawet nieszczególnie miałem siły na myślenie. Ale jestem znów z powrotem i raz jeszcze dziękuję wszystkim za troskę i modlitwę. Jak napisał mi przyjaciel, pokora to także umiejętność przyjmowania. Cóż, nadal uczę się pokory a do ideału mi daleko. Ale postaram się. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choroba, zwłaszcza ciężka, bardzo zmienia patrzenie na świat. My wszyscy - a przynajmniej olbrzymia większość - jesteśmy przyzwyczajeni że panujemy nad podstawowymi sprawami w naszym życiu. Kłopoty ma każdy, ale na ogół martwimy się gdzie pójść żeby coś załatwić, co powiedzieć, żeby rozwiązać problem... A co wtedy, kiedy nie da się nigdzie pójść ani nawet niczego powiedzieć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak służyć innym, jak być chrześcijaninem kiedy jedyne co jesteś w stanie zrobić to przyjmować pomoc? Kiedy nie tylko nie masz siły powiedzieć czego potrzebujesz ale nawet podziękować za czyjąś dobroć? Modlitwa? No tak, dopóki możesz jeszcze w miarę przytomnie myśleć. A, i nie skarżyć się, nie narzekać, nie wymagać za wiele... pozwolić służyć innym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie takie to proste a przynajmniej ja najwidoczniej miewam z tym kłopoty. Dla mnie życie ma sens wtedy, kiedy coś robię. Wszystko jedno: pracuję, bawię się, odpoczywam. Sam albo z bliskimi. Nawet nie mam wielkich wymagań jeśli chodzi o atrakcje. Ot, pójść na spacer, zrobić kilka zdjęć, popływać, zjeść dobry obiad, poczytać fajną książkę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to wszystko opiera się na aktywności. Może niewielkiej, ale jednak. Kiedy zostaje mi to odebrane, gubię się. Zżera mnie frustracja nawet nie tylko dlatego że nie mogę sobie popływać, ale dlatego że zamiast być oparciem dla najbliższych sam tego oparcia potrzebuję. Nie mogę ugotować synowi obiadu, nie mogę wysłuchać mojej Pani, nie wyszukam dla taty najnowszego nagrania... To wszystko wisi a ja się wyleguję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadmierne poczucie odpowiedzialności. Wiem, pisałem o tym w jednej z poprzednich notek. Na razie nie mam pomysłu jak sobie z tym poradzić, jak pozbyć się poczucia winy że nie staję czasami na wysokości zadania, że ta moja zbroja rdzewieje w kącie a szkapie nie ma kto obroku przynieść...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu chyba jest dla mnie ten moment, kiedy najtrudniej przychodzi mi zaufać Bogu. Oddać mu wszystkie te sprawy które powinienem załatwić i uwierzyć, że On się tym zajmie, zaopiekuje, dopilnuje... Mam wrażenie że wszystko się dookoła sypie, a inni tracą czas na zajmowanie się mną i martwieniem o mnie, zamiast zająć się czymś naprawdę ważnym...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-2346363479244401996?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/2346363479244401996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/pokora.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2346363479244401996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2346363479244401996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/pokora.html' title='Pokora'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-60455574547246042</id><published>2010-09-29T11:16:00.001+02:00</published><updated>2010-10-01T07:57:01.050+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKJNYPEMUnI/AAAAAAAAAmM/FTCuTxaDl_o/s1600/20090826Kosno336.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKJNYPEMUnI/AAAAAAAAAmM/FTCuTxaDl_o/s400/20090826Kosno336.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522061171865965170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-60455574547246042?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/60455574547246042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/blog-post_28.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/60455574547246042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/60455574547246042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/blog-post_28.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKJNYPEMUnI/AAAAAAAAAmM/FTCuTxaDl_o/s72-c/20090826Kosno336.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1306625403795399407</id><published>2010-09-20T10:30:00.001+02:00</published><updated>2010-09-20T10:41:02.180+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Sny o Bogu</title><content type='html'>Poproszono mnie żebym napisał trochę więcej o swoich snach. Łatwe to to nie jest, bo doprawdy trzeba byłoby być poetą albo malarzem – a najlepiej jednym i drugim – żeby oddać to całe piękno, jakie widuję czasem w swoich snach. A przypomnę, że takie sny towarzyszą mi od wielu lat, od dzieciństwa jeszcze. Pojawiają się nieregularnie, raz na kilka lat, czasem seriami. Często kiedy coś ważnego dzieje się w moim życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw niebo. Ciemnobłękitne, przejrzyste takie jak potrafi być tylko wczesną wiosną, malownicze chmury z rzadka i na krótko przesłaniają Słońce. Piszę słońce wielką literą bo nie jest to ta gwiazda, która świeci nam nad głowami. Tam Słońcem jest sam Bóg. Tak to czułem od pierwszych chwil kiedy zacząłem miewać te sny i dopiero niedawno odkryłem w Apokalipsie wersety o tym właśnie mówiące. Wrażenie tak czy inaczej jest niesamowite. Światło i ciepło słoneczne przenika Cię Bożą obecnością na wskroś. Doświadczenie nie do opisania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Roślinność, budynki, zwierzęta... napisał o tym C.S. Lewis w ostatniej części opowieści z Narnii – tym samym językiem, jakiego użyłem zanim zostałem zmuszony do przeczytania całej sagi. Jego sformułowanie brzmiało, że wszystko tam (w nowej Narnii) jest takie samo, tylko jakby prawdziwsze. No właśnie. Moja Pani opisywała mi kiedyś podobny sen, w którym spotkała swoje ukochane zmarłe psy. Określiła je że były jakby 200-procentowe. Mnie bardzo się to kojarzy z fragmentem, w którym mowa o tym, że „teraz widzimy niejasno, jakby w zwierciadle.” Tu na ziemi mamy do czynienia z bladym odbiciem tylko tego świata, jaki Bóg dla nas zamierzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja odwiedzałem najczęściej główne miasto oraz pobliskie wioski i osiedla a także parki i lasy. Mam w głowie całkiem dokładną mapę tych okolic. Byłem tam również nad cudownym morzem i malowniczymi jeziorami – myślę że dlatego, ponieważ to są miejsca, w których najlepiej się czuję, takie, których pragnie moje serce. Naprawdę nie wiem, jak mógłbym opisać radość, i beztroskie szczęście jakie czuję będąc tam. Może przez kontrast? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż, jak niektórym wiadomo, jestem chory, mam ostrą niewydolność serca. Nie tylko wycieczki w góry są dla mnie nieosiągalne, ale często i z osiedlowego spaceru z psem wracam z dużym trudem. Tam, pewnego razu, zarzuciłem rower na ramię i wspiąłem się po bardzo stromym stoku, żeby pojeździć po grani nad urwiskiem. Trzymałem ten rower na plecach i wchodziłem coraz wyżej i wyżej, w ogóle nie czując najmniejszego bólu przy wdechu, żadnej zadyszki, żadnego zmęcznia. Tylko radość wolności. A potem jazda górą gdzie po lewej miałem zbocze porośnięte cudnym lasem a po prawej widok na przepiękne rozlewiska mieniące się na przemian granatem i purpurą w promieniach zachodzącego słońca. Dodajcie do tego jeszcze balsamiczne powietrze, absolutną ciszę akcentowaną tylko śpiewem ptaków i rozpierającą radość i energię tak, że mógłbym latać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasne, we śnie wszystko jest możliwe, nie będę się kłócił. Zastanawia mnie tylko, że moje sny bywają zbieżne z wieloma szczegółami opisywanymi przez wierzących gdzie indziej. Jak choćby u Lewisa: ta "prawdziwość" rzeczy łaziła za mną na długo zanim go w końcu przeczytałem. Apokalipsy św. Jana długo nie mogłem strawić, dopóki nie natknąłem się na opis Nowej Jerozolimy, w poetycki sposób opisującej miasto, które widuję w snach. Eldredge także przekazuje pewne wątki, obecne w moich wizjach. Jak choćby przeczucie, że prawa przyrody dostosowują się tam do człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle. Nie będę nikogo przekonywał, że tak naprawdę jest, ani przedstawiał dowodów. Zamierzam po prostu cieszyć się tymi snami i karmić nimi moją wiarę. Jak powiedział mój ulubiony autor: choćbyśmy nie wiem jak wysilali wyobraźnię, nie zdołamy prześcignąć Boga, gdyż "ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują." (1 Kor 2,9)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1306625403795399407?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1306625403795399407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/sny-o-bogu.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1306625403795399407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1306625403795399407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/sny-o-bogu.html' title='Sny o Bogu'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7001381759874294498</id><published>2010-09-16T12:42:00.004+02:00</published><updated>2010-09-16T19:15:06.768+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TI_nuzblmiI/AAAAAAAAAXw/tbBlakqk4AQ/s512/Lezno12092010_132.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 299px;" src="http://lh4.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TI_nuzblmiI/AAAAAAAAAXw/tbBlakqk4AQ/s512/Lezno12092010_132.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514856541761817042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7001381759874294498?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7001381759874294498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/blog-post_16.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7001381759874294498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7001381759874294498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/blog-post_16.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_KsFCauzjZ0A/TI_nuzblmiI/AAAAAAAAAXw/tbBlakqk4AQ/s72-c/Lezno12092010_132.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-5403428584850367811</id><published>2010-09-14T21:23:00.000+02:00</published><updated>2010-09-14T23:46:00.817+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Święty romans</title><content type='html'>No dobrze, dzisiaj już nie będzie o Kościele. Prawda, to nie tylko księża, to też ja, chociaż co ja mam właściwie do powiedzenia w tym Kościele? Ale już nie będę narzekał. Miało być o moich spotkaniach z Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam "Święty romans" Kolejną książkę Johna Eldredge'a. I z początku dochodzę do wniosku, że on jest jednak trochę zbyt egzaltowany, zbyt dziecinny jak dla mnie. Przemawia do mnie, owszem. Wiele z jego wizji pokrywa się z moimi, jednak niektóre robią na mnie wrażenie naiwnych. A potem, powoli, odkrywam własne doświadczenia w jego słowach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie w zasadzie nie przekonuje do końca wizja relacji z Bogiem jako romansu. Już prędzej - co też w niniejszej książce jest wspomniane - przygody. A i to nie do końca. I jakoś odkryłem w końcu to moje zranienie, choć nie do końca jeszcze wiem skąd akurat to się we mnie bierze. Ale po kolei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż od pierwszej książki, jaką miałem przyjemność tego autora przeczytać "Dzikiego serca," coś mi nie pasowało. No dobra, facet lubi biwakować, rąbać drzewo, ja niekoniecznie. Przyrodę uwielbiam, ale w ciut bardziej komfortowych warunkach niż szałas. Jego fascynują przygody, ja już z nich wyrosłem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie. Tutaj też przewija się motyw przygody. A ja wreszcie zrozumiałem, że przygoda kojarzy mi się nie tyle może z czymś groźnym, ile... kłopotliwym. No bo jak smok porywa Piękną, to coś trzeba byłoby zrobić, nie? Jakąś szkapinę zorganizować, miecz naostrzyć, zbroję wyczyścić... ileż to roboty! A nie daj Boże jeszcze u króla o pozwolenie prosić, audiencję zamówić, tyle spraw do załatwienia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja choruję trochę na nadmiar poczucia odpowiedzialności chyba. Nie mam nerwicy natręctw, że muszę koniecznie zaplanować każdy szczegół, ale jak gdzieś wyjeżdżam na przykład, to mam poczucie, że jednak powinienem pomyśleć o wszystkim. Co na wypadek, gdyby samochód się zepsuł, gdzie szukać sklepu jakby jedzenia zabrakło, i takie tam. W końcu uratuję tę Piękną, ale zachodu z tym mam co niemiara. :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedna ciekawa refleksja. Obaj z Brentem Curtisem (bo ta książka jest pisana w duecie z przyjacielem) piszą o małych opowiadaniach kontra wielkiej opowieści Bożej. To metafora planu, jaki Bóg ma wobec każdego z nas i naszych małych "schowków" w które często uciekamy, żeby nie zostać powołani, nie podjąć wyzwania, nie wziąć krzyża. Swego rodzaju role, jakie odgrywamy w życiu, żeby poczuć się dowartościowani i bezpieczni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie taką rolą jest rola nauczyciela. Na ile to powołanie mojego życia, a na ile maska za którą się chowam, żeby nie zostać obnażonym? Nie wiem, nie umiem powiedzieć. Wiem, że od czasu, kiedy nie pracuję w szkole, takim ersatzem nauczania stał się dla mnie ten blog. Nie w sensie wygłaszania nauk, ale dzielenia się własnym doświadczeniem, przemyśleniami, itd. Myślę sobie, czy to na pewno dobre, czy nie odciąga mnie od prawdziwej wiary, od dawania rzeczywistego świadectwa?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-5403428584850367811?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/5403428584850367811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/swiety-romans.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5403428584850367811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5403428584850367811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/swiety-romans.html' title='Święty romans'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4256902723313440112</id><published>2010-09-09T12:19:00.001+02:00</published><updated>2010-09-09T12:20:40.004+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TIi0zkbzydI/AAAAAAAAAMc/sDPCYseAijQ/s1600/Wakacje12082010_084.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 299px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TIi0zkbzydI/AAAAAAAAAMc/sDPCYseAijQ/s400/Wakacje12082010_084.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514856541761817042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4256902723313440112?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4256902723313440112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4256902723313440112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4256902723313440112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/blog-post.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TIi0zkbzydI/AAAAAAAAAMc/sDPCYseAijQ/s72-c/Wakacje12082010_084.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-574289285358788105</id><published>2010-09-07T11:23:00.005+02:00</published><updated>2010-09-07T12:53:03.958+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Quo vadis homo?</title><content type='html'>Usłyszałem ostatnio, że moje notki coraz częściej krytykują Kościół. Może trochę. Ale to dlatego, że ja czasem wręcz rozpaczliwie usiłuję znaleźć wspólny mianownik pomiędzy moim własnym, spaczonym sumieniem, a nauką Kościoła. I nie mogę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytania z listów Św. Pawła z ostatnich dni chociażby. (Flm 9b-10.12-17) pochwała niewolnictwa. (1 Kor 6,1-11) potępienie homoseksualizmu. Bo niby na czym innym miał się ksiądz skoncentrować w tym fragmencie? Nic ciekawszego tam nie ma. Ani sugestii, że można nie dochodzić swoich praw, a cierpieć niesprawiedliwość z miłości do bliźniego, ani całej litanii innych grzechów, ani zapewnienia że nawet one nie odłączają nas bezpowrotnie od Bożej miłości... Nie, skąd. Najważniejsze to, że sąd w Strasburgu potępiłby Pawła jako homofoba. Ale śmiesznie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może by i zresztą potępił. To źle? Właśnie, dokąd my zmierzamy? Żle, że nie ma już niewolników, a wszak Paweł nakazywał poddaństwo. Źle, że mamy równouprawnienie, przecież wzorem powinno być poddanie kobiet mężczyznom. Źle, że w ogóle się żenimy i płodzimy dzieci, przecież Paweł zalecał bezżenność... Zaraz, coś nie tak? No właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół powiada, że to o celibat chodzi. No jasne, teraz tak to rozumiemy, dlatego księża nie zakładają rodzin. Ale przecież w czasach Pawła tak nie było. On nie do księży mówił, bo stan kapłański, cokolwiek byśmy powiedzieli, był wówczas jeszcze w powijakach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jakaż niekonsekwencja. Pisze Paweł tak: "Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja." (1 Kor 7,8). I dobrze, że chociaż tutaj zaznacza, że to tylko jego chciejstwo. Bo Bóg stwarzając nas powiedział przecież: "Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc." (Rdz 2,18). Więc co, jest dobrze, czy nie jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nie mogę. Choćbym się na lewą stronę wywrócił, zwyczajnie nie potrafię dostrzec tej wyższej moralności w nauczaniu Kościoła. Już pal diabli politykę, tego nawet tykać nie będę. Wystarczy mi sama nauka społeczna. A właściwie ta jej część, która koncentruje się na dupie, pomijając mnóstwo o wiele ważniejszych spraw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie. Naprawdę nie wiem, czym obraża Boga para kochających się homoseksualistów. Owszem, rozumiem, że złem jest promowanie rozwiązłości. Grzechem jest rozpusta, polegająca na sekszeniu się (jeden z niewielu anglikanizmów naszego języka, które mi się podobają) na prawo i lewo. Złym uczynkiem jest uwodzenie młodych ludzi, którzy mają jeszcze być może chwiejną orientację seksualną. Ale dwoje dorosłych ludzi, którzy chcą być ze sobą? Sam ich tak stworzył. Skoro dopuścił, by się spotkali, czemu mieliby być potępieni za miłość?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy nasz rosnący liberalizm i tolerancja jest tak jednoznacznie zła? Jest od razu przyzwoleniem na zbrodnie? Wspomniane już przeze mnie zniesienie niewolnictwa - to zło? Równouprawnienie (no, tu bym podyskutował, ale to inny temat), rosnące potępienie wobec wszelkich form rasizmu? A może sprzeciw wobec wojen i przemocy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem, czemu Kościół zdaje się dostrzegać w rozwijającym się świecie tylko samo zło. Nie rozumiem niekonsekwencji w nauczaniu, które jedne radykalizmy przypisuje tylko tamtym czasom, a inne bezkrytycznie przenosi w teraźniejszość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie. Nie uważam, że Kościół powinien dostosować się do mnie. To też mi kiedyś zarzucono. Ale uważam, że Kościół powinien rozejrzeć się lepiej, w jakim świecie przychodzi mu teraz funkcjonować. I poważnie zastanowić się nad tym, czego właściwie naucza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widać zresztą, że nie jestem odosobniony w swoich wątpliwościach: "&lt;a href="http://tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=5877"&gt;Kto rozmontowuje Sobór&lt;/a&gt;"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-574289285358788105?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/574289285358788105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/quo-vadis-homo.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/574289285358788105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/574289285358788105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/quo-vadis-homo.html' title='Quo vadis homo?'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-2507529755863796294</id><published>2010-09-04T21:17:00.005+02:00</published><updated>2010-09-05T12:19:48.989+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Wymiatanie z Kościoła</title><content type='html'>Taki wątek pojawił się niedawno na jednym z forów, jakie czytam. Pod zarzutami tam opisanymi, podpisałem się wszystkimi czterema łapami. Że są tacy... niezłomni katolicy, którzy na drobną choćby wzmiankę o niemożności pogodzenia się (choćby tymczasowo) z jakąś, nawet nie prawdą wiary, nawet nie przykazaniem, ale wymaganiem Kościoła, reagują alregicznie: to wypisz się, złóż apostazję, nie jesteś katolikiem skoro...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A mowa była o ludziach poszukujących. Choćby takich jak ja; może właśnie dlatego tak dotknął mnie ten temat. Nie o tych, którzy mają wszystko w nosie i właściwie żyją po swojemu, pragnąc jedynie żeby Kościół albo się do nich dostosował, a jak nie do przynajmniej dał im spokój. Pisała to osoba, która (sądzę, że podobnie jak ja) nadal walczy o swoje miejsce w Kościele. Nie walczy z dekalogiem, ale z własnym sumieniem, z własnym życiem. Uznając na pewnym etapie, że nie dorasta, nie daje rady, ale pragnie pozostać we wspólnocie, choćby gdzieś na obrzeżach, z boku. Nie porzucając wiary czy Kościoła, akceptując ograniczenia chociażby w niemożności przystępowania do sakramentu pojednania. Jednak być na tej mszy, choćby Słowem się karmić, skoro Chleba niegodny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem zamiast wsparcia od bliźnich będących zapewne w bliższej łączności z Bogiem, zamiast wsparcia i pomocy, otrzymujemy często wyproszenie za drzwi (w mniej lub bardziej wybrednej formie), względnie bezlitośnie wypunktowaną litanię naszych grzechów. Jakbyśmy sami nad nimi nie boleli... Doprawdy, w niektórych katolickich kręgach przychylniej traktuje się tych, co zdecydowanie odeszli, ateistów czy innowierców, niż takich jak my. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak wylewając własne żale w cudzym wątku, nagle zostałem rzucony na kolana postem, o jakim przestałem już marzyć. Postem wyrażającym - jak dla mnie - najbardziej chrześcijańską postawę pokory i miłości jaką byłbym w stanie sobie wyobrazić. Brzmiało to tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wiesz Liam, to jest chyba problem "starszego brata". Ktos, kto nie przezyl tego, co mlodszy brat na wygnaniu, uwaza, ze ma prawo(?) do wyrazania pogladow na temat moralnosci i praw tych, ktorzy nie mieli tyle szczescia co on, albo mieli wiecej odwagi, zeby wyprobowac wlasne sciezki. Jak wiemy z Ewangelii, ojciec nie odrzucil zadnego z synow, ale starszemu przypomnial, ze nie chodzi o to kto ma racje, ale o milosc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego to "wyrzucanie" z Kosciola jest praktycznie grzechem "starszych braci", ktorzy nie potkneli sie w zyciu az tak bardzo widzialnie, zeby zauwazyc, ze zyjac w zgodzie z przepisami nie zachowali najwazniejszego przykazania.&lt;br /&gt;I dobrze ze sa ci "mlodsi bracia", ktorzy o tym przypominaja. Chocby dlatego powinni w Kosciele pozostac.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu cieplej mi się na sercu zrobiło. Choć autorkę ceniłem od pierwszych postów  jakie przeczytałem, czasem się zgadzałem, czasem nie, ale zawsze miałem do niej wielki szacunek. Po powyższym tekście zabrakło mi języka w gębie. Powiem tylko, że gdyby więcej takiego chrześcijaństwa było w katolicyzmie, to ja bym był najszczęśliwszym człowiekiem świata. Grzesznikiem być może dalej. Ale grzesznikiem wiedzącym, że jest akceptowany, mimo swoich słabości, nie zostawiony bez pomocy, nie odtrącony&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czułbym się zaszczycony, gdyby kiedyś ta dama pozwoliła mi nazwać się swym przyjacielem. I do niej - i takich jak ona, jeśli byłoby ich więcej - zwracałbym się o poradę w swoich duchowych rozterkach. Z całą pewnością nie do tych, którzy na każdym kroku usiłują wypominać mi moje rzeczywiste lub "domyślone" grzechy w celu nawrócenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takiego chrześcijaństwa nam trzeba. Takie chrześcijaństwo trzeba nagłaśniać w mediach, pokazywać w telewizji, pisać i nauczać. Bo tu jest Chrystus: w zrozumieniu serca, a nie kanonów prawa kościelnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie Bóg zapłać za te słowa. Oby ogrzały wielu, tak jak uradowały mnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-2507529755863796294?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/2507529755863796294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/wymiatanie-z-koscioa.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2507529755863796294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2507529755863796294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/09/wymiatanie-z-koscioa.html' title='Wymiatanie z Kościoła'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4338702403390905955</id><published>2010-08-30T09:40:00.000+02:00</published><updated>2010-08-30T09:44:54.083+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Rytuały</title><content type='html'>Ktoś na jednym z forów, które czytam, napisał: "jeśli Bóg jest tak ograniczony jak Jego Kościół, to ja Go widzieć po śmierci nie chcę..." Mniejsza o to, w jakim kontekście. Podpisałbym się pod tym zdaniem czterema łapami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już o tym kiedyś pisałem, ale widać temat ważny, skoro powraca. Urząd nauczycielski, rola Kościoła jako wychowawcy, nakłada na niego pewne więzi. Dziecku nie mówi się wszystkiego, małym dzieckiem często się manipuluje by uzyskać pożądany efekt. Już pomijam mało pedagogiczne chwyty z serii "rób co mówię a nie rób jak ja robię," bo i niepotrzebne. Samych prawidłowych rodzicielskich zachowań wystarczy, żeby w wielu punktach zrozumieć stanowisko Kościoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrozumieć... no właśnie. Zrozumieć, ale czy podzielić? I czy stawiam się w tym momencie na pozycji dwulatka zdeterminowanego, żeby nie jeść kaszki czy może jestem już nastolatkiem, który zaczyna powoli dostrzegać jakieś kształty w ciemności i już ma wyrobione zdanie o rodzicielskiej obłudzie? Nie wiem. Mam nadzieję, że jestem na pozycji dziecka, któremu pani w szkole postawiła uwagę, a mądrzy rodzice nie popierają ślepo autorytetu pani tylko patrzą w serce...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W innej dyskusji, którą jakiś czas temu czytałem, o zamieszkaniu dwojga młodych ludzi przed ślubem - w studenckim mieszkaniu, z przyjaciółmi, z największą goryczą wypowiadał się ksiądz. Strzelając w nas, życzących młodej parze wytrwałości w cnocie, argumentem konfesjonału. Jakie smutne były jego posty... żeby nie powiedzieć cyniczne... bo realia życia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On nawet nie pomyślał, że perspektywa konfesjonału też jest skrzywiona. Bo przecież ci, którzy jednak zachowują tę czystość, nie mają się z czego spowiadać... "pobożnym życzeniem, nijak się mającym do rzeczywistości" nazwał on postawy zachęcające do wytrwania. Kołacze mi się w głowie cytat o gaszeniu Ducha... smutne to jakieś, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczycielstwo i wychowanie to powołanie mojego życia. Bardzo jestem nieszczęśliwy, że z powodów ekonomicznych i osobistych musiałem odejść ze szkoły. Ale przepracowałem w niej 10 lat i sporo widziałem takich nauczycieli: cynicznych, wypalonych, nie wierzących już w nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To trudny zawód. Przychodzą do niego ludzie, którym nie udało się "zaczepić" nigdzie indziej. I to jest prawdziwa plaga polskiej edukacji. Ale najsmutniejsze są te przypadki, kiedy przychodzą młodzi entuzjaści, pełni zapału, energii i wiary w to, że młodzież jest w gruncie rzeczy dobra, tylko trzeba do nich dotrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I próbują docierać. Średnio przez 2-3 lata. I przy nasilającej się presji starszych kolegów, przy braku widocznych sukcesów... spalają się. Tracą ideały, tracą entuzjazm i zaczynają mścić się na dzieciakach albo po prostu odwalać lekcje i uciekać jak najprędzej do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwą sztuką jest widzieć świat takim, jaki jest. Ani szczególnie dobry ani wyjątkowo złośliwie zły. Młodzież taka właśnie jest. W każdym wieku. Nie jest z gruntu dobra, ani z gruntu zła. Zakładanie skrajności w obie strony prowadzi do klęski. Problem w tym, że każdy uczeń jest inny, każdy człowiek jest inny. Także każda klasa, będąc wypadkową przeróżnych indywidualności, jest inna. I każdy z nas osiąga małe sukcesy i ponosi małe, codzienne porażki. Wielkie, spektakularne osiągnięcia są dla nielicznych, naucz się cieszyć, że przysłowiowy Jasio przez chwilę bazgrał w zeszycie zamiast gadać bo akurat udało ci się go zainteresować. Ale nie licz na to, że Jasio pod twoim wpływem natychmiast zostanie geniuszem matematycznym lub zdobędzie literacką nagrodę Nobla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, do takiego podejścia trzeba ogromnej osobistej dojrzałości i mnóstwo czasu oraz sił. Naprawdę niewielu jest nauczycieli, którzy potrafią podążać konsekwentnie tą drogą. A księży pewnie jeszcze mniej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół musi mieć drogowskazy, przykazania, zalecenia... musi się czymś kierować. Ale to nie powinno być automatyczne na miarę każdego człowieka. Nie, ja nie mówię, że trzeba zaraz zacząć przerabiać Dekalog na setki różnych wersji, dla każdego inną. Akurat Dekalog jest całkiem uniwersalny, problem zaczyna się przy interpretacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My zresztą wszyscy popełniamy ten sam błąd. Człowiek czuje się bezpieczniej, mając jasno wytyczone co wolno a co nie. W dużej mierze sami tego od Kościoła oczekujemy. Stąd biorą się właściwie wszystkie fanatyzmy, nie tylko zresztą w Kościele i nie tylko chrześcijańskim. Czy my w ogóle, jako ludzie, potrafimy naprawdę uwolnić się od szufladkowania, stereotypów, oceniania po pozorach? Czy mamy dość odwagi, żeby naprawdę zaufać Bogu że jest, że rozumie, że zbawił, zamiast ciągle się pilnować żeby te kubki pomyć, fasady pobielić, rytuały zachować...?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4338702403390905955?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4338702403390905955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/rytuay.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4338702403390905955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4338702403390905955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/rytuay.html' title='Rytuały'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1542274086896214265</id><published>2010-08-26T21:12:00.003+02:00</published><updated>2010-08-30T09:45:12.856+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/THa8ynKKxzI/AAAAAAAAALM/LTH8pvi9tQs/s1600/Wakacje12082010_016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/THa8ynKKxzI/AAAAAAAAALM/LTH8pvi9tQs/s400/Wakacje12082010_016.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5509798771825493810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1542274086896214265?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1542274086896214265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/wschod-sonca.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1542274086896214265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1542274086896214265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/wschod-sonca.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/THa8ynKKxzI/AAAAAAAAALM/LTH8pvi9tQs/s72-c/Wakacje12082010_016.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4515967424597201972</id><published>2010-08-25T09:05:00.000+02:00</published><updated>2010-08-25T09:06:47.354+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Język Kościoła</title><content type='html'>Pisałem sporo na temat nauczania Kościoła, jego roli wychowawczej i błędach pedagogicznych, które dostrzegam. Teraz zaintrygował mnie sposób przekazu tych treści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z osób wypowiadających się dość często i bardzo autorytatywnie na pewnym forum napisała w którymś momencie, że dostała lekcję pokory. A że opisała ją całkiem żywo i – wydawałoby się – wiarygodnie, z utęsknieniem zacząłem wypatrywać zmian w jej kolejnych postach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, zwroty typu „to co kolega głosi jest dalekie od chrześcijaństwa,” „nie jesteś prawdziwym katolikiem,” wierzący człowiek musi..” To nie są dosłowne cytaty, chodzi mi o ton wypowiedzi. Nie wiem jak Wy, ale ja zamiast zapowiadanej pokory słyszę tu raczej zadufanie w sobie i wręcz arogancję. Nihil novi sub sole... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, zgadzam się, że chrześcijanin ma prawo, a nawet obowiązek, mówić o swoich przekonaniach jasno i otwarcie. Czyż jednak jego słowa muszą być nasycone taką wyższością, czy wręcz pogardą dla każdego, kto ośmieli się mieć z lekka odmienne zdanie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam ostatnio coraz więcej. Wciąż mam w pamięci genialną „Pełnię serca” Johna Eldredge'a. Dla mnie to wspaniała ewangelizacja. On nie mówi co chrześcijanin musi, czy powinien. On pokazuje co chrześcijanin może – i z tego dopiero wynika cała reszta. Z zachwytu Bożym planem, z miłości do Niego i bliźnich, a nie z paragrafów kodeksu kanonicznego czy katechizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Język Jana Pawła II. Bardzo uczony, gdy mówił o filozofii i bardzo prosty, zwyczajny, kiedy mówił do ludzi. Nie czułem w nim nigdy potępienia, nie widziałem surowego strażnika moralności. Nawet kiedy krytykował, to jak ojciec, który łaja swoje ukochane dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matka Teresa z Kalkuty chyba w ogóle nie wypowiadała się wiele, a jeżeli już, to krótko i dosadnie. Ksiądz Tischner rozbawiał swoimi anegdotami, zastanawiał filozoficznymi debatami, ale w żadnym z nich nie było tej, tak często przeze mnie oglądanej wśród katolików postawy karbowego, aż chciałoby się rzec: współczesnego faryzeusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takich przykładów można by mnożyć. To samo urzeka mnie – pomijając już przedmiot dywagacji – w książkach księdza Wacława Hryniewicza. Już nieważne o czym on pisze, ale jak! Z jaką pokorą i szacunkiem. Bez wywyższania się, bez grożenia potępnieniem i ciągłego przypominania jacy to my wszyscy grzeszni. A wiersze księdza Jana Twardowskiego? Ileż w nich pokornej miłości, ile zachwytu nad człowiekiem. Czemu więcej nas nie przemawia takim głosem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem, że są ludzie do których lepiej trafia Ojciec Rydzyk. Pomijając z kolei jego polityczne wycieczki, on mówi w kategoriach strachu i potępienia. Do niektórych przemawia lepiej taki mocny, surowy głos. Ale nie do wszystkich...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja wiem, bo już nieraz zostawałem zasypany cytatami, jak to Pan Jezus nakazywał karcić i wiarę głosić, jak sam czasem ostro występował. Jednak po pierwsze Jego gniewne słowa pojawiają się w dwóch czy trzech sytuacjach. Cała reszta Ewangelii wypełniona jest błogosławieństwami, przypowieściami, uzdrawianiem chorych i zapowiadaniem Bożej miłości. Po drugie żaden z szeregowych (wybaczcie to określenie) katolików Jezusem nie jest. Nawet apostołami nie jesteśmy. A i oni działali stanowczo, ale łagodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego więc tak często słyszymy w Kościele (mówię o wspólnocie wierzących) słowa groźne, ostre i potępiające? Dlaczego przekazywane nam są głównie zakazy i nakazy? Dlaczego zapominamy, że Ewangelia to DOBRA Nowina? Dobra Nowina o karze za grzechy i ogniu piekielnym? To ja dziękuję...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co z Dobrą Nowiną o przebaczeniu, o Bożej miłości do nas, o odkupieniu naszych grzechów tak, żebyśmy mogli cieszyć się cudami jakie On dla nas przygotował? To jest dobre w tej Nowinie i o tym zapominają współcześni faryzeusze, którzy wypominają opuszczenie mszy świętej, czy wieczornego pacierza, którzy spierają się o zawartość alkoholu w drinku, którzy potępiają in vitro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół moich marzeń to taki, w którym kocha się każdego człowieka. Każdego. Bez względu na to jaki jest i co zrobił. Osądzenie i potępienie zbrodniarza, mordercy czy pedofila zostawia się państwowemu prawu tu na ziemi i Bogu kiedy Jemu się spodoba. Rolą Kościoła jest miłować. Dopiero z miłości i akceptacji może płynąć wartościowa nauka, nigdy nie jest odwrotnie. Taki był Chrystus i za takim Kościołem Chrystusowym tęsknię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4515967424597201972?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4515967424597201972/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/jezyk-koscioa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4515967424597201972'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4515967424597201972'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/jezyk-koscioa.html' title='Język Kościoła'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3018929683551299986</id><published>2010-08-23T09:30:00.000+02:00</published><updated>2010-08-23T09:49:53.006+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Czy znasz Józefa?</title><content type='html'>Ktoś powiedział o mnie na jednym z forów, że lubię ludzi. Zastanowiło mnie to bo przecież ja jestem niepoprawnym samotnikiem. Przyjaciół mam właściwie tylko wirtualnych. Trochę wymusza to na mnie praca, trochę zdrowie i tym podobne. Ale i tak naturę mam samotnika. Jak więc jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, abstrakcyjnie lubię, to prawda. Bo przecież znam siebie i wiem jakie mam słabości, czego w życiu pragnę. I przypuszczam że wszyscy pragniemy tego samego: spokojnego szczęścia, uznania innych, zaspokojenia swoich ambicji... W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy sami, różnimy się jedynie drobiazgami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A praktycznie? Lubię ludzi otwartych. Nie w sensie jazgotania bez przerwy o wszystkim i bez hamulców. Otwartych na innych, pozbawionych imperatywu natychmiastowego osądzania i szufladkowania. Tolerancyjnych. Znam paru takich. Paru. Może dlatego jestem samotnikiem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dzieciństwie czytałem "Anię z Zielonego Wzgórza." Wszystkie części, chyba siedem. Wciągnęło mnie. Ale zdanie, które jest w tytule tej notki pada bodaj już w pierwszej części. "Ludzie, którzy znają Józefa"... Nie wiedzieć czemu to zdanie zapadło mi w pamięć na całe życie. To ludzie, których Ania uważała za... bo ja wiem? Dobrych? Uczciwych? Otwartych właśnie? Pamiętam jak myślałem, że bardzo chciałbym ją spotkać i zasłużyć na zaliczenie mnie właśnie do takich ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież nie chodziło o tych absolutnie dobrych, takich zupełnie bez wad. Takich ludzi nie opisywała Lucy Maud Montgomery. Przeciwnie. Wszyscy w otoczeniu Ani mieli coś za uszami. Maryla była surowa i nieprzystępna, jej przyjaciółka (nie pamiętam imienia) surowa i konserwatywna, Diana była narwaną (na tamte czasy) nastolatką... A jednak coś sprawiało, że Ania uznawała tych ludzi za szczególnych. Mimo błędów, jakie popełniali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem wtedy chyba ze 12 lat. Czytałem wszystko co wpadło mi w ręce. Głównie fantastykę i książki przygodowe. Anię pewnie podsunęła mi mama. Nie mam pojęcia, czemu zrobiła na mnie takie wrażenie? Też czułem się jakoś odrzucony przez swoje otoczenie, inny od rówieśników. Miałem problemy rodzinne i zdrowotne. No i byłem samotnikiem. I nadwrażliwcem. Do dziś nim jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie boję się ludzi o silnym charakterze. Boję się ludzi zamkniętych, niewrażliwych, zasklepionych w swoich poglądach. Unikam takich. Szukam tych, którzy "znają Józefa". Nie mam pojęcia co to za Józef, nie wiem czy było to gdziekolwiek wyjaśnione. Chyba bym zapamiętał, skoro wyrażenie tak zapadło mi w pamięć. Może to synonim jakiejś autentyczności, szczerości, prawdziwej duchowej dojrzałości, więzi? Dla mnie to trudne do opisania, ale bardzo głęboko zakorzenione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Ty? Czy możesz o sobie powiedzieć, że znasz Józefa?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3018929683551299986?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3018929683551299986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/czy-znasz-jozefa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3018929683551299986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3018929683551299986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/czy-znasz-jozefa.html' title='Czy znasz Józefa?'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1532878240934724811</id><published>2010-08-20T23:28:00.001+02:00</published><updated>2010-08-31T23:29:48.414+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TH10NoByuuI/AAAAAAAAAMU/gL6U1Xgt5TY/s1600/Wakacje12082010_088.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 343px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TH10NoByuuI/AAAAAAAAAMU/gL6U1Xgt5TY/s400/Wakacje12082010_088.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511689296403413730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1532878240934724811?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1532878240934724811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1532878240934724811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1532878240934724811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/blog-post.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TH10NoByuuI/AAAAAAAAAMU/gL6U1Xgt5TY/s72-c/Wakacje12082010_088.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3421135880821284681</id><published>2010-08-18T08:55:00.000+02:00</published><updated>2010-08-18T08:57:32.807+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Sami swoi</title><content type='html'>Znowu starszą osobę spotkałem, mężczyznę tym razem. Naprawdę jak reinkarnacja Pawlaka z tytułowego filmu. Wspaniały człowiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechadzał się pod moim blokiem, przyglądał mi się jak wracałem z psem. Kiedy do niego podszedłem, zagadał, czy mieszkam w tym bloku. Jasne. Blok ma dziesięć pięter, po trzy mieszkania na piętrze, siedem czy osiem klatek (nawet nie wiem?!) a on się mnie pyta gdzie tu mieszka Mietek Grabowski. "Ten taksówkarz."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nie wiem. Parę taksówek w okolicy parkuje, ale Grabowskiego nie znam... kiedyś wisiały spisy lokatorów, nazwisko popularne ale na klatce nie przypominam sobie. A on się dziwi, skoro powiedziałem że tu mieszkam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo tak. W bloku pewnie jakieś 700 osób mieszka. Jakby to była cała wioska, gdzie każdy ma swoje obejście, w polu pracuje, to by się wiedziało, prawda? No, to ta córka Banasiewiczów, co spadek po teściach dostała i się pod lasem pobudowali... Albo kuzyn Ziętków co to w zeszłym roku wesele było... Gdybym sam nie wiedział, to rodzice albo sąsiedzi by podpowiedzieli...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jednej strony nie lubię tego. Poznałem, mieszkałem może nie tyle na wsi, co na kameralnych przedmieściach polnych gdzie też każdy o każdym wszystko wiedział a proboszcz był największym autorytetem. Nie podobało mi się. Za dużo wścibstwa i zawiści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale gdzieś we mnie takie marzenie dalej siedzi. Żeby znać sąsiadów, żeby nie być obojętnym przechodniem... Tylko brak mi w tym życzliwości, prawdziwej miłości bliźniego, chęci pomocy zamiast porównania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisał ktoś na forum o spowiedzi niedawno. Że właściwie to jedni drugim powinniśmy odpuszczać, a nie tak za pośrednictwem kapłana. Że jakbym komuś konia ukradł to jemu zwrócić powinienem i o przebaczenie prosić, a nie księdza, co z koniem nic wspólnego nie miał. I prawda. Ale odpisałem, że u mnie, jak mi się pies zleje w windzie, to nawet nie wiem kogo przepraszać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra taka anonimowość, czy zła? Dla mnie dobra. Ja samotnikiem jestem, nie interesuję się ludźmi i sam do zwierzeń wyrywny nie jestem. Ale czasem naprawdę tego brakuje. Tyle że, tak samo jak z idealnym komunizmem, to brak mi marzenia a nie rzeczywistości. Jak nie dorośliśmy do tego, żeby ze sklepu (jeśli darmo) brać tylko to, co potrzeba, tak chyba nie dorastamy jeszcze do prawdziwej życzliwości. Może, kiedyś...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3421135880821284681?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3421135880821284681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/sami-swoi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3421135880821284681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3421135880821284681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/sami-swoi.html' title='Sami swoi'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4664733427540959314</id><published>2010-08-15T21:57:00.004+02:00</published><updated>2010-08-15T22:01:19.712+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Stary i młody diabeł</title><content type='html'>Przeczytałem wreszcie i prawdę mówiąc nie zrobiła na mnie książeczka większego wrażenia. Ot, taka zabawka intelektualna... bez szczególnego intelektu. Prościutka i właściwie oczywista dla każdego wierzącego. Może, gdybym ją poznał 20 lat temu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jeden, jedyny rozdział zrobił na mnie wrażenie. Przytoczę dwa najważniejsze fragmenty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Niepowodzenie jako takie nie doprowadza do gniewu, jednak niepowodzenie pojęte jako krzywda - wywoła go niezawodnie. Znaczenie zaś krzywdy polega na odczuciu, że zaprzeczono słusznemu uprawnieniu. Dlatego im więcej wymagań od życia zdołasz wszczepić Twojemu pacjentowi, tym bardziej będzie się czuł pokrzywdzony, a w rezultacie źle usposobiony.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pozwól mu żywić przekonanie, iż rozpoczyna każdy dzień jako pełnoprawny posiadacz dwudziestu czterech godzin. Tę część swego czasu, którą odstępuje swym chlebodawcom, niech uważa za uciążliwą daninę, chwile zaś przeznaczone na obowiązki religijne za daninę wspaniałomyślną. Nie pozwól mu przy tym nigdy powątpiewać, że całość, z której dokonano owych potrąceń, była, w jakimś bliżej nieokreślonym sensie, jego przyrodzoną własnością.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, dla mnie to faktycznie odkrywcze. Bo ja z tego pokolenia co jakoś tak automatycznie ustawia się na pozycji bojownika o prawa człowieka. To, że człowiek ma prawo do wolności sumienia, do informacji, do godnego traktowania, do tysiąca innych rzeczy - jest dla mnie oczywiste. Prawo do życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przytoczone wyżej słowa każą się zastanowić. Czy rzeczywiście jest to dobra postawa? Czy my w naszych czasach nie za daleko idziemy w tych prawach? Prawo do pracy, prawo do odpoczynku, prawo do rozrywki, prawo do szczęścia... Można tak w nieskończoność. Ale właśnie, czy to nie rodzi w nas głębszych frustracji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem historykiem ani socjologiem ale mam wrażenie, że społecznie zaczęło się to od marksizmu. Od walki o prawa mas pracujących. I trudno twierdzić że to niesłuszne, że wyzysk jest czymś dobrym. Oczywiście, że nie. Ale tu chodzi o naszą wewnętrzną postawę wobec życia, o moje własne oczekiwania. O to, że jakoś tak się to przekłada na osobiste roszczenia. Już nie wobec władzy czy pracodawcy, ale wobec życia, wobec Boga samego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeciwieństwem byłoby przekonanie, że rodzimy się po to, by służyć. Też przegięcie. Ale może zdrowsze? Może w poprzednich wiekach, nie "skażonych" ideą praw człowieka, ludzie bywali szczęśliwsi? Ot tak, po prostu. Pogodzeni ze swoim życiem, nie pragnący więcej niż im przypadło w udziale? Chłop - to trzeba w polu robić, rzemieślnik - nauczyć się fachu, rycerz - walczyć i tyle. Wiadomo było co komu pisane, nikt depresji nie przeżywał, do psychologów nie chodził...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może by tak znaleźć jakiś złoty środek. Bo przecież nie o to chodzi, aby nie próbować polepszyć swojego życia czy nie dążyć do szczęścia. Ale mieć świadomość, że mi się nic nie należy. Że fakt, iż kumplowi lepiej się powodzi w niczym nie zmienia mojego losu? Że każdy z nas ma swój krzyż i niekoniecznie musi go obnosić na widoku?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4664733427540959314?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4664733427540959314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/stary-i-mody-diabe.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4664733427540959314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4664733427540959314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/08/stary-i-mody-diabe.html' title='Stary i młody diabeł'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3038469664163347683</id><published>2010-07-27T10:47:00.001+02:00</published><updated>2010-07-27T12:31:46.616+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Proszę</title><content type='html'>Heh! A jakiego tytułu spodziewaliście się teraz? Zakładając oczywiście, że w ogóle się czegoś jeszcze po mnie spodziewaliście...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, proszę. Napisałem w jednej z ostatnich notek, że to nie moja najmocniejsza strona. Od zawsze. Znaczy, prosić umiem. Także żądać i egzekwować kiedy trzeba. Nie mówię o problemach z asertywnością w stosunkach z ludźmi. Ja nie bardzo umiem prosić Boga. Nigdy nie umiałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może dlatego, że inaczej poznawałem wiarę? Dopiero jako nastolatek, nie małe dziecko. Nie wiem. Ale zawsze dla mnie pierwsza była modlitwa uwielbienia. Nawet nie wiedziałbym o co Go prosić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przez ten ostatni czas właśnie głównie prosiłem. Po raz pierwszy w życiu. O co? O nadzieję. I o wiarę. Taką prawdziwą bez strachu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, wcale nie mam takiej wiary. Wciąż kołacze mi się po głowie, że może to wszystko bez sensu, że to złudzenie, że TAM nikogo ani niczego nie ma... No dobrze. Ktoś o mnie powiedział że ja rozmawiam z Bogiem. Wiele razy już dzieliłem się z Wami tym poczuciem Jego obecności, Jego działania... Ale co jeśli to tylko złudzenie? Czasem mam wrażenie że słyszę w sercu Jego słowa... A co jeśli to tylko moja wyobraźnia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co, jeśli za którymś razem po prostu poczuję takie przenikliwe zimno, kiedy serce przestaje pracować i ogarnie mnie ciemność która nie skończy się bólem klatki piersiowej i pełnymi napięcia słowami lekarza: "Halo, słyszy mnie pan?" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie byłem w stanie śmierci klinicznej. Ale mnie kilka razy reanimowano. Raz miałem nawet odczucie że gdzieś lecę, jakbym spadał do góry (takie dziwne wrażenie) i wiedziałem że lądowanie będzie miękkie bo On tylko czeka żeby mnie złapać. Ale nie zawsze tak było. Może i to złudzenie niedotlenionego mózgu? Tak jak te wszystkie opowieści z książek typu "Życie po życiu"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja wiem i wielokrotnie to powtarzałem, że wiara bez wątpliwości byłaby wiedzą. Że każdy ma chwile zwiątpienia i strachu. Zazdroszczę tym, którzy potrafią je przezwyciężyć. Bo wiara, kiedy już wszystko w życiu zawiodło, kiedy czujesz że nic nie ma sensu, że nikomu już nie jesteś potrzebny, że nic cię tu więcej nie czeka... Taka wiara pozwala przetrwać. Bez niej jesteś jak... jak statek któremu zabrakło wiatru w żaglach i tylko kołysze się bezradnie i bez sensu na falach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc proszę. O wiarę. O nadzieję. O miłość? Nie, już chyba nie. Nadzieja wystarczy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3038469664163347683?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3038469664163347683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/07/prosze.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3038469664163347683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3038469664163347683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/07/prosze.html' title='Proszę'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3316014720271333506</id><published>2010-07-06T09:16:00.007+02:00</published><updated>2011-12-06T18:51:37.613+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='out there'/><title type='text'>Przepraszam</title><content type='html'>Naprawdę nie przypuszczałem, że zamknięcie bloga spowoduje tyle zamieszania. Głupio mi, że martwiliście się o mnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie lubię się specjalnie wywnętrzać. Owszem, jakieś dość intymne sprawy wiary to jeden obszar, którym chciałem się dzielić. Ale czasem trudno oddzielić inne prywatne sprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie gniewajcie się, przyjaciele. Nie wiem kiedy wrócę do tego bloga i na fora. Jeśli lepiej się poczuję, to może?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie mogę wam zaoferować swoją Galerię. Zdjęcia możecie znaleźć i w moim foto-blogu ale tu umieszczam wszystkie jakie zrobiłem: &lt;a href="https://picasaweb.google.com/lh/myphotos"&gt;Picasa&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3316014720271333506?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3316014720271333506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/07/przepraszam.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3316014720271333506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3316014720271333506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/07/przepraszam.html' title='Przepraszam'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1403243440244178151</id><published>2010-06-06T23:15:00.000+02:00</published><updated>2010-06-06T23:20:46.819+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Dziękuję</title><content type='html'>Tak... dzień dziękczynienia dzisiaj. A ja? Heh!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ksiądz mocno mówił. O tym, że mało dziękujemy, że nie doceniamy tego co mamy. Że taki gen narzekania w narodzie naszym. Coś w tym jest... I jeszcze, że takie narzekanie jest jak wirus. Bo ciągle nam mało, bo wciąż gonimy za czymś, i przez to psujemy nawet to, co już mamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może. Ja nie wiem, ja już za niczym nie gonię. Może trzeba trochę pożyć z wyrokiem śmierci, jak z mieczem Damoklesa nad głową, żeby nauczyć się dziękować za każdą kolejną godzinę? Żeby życie samo przyjmować jak prezent? Bo my tak naiwnie myślimy, że przecież jutro nam się należy. A wystarczy chwila by przekonać się jak kruche w gruncie rzeczy jest to nasze życie. Może prysnąć jak bańka mydlana i nawet nie będzie komu złorzeczyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękowanie. Nie, chyba nie. Moją mocną stroną bywa raczej - w moje mocne dni - uwielbienie. Trochę mnie życie już pokopało, jak pewnie każdego z Was. Raczej staram się uwierzyć, że to wszystko miało jakiś sens, niż dziękować za kolejnego siniaka. A pytał ksiądz jak dziś, w dobie statystyk, wygląda procentowo nasza modlitwa. No wiecie: przepraszam, dziękuję, kocham, proszę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie? Kocham. Chcę kochać, wszystko jedno - 90%. Przepraszam - 5%. O, znalazłoby się sporo, ale przecież On i tak wie, nie ma o czym za długo gadać. Dziękuję? No za to że żyję właśnie, choć... co to za życie? To ze 4%. Pozostał 1%. Na prośby, bo ja niewiele proszę właściwie. Za najbliższych: syna i ojca, za dziewczynę, za przyjaciół - głównie wirtualnych, którzy modlitwy potrzebują. Za byłą żonę, teściową, szwagierkę z rodziną której już właściwie nie znam, dawnych znajomych z młodzieńczych lat... Wreszcie, na mszy, taka chwila jest, kiedy czuję modlitwę całej wspólnoty parafialnej. Dużo młodych tam jest, bo z uporem maniaka chodzę jak mogę na msze studenckie. Więc za ich sprawy miłosne i edukacyjne. Ale i starszych osób przychodzi sporo, widać lubią młodzież. Więc za chorego męża, żonę bez pracy, powodzenie ich dzieci... Patrzę po twarzach i niemal wyczuwam ich intencje. Otwieram się więc, zagarniam ten cały bałagan ludzkich losów i zanoszę razem ze swoimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy czuję, jak On się otwiera: "Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie..." I ja się dalej otwieram - na tych co mnie zranili, i tych których ja zraniłem. Wszystkich chciałbym objąć ramionami i przyprowadzić ich do Jesusa. On będzie wiedział, co z nami zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A i tak poety trzeba, żeby wyrazić co w duszy gra...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś&lt;br /&gt;za to że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna&lt;br /&gt;za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe&lt;br /&gt;za to, jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny&lt;br /&gt;za to, że jesteś już odnaleziony i nie odnaleziony jeszcze&lt;br /&gt;że uciekamy od Ciebie do Ciebie&lt;br /&gt;za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko dzięki Tobie&lt;br /&gt;za to, że to czego pojąc nie mogę --- nie jest nigdy złudzeniem&lt;br /&gt;za to że milczysz. Tylko my --- oczytani analfabeci&lt;br /&gt;chlapiemy językiem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jan Twardowski&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1403243440244178151?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1403243440244178151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/dziekuje.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1403243440244178151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1403243440244178151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/dziekuje.html' title='Dziękuję'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-2330387566478995813</id><published>2010-06-05T09:23:00.004+02:00</published><updated>2010-06-05T09:31:03.793+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='out there'/><title type='text'>Galeria</title><content type='html'>Jedną z moich ukochanych form modlitwy jest kontemplacja przyrody. Potrafię godzinami przyglądać się "jak trawa rośnie" jak to mój syn niedawno z przekąsem skomentował. Stąd te moje zdjęcia pojawiające się od czasu do czasu na blogu. W sekcji Linki umieściłem też linka do mojej &lt;a href="http://www.marek-liam.net/"&gt;najnowszej galerii&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TAn8myydWEI/AAAAAAAAAKc/OZmWAFKbtdk/s1600/20090825Kosno266.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TAn8myydWEI/AAAAAAAAAKc/OZmWAFKbtdk/s400/20090825Kosno266.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479188165071558722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłej zabawy :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-2330387566478995813?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/2330387566478995813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/galeria.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2330387566478995813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2330387566478995813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/galeria.html' title='Galeria'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TAn8myydWEI/AAAAAAAAAKc/OZmWAFKbtdk/s72-c/20090825Kosno266.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1841643530696424354</id><published>2010-06-03T21:20:00.000+02:00</published><updated>2010-06-03T21:32:57.919+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Modlitwa'/><title type='text'>Kompleta trzecia</title><content type='html'>Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach (Łk 10, 19)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto się w opiekę oddał Najwyższemu &lt;br /&gt;i w cieniu Wszechmocnego mieszka,&lt;br /&gt;Mówi do Pana: "Tyś moją ucieczką i twierdzą, &lt;br /&gt;Boże mój, któremu ufam".&lt;br /&gt;Bo On sam cię wyzwoli z sideł myśliwego &lt;br /&gt;i od słowa niosącego zgubę.&lt;br /&gt;Okryje cię swoimi piórami, &lt;br /&gt;pod Jego skrzydła się schronisz; &lt;br /&gt;wierność Jego jest puklerzem i tarczą.&lt;br /&gt;Nie ulękniesz się strachu nocnego &lt;br /&gt;ani strzały za dnia lecącej,&lt;br /&gt;Ani zarazy skradającej się w mroku, &lt;br /&gt;ani moru niszczącego w południe.&lt;br /&gt;A choćby tysiąc padło u boku twego &lt;br /&gt;i dziesięć tysięcy po twojej prawicy, &lt;br /&gt;ciebie to nie spotka.&lt;br /&gt;Ty zaś ujrzysz własnymi oczyma &lt;br /&gt;zapłatę daną grzesznikom.&lt;br /&gt;Bo Pan jest twoją ucieczką, &lt;br /&gt;za obrońcę wziąłeś Najwyższego.&lt;br /&gt;Nie przystąpi do ciebie niedola, &lt;br /&gt;a cios nie dosięgnie twojego namiotu,&lt;br /&gt;Bo rozkazał swoim aniołom, &lt;br /&gt;aby cię strzegli na wszystkich twych drogach.&lt;br /&gt;Będą cię nosili na rękach, &lt;br /&gt;abyś stopy nie uraził o kamień.&lt;br /&gt;Będziesz stąpał po wężach i żmijach, &lt;br /&gt;a lwa i smoka podepczesz.&lt;br /&gt;"Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie, &lt;br /&gt;osłonię go, bo poznał moje imię.&lt;br /&gt;Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham &lt;br /&gt;i będę z nim w utrapieniu, &lt;br /&gt;wyzwolę go i sławą obdarzę.&lt;br /&gt;Nasycę go długim życiem &lt;br /&gt;i ukażę mu moje zbawienie".&lt;br /&gt;Chwała Ojcu i Synowi, &lt;br /&gt;i Duchowi Świętemu.&lt;br /&gt;Jak była na początku, teraz i zawsze, &lt;br /&gt;i na wieki wieków. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psalm 91&lt;br /&gt;O Bożej opiece&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Wybaczcie, że ostatnio niewiele sam od siebie piszę. Trudno mi. Zostaje modlitwa, dlatego się nią z Wami dzielę. Psalmy zawsze były najbliższą mi formą modlitwy a Liturgia Godzin to taki mój dopalacz. Muszę się pozbierać na nowo. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pamięta ktoś z Was jeszcze o Okruszku? Ja klikam codziennie, a Wy? &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1841643530696424354?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1841643530696424354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/kompleta-trzecia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1841643530696424354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1841643530696424354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/kompleta-trzecia.html' title='Kompleta trzecia'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1658703085885604428</id><published>2010-06-02T21:30:00.002+02:00</published><updated>2010-06-02T22:09:04.516+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Modlitwa'/><title type='text'>Kompleta druga</title><content type='html'>Godnym podziwu uczynił Pan Tego, którego wskrzesił z martwych (św. Augustyn)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże, &lt;br /&gt;który wymierzasz mi sprawiedliwość.&lt;br /&gt;Tyś mnie wydźwignął z utrapienia, &lt;br /&gt;zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.&lt;br /&gt;Jak długo będą ociężałe wasze serca, mężowie? &lt;br /&gt;Czemu kochacie marność i szukacie kłamstwa?&lt;br /&gt;Wiedzcie, że godnym podziwu czyni Pan swego wiernego, &lt;br /&gt;Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał.&lt;br /&gt;Zadrżyjcie i już nie grzeszcie, &lt;br /&gt;rozważcie na swych łożach i zamilknijcie.&lt;br /&gt;Złóżcie należne ofiary &lt;br /&gt;i miejcie nadzieję w Panu.&lt;br /&gt;Wielu powiada: "Któż nam szczęście ukaże?" &lt;br /&gt;Wznieś ponad nami, Panie, światłość Twojego oblicza!&lt;br /&gt;Więcej wlałeś radości w moje serce &lt;br /&gt;niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina.&lt;br /&gt;Spokojnie zasypiam, kiedy się położę, &lt;br /&gt;bo tylko Ty jeden, Panie,&lt;br /&gt;pozwalasz mi żyć bezpiecznie.&lt;br /&gt;Chwała Ojcu i Synowi, &lt;br /&gt;i Duchowi Świętemu.&lt;br /&gt;Jak była na początku, teraz i zawsze, &lt;br /&gt;i na wieki wieków. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psalm 4&lt;br /&gt;Dziękczynienie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1658703085885604428?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1658703085885604428/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/kompleta-druga.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1658703085885604428'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1658703085885604428'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/kompleta-druga.html' title='Kompleta druga'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7334494316592085477</id><published>2010-06-01T22:44:00.003+02:00</published><updated>2010-06-01T22:57:35.296+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Modlitwa'/><title type='text'>Kompleta</title><content type='html'>Człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa (Ga 2, 16)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usłysz, Panie, modlitwę moją, &lt;br /&gt;w swojej wierności przyjm moje błaganie, &lt;br /&gt;wysłuchaj mnie w swej sprawiedliwości.&lt;br /&gt;Nie wzywaj na sąd swojego sługi, &lt;br /&gt;bo nikt z żyjących nie jest sprawiedliwy przed Tobą.&lt;br /&gt;Albowiem prześladuje mnie nieprzyjaciel, &lt;br /&gt;moje życie na ziemię powalił, &lt;br /&gt;pogrążył mnie w ciemnościach, jak dawno umarłych.&lt;br /&gt;A we mnie duch mój omdlewa, &lt;br /&gt;zamiera we mnie serce.&lt;br /&gt;Wspominam dni dawno minione, &lt;br /&gt;rozmyślam o wszystkich Twych dziełach, &lt;br /&gt;rozważam dzieło rąk Twoich.&lt;br /&gt;Wyciągam do Ciebie ręce, &lt;br /&gt;jak zeschła ziemia pragnie Cię moja dusza.&lt;br /&gt;Wysłuchaj mnie prędko, Panie, &lt;br /&gt;albowiem duch mój omdlewa.&lt;br /&gt;Nie ukrywaj przede mną swojego oblicza,&lt;br /&gt;bym się nie stał podobny do tych, którzy schodzą do grobu.&lt;br /&gt;Daj mi już o świcie doznać łaski Twojej, &lt;br /&gt;bo w Tobie pokładam nadzieję.&lt;br /&gt;Pokaż mi drogę, którą mam kroczyć, &lt;br /&gt;bo wznoszę ku Tobie moją duszę.&lt;br /&gt;Wybaw mnie, Panie, od moich wrogów, &lt;br /&gt;uciekam się do Ciebie.&lt;br /&gt;Naucz mnie spełniać Twoją wolę,&lt;br /&gt;bo Ty jesteś moim Bogiem.&lt;br /&gt;Niech mnie Twój dobry duch prowadzi &lt;br /&gt;po bezpiecznej równinie.&lt;br /&gt;Przez wzgląd na Twoje imię, Panie, zachowaj mnie przy życiu,&lt;br /&gt;w swej sprawiedliwości wyprowadź mnie z niedoli.&lt;br /&gt;Chwała Ojcu i Synowi, &lt;br /&gt;i Duchowi Świętemu.&lt;br /&gt;Jak była na początku, teraz i zawsze, &lt;br /&gt;i na wieki wieków. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psalm 143, 1-11&lt;br /&gt;Modlitwa w ucisku&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7334494316592085477?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7334494316592085477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/kompleta.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7334494316592085477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7334494316592085477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/06/kompleta.html' title='Kompleta'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3135998895367897051</id><published>2010-05-31T08:23:00.001+02:00</published><updated>2010-05-31T09:37:10.540+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='out there'/><title type='text'>Święta Brygida Szwedzka - objawienie</title><content type='html'>&lt;embed src="http://blip.tv/play/hKwdgbXOcAA?file=http://blip.tv/rss/bookmarks/199859" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="300" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś był na tyle wytrwały, by obejrzeć ten przydługi filmik, to odpowiedzcie mi, proszę, czy Was to przekonuje? Czy Wy naprawdę wierzycie w takiego chorego maniaka, który najpierw stworzył człowieka, pozwolił mu zgrzeszyć a potem przygotował mu coś takiego? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomijając kiczowatość tego zlepku horrorów, oddaje chyba całkiem nieźle ideę piekła, prawda? I co? Tylko jeden człowiek na sto tysięcy uniknie tych kaźni? A Bóg ma się temu przyglądać z satysfakcją? Czy cokolwiek co jesteśmy w stanie tu, na ziemi zrobić, może być usprawiedliwieniem czegoś takiego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadał ktoś na forum i chyba ostatnimi czasy coraz więcej ludzi zadaje to pytanie: jeśli Ci się uda i trafisz do nieba, czy potrafisz cieszyć się wiecznym szczęściem wiedząc, że Twoja matka, syn czy żona są TAM? Ba! Ja nie mam nawet takich wrogów, których chętnie bym widział w piekle...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ksiądz Hryniewicz w swoich rozważaniach o powszechnym zbawieniu sugeruje, że oddanie nawet maleńkiej części stworzenia na zatratę byłoby klęską Jego planu. Szczerze mówiąc to mnie bardziej przekonuje niż cokolwiek innego. Gdyby choć jedna istota miała cierpieć wiecznie takie męki, to ofiara Chrystusa na krzyżu poszła na marne a cały Boży eksperyment ze stwarzaniem ludzi to jedna wielka klapa. Czy On może być aż tak nieodpowiedzialny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przytaczane są tu słowa Świętej Brygidy i Świętego Hieronima. Oni powinni wiedzieć, skoro są święci, co? Ale czyż oni nie byli produktem swoich czasów? Kilkaset lat temu wizja takiej Bożej sprawiedliwości zapewne przemawiała do ludzi. Czegoś takiego domagało się nasze poczucie praworządności. Ale teraz? Czy to jeszcze kogoś przekonuje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie ma to pewną wartość. Budzi świadomość, to prawda. Ja akurat dość dobrze rozumiem, że mogę umrzeć w każdej chwili, nie zdążyć pojednać się z Bogiem, nie zdążyć nawrócić, zerwać z grzechem, uwierzyć... To pomaga zachować czujność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak, gdybym miał to wszystko dosłownie, razem z tym jednym na 100 000 zbawionym, to raczej w ogóle przestałbym się starać. Własną mocą i tak się nie zbawię, a liczyć na miłosierdzie takiego okrutnika też nie chcę, dziękuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkich, którzy wierzą w nieskończoność piekła podziwiam za odwagę. Gdybym ja w coś takiego uwierzył nie miałbym siły nawet próbować żyć, bałbym się mieć dzieci. Jednocześnie nie rozumiem jak można przyjmować spokojnie świadomość, że coś takiego może spotkać naszych ukochanych i jeszcze wychwalać Bożą sprawiedliwość. Ja przepraszam, ja mam chore sumienie ale ja tak nie potrafię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3135998895367897051?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3135998895367897051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/swieta-brygida-szwedzka-objawienie.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3135998895367897051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3135998895367897051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/swieta-brygida-szwedzka-objawienie.html' title='Święta Brygida Szwedzka - objawienie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3357279637121564615</id><published>2010-05-29T22:35:00.000+02:00</published><updated>2010-05-29T22:37:40.871+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TAF36MiCsvI/AAAAAAAAAKU/fs5AJiL64WM/s1600/Zatory29052010_009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TAF36MiCsvI/AAAAAAAAAKU/fs5AJiL64WM/s400/Zatory29052010_009.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5476790463539360498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3357279637121564615?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3357279637121564615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/blog-post_29.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3357279637121564615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3357279637121564615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/blog-post_29.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TAF36MiCsvI/AAAAAAAAAKU/fs5AJiL64WM/s72-c/Zatory29052010_009.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1373279067110766724</id><published>2010-05-28T22:09:00.000+02:00</published><updated>2010-05-28T22:11:04.987+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Księga Kapłańska dziś</title><content type='html'>Znalazłem takie coś w internecie, ubawiłem się i przetłumaczyłem. Oryginał trudno odnaleźć, bo to krążyło kilka lat temu po sieci, ale wzór jest tutaj: &lt;a href="http://www.snopes.com/politics/religion/drlaura.asp"&gt;Letter to Dr. Laura&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W swojej audycji radiowej dr Laura Schlesinger powiedziała, że zgodnie z ortodoksyjnym prawem żydowskim homoseksualizm, zgodnie z Księgą Kapłaństką 18:22 jest obrzydliwością i nie może być zaakceptowany w żadnych okolicznościach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniższa odpowiedź jest listem otwartym do dr Laury Schlesinger, napisaną przez obywatela USA i opublikowanym w internecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Droga dr Lauro&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za pani wysiłki aby nauczyć ludzi Bożego Prawa. Wiele się dowiedziałem z pani audycji i staram się dzielić tą wiedzą z kim tylko mogę. Kiedy ktoś broni homosekualnego stylu życia na przykład, po prostu przypominam in, że Księga Kapłańska 18:22 jasno mówi, że jest to obrzydliwość... Koniec dyskusji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebuję jednak kilku porad w sprawie innych elementów Bożego Prawa i tego jak go przestrzegać:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Księga Kapłańska 25:44 mówi że mogę posiadać niewolników, zarówno mężczyzn jak i kobiety, pod warunkiem że pochodzą oni z narodów sąsiadujących. Mój przyjaciel twierdzi, że dotyczy to Meksykanów, ale nie Kanadyjczyków. Może pani wyjaśnić? Dlaczego nie mogę posiadać Kanadyjczyków?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Chciałbym sprzedać córkę do niewoli, zgodnie z Księgą Wyjścia 21:7. W dzisiejszych czasach, jak pani myśli, jaka byłaby rozsądna cena?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Wiem, że nie wolno mi obcować z kobietą, kiedy ma ona okres i jest nieczysta - Księga Kapłańska 15:19-24. Problem w tym, że - skąd mam to wiedzieć? Próbowałem pytać, ale większość kobiet się obraża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Kiedy palę byka na ofiarę, wiem że jego zapach jest miły Panu: Księga Kapłańska 1:9. Problemem są moi sąsiedzi. Twierdzą, że dla nich ten zapach nie jest miły. Czy powinienem ich porazić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Mam sąsiada, który upiera się pracować w szabat. Księga Wyjścia wyraźnie mówi, że powinien być ukarany śmiercią. Czy mam moralny obowiązek zabić go sam, czy powinienem zwrócić się o to do policji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Mój kolega uważa, że nawet jeśli jedzenie małży jest obrzydliwością, Księga Kapłańska 11:10, to jest mniejszą obrzydliwością niż homoseksualizm. Nie zgadzam się z tym. Może to pani rozsądzić? Czy są jakieś "stopnie" obrzydliwości?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Księga Kapłańska 21:20 stanowi, że nie mogę się zbliżyć do Boga jeśli mam wadę wzroku. Przyznaję, że noszę okulary do czytania. Czy muszę mieć wzrok dokładnie 20/20 czy jest jakiś margines błędu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Większość moich kolegów strzyże włosy, mimo że jest to wyraźnie zabronione w Księdze Kapłańskiej 19:27. Jaką śmiercią powinni zginąć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Wiem z Księgi Kapłańskiej 11:6-8 że dotykanie skóry martwej świni czyni mnie nieczystym. Czy mogę grać w piłkę w rękawiczkach?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Mój wuj ma gospodarstwo. Przekracza zakazy Księgi Kapłańskiej 19:19 obsiewając to samo pole dwoma rodzajami ziarna, podobnie jak jego żona poprzez noszenie odzieży z dwóch różnych tkanin (mieszanka bawełny i polyestru). Poza tym bluźni i dużo przeklina. Czy trzeba trudzić całe miasteczko aby ich ukamienować? Księga Kapłańska 24:10-16. Nie moglibyśmy ich po prostu spalić prywatnie w rodzinie, tak jak tych, którzy dopuszczają się rozpusty? (Księga Kapłańska 20:14)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem że studiowała pani te sprawy dogłębnie, jest zatem dobrze poinformowana, i wierzę, że może pani pomóc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz jeszcze dziękuję za przypominanie nam, że Boże słowo jest wieczne i niezmienne. "&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1373279067110766724?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1373279067110766724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/ksiega-kapanska-dzis.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1373279067110766724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1373279067110766724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/ksiega-kapanska-dzis.html' title='Księga Kapłańska dziś'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3606355751242825872</id><published>2010-05-26T15:06:00.000+02:00</published><updated>2010-05-26T15:17:40.176+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='out there'/><title type='text'>Boże przebaczenie według outsidera</title><content type='html'>&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vKgDDglSq2s&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/vKgDDglSq2s&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3606355751242825872?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3606355751242825872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/boze-przebaczenie-wedug-outsidera.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3606355751242825872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3606355751242825872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/boze-przebaczenie-wedug-outsidera.html' title='Boże przebaczenie według outsidera'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7603703785862371078</id><published>2010-05-22T10:05:00.000+02:00</published><updated>2010-05-22T10:20:46.342+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Gwiezdna Miłość</title><content type='html'>Pozwoliłem sobie ostatnio na rzadką przyjemność: obejrzałem wszystkie części "Gwiezdnych Wojen." Wiem, wiem, to ponad dziesięć godzin patrzenia. Ale przecież nie bez przerwy... Kocham tę sagę bo jest wielka, jak każdy mit, a przy tym dla mnie, jako miłośnika sci-fi, dość strawna mimo mieczy, rycerzy, potworów i całej tej hałastry rodem z fantasy. Oczywiście wolę Star Treka... ale nie o tym chciałem pisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uderzyło mnie - jak zresztą zawsze kiedy oglądam - że Anakina do zguby przywiodła miłość. Fakt, był w trudnej sytuacji, wszystko wyglądało niejednoznacznie, przyjacielem wydawał się bardziej senator Palpatine niż Obi-Wan, demokracja zagrożona... ale albo ja jestem niepoprawnym romantykiem (co nieraz mi już zarzucano), albo szalę przeważyło dobro Padme.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość... chciałbym ją gloryfikować, koronować i posadzić na tronie jako najwyższe dobro dostępne człowiekowi. I proszę mi nie mówić, że mylę miłość z namiętnością. Nie mylę. I Anakin Skywalker też nie pomylił. To co w takim razie poszło nie tak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwróćcie uwagę, że jak w "Zemście Sithów" miłość zniszczyła Anakina, tak w ostatnich scenach "Powrotu Jedi" ocaliła go. Miłość do syna, czy może miłość syna? Sam nie wiem. Ten sam odruch współczucia nakazał mu ocalić słabnącego Palpatine'a aby potem zabić go, by ocalić Luke'a. Bardzo niejednoznaczna to w swojej wymowie historia, zwłaszcza jak na mit.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętacie może scenę, kiedy Padme po raz ostatni rozmawia z ukochanym? Nie chciała uwierzyć, że to on zniszczył świątynię Jedi, że on jest odpowiedzialny za śmierć adeptów - w większości przecież małych, zupełnie niewinnych dzieci. Nic nie wskórała. Wtedy było już chyba za późno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może chodziło o to, że kiedy najbardziej potrzebował jej wsparcia, był sam? Przyglądałem się bardzo uważnie Luke'owi. Od samego początku miał przyjaciół. Fakt, Obi-Wan zginął bardzo szybko, Yoda już nie tak młody jak kiedyś, ale to słynne trio - Lea, Han i Luke - trzymało się razem. Właściwie, gdy popatrzeć na "Nową Nadzieję" według reguł dobrego kina, to nie wiadomo, kiedy ta więź powstała. Ale umówmy się, takie filmy jak "Gwiezdne Wojny" czy "Matrix" to nie dobre kino: to metafory. Wierząc zatem tej metaforze, widzimy jak Luke troszczy się o przyjaciół do tego stopnia, że porzuca niedokończone szkolenie u Yody. Właściwie powinno go to zgubić. A jednak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anakin zaczyna swoje dorosłe życie od straty: najpierw opuszcza ukochaną matkę jako właściwie jeszcze berbeć... no ile on miał wtedy lat? Mnie wyglądał na nie więcej niż siedem. Góra osiem. Dość żeby się ciut usamodzielnić, ale o wiele za mało by zostać dorosłym. A potem śmierć matki, gdy on przybywa za późno. To na pewno wywarło na niego wpływ. Postanowił, że już nikt przez niego nie umrze. Nikt kochany. A tą kochaną była przecież Padme.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kochał ją i ona jego kochała. A jednak nigdy nie połączyła ich miłość. Bzdury plotę? No, pewnie tak. Jak się chce analizować takie bajeczki i doszukiwać się w nich głębszego sensu, to pewnie się czasem plecie. Ale czy było między nimi - choćby schematycznie, w ramach konwencji gatunku pokazane - zaufanie i prawdziwa bliskość? Spali razem, poczęli dzieci, kradli wspólny czas. Ale czy on miał w niej oparcie? Czy mógł jej zaufać, zawierzyć swoje życie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, spoglądając na to, co przeszli dziesięć lat wcześniej, Padme była całkiem dzielną dziewczynką. W niejednych tarapatach odznaczyła się mądrością Yody, ostrożnością C3PO i ostrym języczkiem Hana Solo. Tak, takiej kobiecie można zaufać. Z jakiegoś powodu jednak, Anakin nie umiał tego zrobić. Może to strata matki, może zbyt przejął się swoją męską rolą opiekuna i strażnika spokoju rodziny, ale w godzinie próby był sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba nawet się starał. Pokazano w filmie kilka ich rozmów (całkiem sporo jak na kino akcji), kiedy opowiadał jej co wydarzyło się w senacie, co na to Rada Jedi... Nic jednak z tych rozmów nie wynikło. Ona wysłuchała, podzieliła się własnymi wątpliwościami, a on dalej był sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S_VjgVS2S2I/AAAAAAAAAJ8/T1XF7_WrX-w/s1600/miasto2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 170px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S_VjgVS2S2I/AAAAAAAAAJ8/T1XF7_WrX-w/s400/miasto2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473390329261869922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zatem zgubiło Anakina Skywalkera i co go potem uratowało? Czy Padme kochała go zbyt mało a Luke zbyt późno? Nie wiem. Może. Miło się patrzy na to, jak sprawiedliwość triumfuje, zwłaszcza na ekranie, gdzie wszystko takie czarno-białe. Tyle że ten wątek w "Gwiezdnych Wojnach" wcale taki czarno-biały nie jest. I oglądając końcową fetę, patrzyłem na nowo wmiksowany obraz młodego Anakina ze smutkiem. Bo w tej bajce miłość mimo wszystko nie zwyciężyła na czas. Lord Vader przegrał życie a Padme nie miał już kto uratować...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7603703785862371078?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7603703785862371078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/gwiezdna-miosc.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7603703785862371078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7603703785862371078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/gwiezdna-miosc.html' title='Gwiezdna Miłość'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S_VjgVS2S2I/AAAAAAAAAJ8/T1XF7_WrX-w/s72-c/miasto2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-2316583810391314181</id><published>2010-05-20T21:09:00.002+02:00</published><updated>2010-05-20T21:11:33.458+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S_WJVCZx8lI/AAAAAAAAAKM/7RKOlxSBmZo/s1600/20090823K050.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S_WJVCZx8lI/AAAAAAAAAKM/7RKOlxSBmZo/s400/20090823K050.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473431916653965906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-2316583810391314181?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/2316583810391314181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/blog-post_20.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2316583810391314181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2316583810391314181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/blog-post_20.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S_WJVCZx8lI/AAAAAAAAAKM/7RKOlxSBmZo/s72-c/20090823K050.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1383572774313208271</id><published>2010-05-18T19:25:00.000+02:00</published><updated>2010-05-18T19:31:54.422+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Sumienie</title><content type='html'>No wiem, znowu rąbnąłem w poprzedniej notce. Rozumiem, że wychodzi z tego, że Bóg ma w nosie większość z tego co robimy i tak naprawdę liczy się tylko maksyma "żyj i daj żyć innym." Że można sobie dowolnie odrzucić każde dowolne słowo Pisma Św. które jest nam czemuś niewygodne. To nie do końca tak, chciałem Was jednak sprowokować do myślenia. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duże wrażenie ostatnio zrobiła na mnie przypowieść o robotnikach w winnicy: &lt;a href="http://www.fbiblos.org/Ewangeliarz/Wyb%C3%B3rtematyczny/Ewangeliawed%C5%82ug%C5%9BwMateusza/_W%C5%82adzaiwezwanie/tabid/230/Temat/Przypowiesc-o-robotnikach-w-winnicy/IDKOM/403/Default.aspx"&gt;Mt 19,1-22,46&lt;/a&gt; Sporo ludzi spotykam na swojej drodze o takiej właśnie mentalności: dźwigających ciężar spiekoty i krzywym okiem patrzących na każdego, kto się wygodniej urządził. A przecież nie do nas należy sądzenie i nie naszą sprawą jest nawet rozumienie Bożego miłosierdzia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie uważam wcale, że każdy ma prawo się usprawiedliwiać jak chce i właściwie całe to pojęcie grzechu można do kosza wywalić, jak sugeruje nasz nieoceniony mamba. Przeciwnie. Uważam, że każdy ma obowiązek kierować się w życiu własnym sumieniem. I należy szanować tego, kto wymaga od siebie więcej, ale też nie oczekiwać, że wszyscy muszą tak samo. Wszak napisano: "Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich." (1 Kor 12,4-11) A także: "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą." (Łk 12,48)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam smutne wrażenie, że kościół instytucjonalny (właściwie każdego chyba wyznania) za mało zaufania pokłada w człowieku, w jego sumieniu. Wszystkie nakazy praktyk, interpretacje pisma, kanony i katechizmy - zamiast być drogowskazami stają się drutami kolczastymi dla bardzo wielu ludzi. Nie dlatego nawet, że czasem te nakazy są dla nich za trudne do spełnienia, ale dlatego, że nie widzą żadnego głębszego sensu w ich spełnianiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No przecież mało kto będzie dyskutował z tym, że Matka Teresa z Kalkuty jest świętą naszych czasów. Nie w sensie kanonizacyjnym, ale uniwersalnego wzorca, dającego się rozpoznać w każdej chyba kulturze i religii. Czy to jednak znaczy, że wszyscy - jak jeden mąż - powinniśmy zostawić wszystko co mamy i jechać do Kalkuty, Afganistanu, Czadu czy gdziekolwiek, aby opiekować się biednymi i chorymi? No, cudownie by było niby. Tyle, że najpierw zabrakłoby biednych, a następnie w biedę popadłaby reszta świata bo w międzyczasie nie byłoby komu produkować leków, żywności czy środków transportu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt też nie dyskutuje z tym, że ludzie mają różne powołania. Jedni do kapłaństwa czy zakonu z celibatem, ubóstwem, regułą milczenia i co tam jeszcze komu w duszy gra, inni do małżeństwa z ośmiorgiem dzieci. Jedni do nauczycielstwa, inni do śpiewania. I tak sobie można dowolnie długo wyliczać. W samym Kościele Katolickim mówi się o różnych charyzmatach czy to zakonów czy ruchów religijnych: Neokatechumenatu, Odnowy w Duchu Św, Oazy... Podobno kochamy różnorodność. Ale do czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnowa w Duchu Św jest dobra bo nasza. Ale popularnie zwani Zielonoświątkowcy już nie, bo to protestanci. Kapłaństwo czy małżeństwo tak, ale jeśli ktoś czuje powołanie do obu to już jest zagubiony. Najwyżej pastorem może zostać, a to przecież nie nasze. To tyle sam Kościół Katolicki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czy nie podobnie jest i w innych wyznaniach? Wszak każde (chrześcijańskie i nie) uważa że ma "pełnię praw objawionych" i jest jedynie słuszną drogą, a cała reszta to poganie i tylko cudem najwyższym może w piekle nie zgniją - a i to ostatnie to właściwie osiągnięcie naszych czasów, bo wszak całkiem niedawno innowierców (każdej strony) mordowano, palono i ogólnie nie kochano. Niektórych się morduje wysadza i nie kocha także dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta sama schizofrenia jest obecna w nas samych. My też uwielbiamy wskazywać bliźnim jak strasznie błądzą, sami pozostając w pełni przekonani o własnej nad nimi wyższości. Ale czy w tym całym kołowrotku naprawdę o to chodzi kto kogo do czego przekona?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A spróbujmy wszyscy sami siebie pilnować i dać innym spokój, choć na chwilę. Wsłuchajmy się we własne sumienie, rozważmy czego Bóg oczekuje ode mnie, nie od sąsiada. Bo sąsiad innym człowiekiem jest. On może na przykład być powołany do chodzenia do kościoła raz w roku. A dlaczego nie? A skąd ja tak na pewno wiem o co Bogu w jego życiu chodzi i jak go będzie rozliczał? Jeśli ja czuję, że powinienem być na mszy co niedziela, to ja za to przed Bogiem będę odpowiadał, a nie za to ile razy skrytykowałem sąsiada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie. Tym sposobem nie da się udowodnić, że może złodziej został powołany do kradzieży a pedofil do molestowania dzieci. Powtórzę z poprzedniej notki: grzechem obiektywnie jest wszystko, cokolwiek wyrządza krzywdę innym. (Jeszcze mi nikt nie udowodnił, że się mylę.) Tyle, że pod tę definicję podpada także krytykowanie sąsiada...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1383572774313208271?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1383572774313208271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/sumienie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1383572774313208271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1383572774313208271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/sumienie.html' title='Sumienie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7295740170895542099</id><published>2010-05-16T17:28:00.000+02:00</published><updated>2010-05-16T17:34:40.665+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Grzech</title><content type='html'>Pod wpływem różnych dyskusji na forach religijnych wszelkiej maści, o próbach pogodzenia reinkarnacji z życiem w niebie, o tym czy Jezus zawisł na krzyżu czy na palu, o wiarygodności kanonicznych Ewangelii versus apokryfów, o teorii ewolucji a Adamie i Ewie... i setkach innych podobnych tematów doszedłem do wniosku (po raz kolejny), że to wszystko tak naprawdę jest nieistotne. Że to sprawy drugorzędne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiara moim zdaniem powinna być sprawą serca, nie rozumu. I nie mówię o sercu jako synonimie emocji, ale najgłębszej ludzkiej jaźni. Doświadczeniem Boga osobowego (lub nieosobowego, jeśli kto woli) w sobie samym, osobistym doświadczeniem. Kiedyś już pisałem o tym, że myślę iż nawet ateizm może być drogą prowadzącą do zbawienia, jeśli człowiek pozostaje wierny swemu sercu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż to ma za znaczenie, co dokładnie, co do przecinka wydarzyło się 2000 lat temu w Judei? Skąd mamy to dziś wiedzieć i... po co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wstępie do Ewangelii wg. św. Mateusza w Biblii Tysiąclecia czytam: "Oryginał aramejski musiał zaginąć dość wcześnie, skoro Ojcowie Kościoła z II w. po Chrystusie znają już tylko grecki przekład Mateusza, lub, mówiąc dokładnie, grecką parafrazę aramejskiego tekstu pierwszej Ewangelii." O Ewangelii św. Marka napisano że była: "Zredagowana chyba między rokiem 60 a 70 jako druga - po aramejskiej Ewangelii wg. św. Mateusza - uchodzi za najstarszą, przynajmniej co do większości zawartego w niej materiału.". O Łukaszu: "Pisze [Ewangelię] dla chrześcijan nawróconych z pogaństwa. Dlatego właśnie opuszcza to wszystko, co było zrozumiałe tylko dla Żydów lub szczególnie przykre dla pogan. By zaś zdobyć sobie tych ostatnich, z wyjątkowym upodobaniem akcentuje rzeczy miłe dla pogan." I wreszcie św. Jan: "któremu już najstarsza tradycja przypisuje autorstwo czwartej Ewangelii (...). Jest to chronologicznie najpóźniejsza spośród czterech Ewangelii. Nie wydaje się jednak, by datę jej powstania można było przesunąć poza 100r. po Chrystusie..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parafraza... uchodzi za najstarszą... zredagowana chyba... opuszcza to wszystko... przesunąć datę powstania? Jakież to wszystko niepewne i spekulacyjne. Jak wielu naukowców zwraca uwagę na brak innych historycznych źródeł potwierdzających wydarzenia opisane w Ewangeliach... Nie, ja nie neguję historycznej autentyczności Jezusa. Wskazuję tylko na to, że dosłowna interpretacja Pisma Św. jest oparta na dość kruchych podstawach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, wiem. W tamtych czasach i tamtej kulturze przekaz ustny był podstawową formą nauczania. Toteż opowieści te, przekazywane z pokolenia na pokolenie były bardzo wierne. Ale wiem też, że mentalność tamtych ludzi była zupełnie inna niż nasza dzisiaj. W takich przekazach nie chodziło o dosłowność, ale o sens, morał, ideę. My dzisiaj jesteśmy nastawieni na fakty, zalewani potokiem informacji, szukamy konkretów. Izraelici cenili metaforę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego postanowiłem przyglądać się Biblii, nie tylko Staremu Testamentowi, z pozycji czytelnika baśni z morałem. Nie zamierzam Wam udowadniać, że Jezus nigdy nie istniał, nie interesuje mnie to w tej chwili. Chodzi mi o taki wybieg intelektualny, czysto teoretyczne założenie, by zobaczyć głębszy sens tej historii, zamiast oceniać ją wyłącznie na podstawie badań. Popatrzeć Kto do nas mówi i co nam chce pokazać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z takiego spojrzenia wyłania mi się jeden wniosek: Ewangelia mówi przede wszystkim o miłości. Boga i bliźniego. O czynieniu dobra. Jasne, to nic oryginalnego. Ale to naprawdę JEDYNE uniwersalne przesłanie Boga, kiedy odsiać wszystkie wątpliwe fakty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatytułowałem tego posta "Grzech" bo o tym w końcu chciałem napisać. Konsekwencją wyżej opisanego toku myślenia jest wniosek iż grzechem jest to, co wyrządza krzywdę. Nic mniej i nic więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popatrzcie: zabójstwo, kradzież, obmawianie, zdrada - czy nie pasuje? Dekalog to w końcu tylko powtarzanie tej samej, podstawowej prawdy: drogą do zbawienia jest miłość. Nie namiętność, oczywiście, ale miłość w najszerszym tego słowa znaczeniu. A więc nie fakty, doktryny, dogmaty i przepisy - tylko czynienie innym dobra. Tak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To teraz walnę. W świetle powyższego grzechem jest aborcja, ale czy eutanazja? Jeśli przeprowadzona nie pod wpływem chwilowego impulsu, ale poważnie rozważona, najlepiej z pomocą psychologa - komu wyrządza krzywdę? Grzechem jest rozpusta w znaczeniu zmieniania partnerów seksualnych. Ale kogo krzywdzi masturbacja? Grzechem jest zdrada małżeńska i rozpad małżeństwa, ale po dokonanym już rozwodzie komu przeszkadza powtórny związek dwojga ludzi? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja wiem, ja zawsze byłem dziwny. Potrafiłem długo i rozwlekle spowiadać się z tego, że straciłem nad sobą panowanie i z kimś się pokłóciłem, że zapomniałem wyjść z psem i zwierzak cierpiał, że zawiodłem przyjaciela bo spóźniłem się na spotkanie, wepchnąłem się do kolejki... Kilku kapłanów wywaliło mnie z konfesjonału za opowiadanie dyrdymałów. Naprawdę. A ja już takie skrzywione sumienie mam i wcale nie chcę go zmieniać bo mi z nim dobrze. I tak, popełniam parę czynów, które w oczach różnych kościołów, na czele z katolickim, figurują wysoko na liście "grzechów ciężkich." A ja za cholerę nie widzę w nich żadnego zła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7295740170895542099?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7295740170895542099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/grzech.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7295740170895542099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7295740170895542099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/grzech.html' title='Grzech'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1903953396523181429</id><published>2010-05-12T11:00:00.007+02:00</published><updated>2010-05-12T21:35:16.642+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='out there'/><title type='text'>KONIEC...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S-pvpm7yqTI/AAAAAAAAAJ0/sTlOz0NWZ3o/s1600/DROGA.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 171px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S-pvpm7yqTI/AAAAAAAAAJ0/sTlOz0NWZ3o/s400/DROGA.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5470307458011539762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1903953396523181429?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1903953396523181429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/koniec.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1903953396523181429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1903953396523181429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/koniec.html' title='KONIEC...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S-pvpm7yqTI/AAAAAAAAAJ0/sTlOz0NWZ3o/s72-c/DROGA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6067515671872663123</id><published>2010-05-10T22:39:00.002+02:00</published><updated>2010-05-10T22:56:56.608+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Z miłości</title><content type='html'>Pierwsza godzina rekolekcji. Trochę się obawiałem: godzina ciszy przed Nim? Czy uspokoję myśli, czy potrafię się skupić? Na wszelki wypadek wziąłem różaniec. No wiecie, żeby nie milczeć tak głupio w ciężkiej atmosferze... :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wyjąłem go z kieszeni, ani tego z palca nie zdjąłem. Zapomniałem o wszystkim przed Nim. Nawet na zegarek spojrzałem może ze trzy razy, zawsze z myślą że to już tak krótko, że za mało, że chcę jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był ze mną. Mówił niewiele. Głównie milczeliśmy. Jakiś tam film Mu puściłem w myślach ze swoich obecnych kłopotów. Ale nawet to bez zbędnego komentarza, raczej urywkami - On przecież wie. I tak trwaliśmy: ja przed Nim na kolanach, On piękny w białej hostii i bliski w moim sercu. Tak namacalnie Go czułem, jakbym niemal słyszał Jego oddech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem prosiłem: "Przemów do mnie, Panie." Ale On milczał długo. Gdzieś mi się pojawiły refleksje różne o grzechu pierworodnym, o tym co powoduje że ten świat w którym żyjemy nie może być takim, jak On go zamierzył. Że tym, co nas od siebie oddziela jest nie tyle poznanie zła i dobra, ile bariera, jaką potrafimy tylko czasem przekroczyć w rodzinie, wśród przyjaciół. Kiedy przestajemy grać swoje role, nie boimy się oceny, jesteśmy otwarci i serdeczni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież to serce, którego fragmenty czasem objawiamy tym najbardziej zaufanym, powinniśmy dawać wszystkim. I tej eleganckiej pani, która widocznie spieszyła się do biura, i robotnikom, którzy niestrudzenie przekopują od kilku tygodni moje osiedle, i temu niepełnosprawnemu chłopcu, niemal mężczyźnie, uwieszonemu na ramieniu schorowanemu ojcu. To tak ma wyglądać. Tymczasem znak pokoju na mszy to zakłopotane skinienie głową, czasem podanie dłoni z przylepionym uśmiechem - aby szybciej skończyć, aby wrócić do izolacji... Tylko na tyle nas stać. A to nie tak miało być. Nie tak będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem prosiłem o Światło. Na oświecenie pogan i chwałę Izraela. Prosiłem o pomoc. Już nie, żeby mi się udało, ale żeby On to przerwał, jeśli źle robię, jeśli to wbrew Niemu. Żeby nie pozwolił mi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - A jak zaboli?&lt;br /&gt; - Kocham Cię, Panie.&lt;br /&gt; - Kochasz Mnie?&lt;br /&gt; - Pragnę Cię kochać.&lt;br /&gt; - Więc jeśli zaboli?&lt;br /&gt; - Nie wiem. Dasz mi siłę?&lt;br /&gt; - Przyjdź do Mnie.&lt;br /&gt; - Jestem.&lt;br /&gt; - Jesteś?&lt;br /&gt; - Pragnę być.&lt;br /&gt; - Więc wracaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrócę. Jutro jakoś znajdę czas. I pojutrze i potem... Nie mogę się doczekać. Czuję że On ma mi do powiedzenia coś bardzo ważnego. Modlę się o rozeznanie i siłę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6067515671872663123?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6067515671872663123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/z-miosci.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6067515671872663123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6067515671872663123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/z-miosci.html' title='Z miłości'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-2844603758986380932</id><published>2010-05-09T22:06:00.000+02:00</published><updated>2010-05-10T00:41:31.681+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę</title><content type='html'>Dzisiejsze czytania... Piękna msza i moja ulubiona oprawa. Znowu o miłości i wymaganiach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne. Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od&lt;br /&gt;tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie&lt;br /&gt;się od tego."&lt;/span&gt; (Dz 15.29)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że to do "braci pogańskiego pochodzenia" to i wymagania niewielkie? Nie powiedziałbym. Szerszy kontekst mówi o obrzezaniu i zachowywaniu prawa Mojżeszowego. W końcu wszyscy jesteśmy pogańskiego pochodzenia, nie mając izraelskich korzeni. A ja poczuwam się podwójnie, bo wychowałem się w rodzinie agnostycznej i wiarę odkrywałem sam, jako nastolatek. Nawet na religię nigdy nie chodziłem. Pogańskie pochodzenie mi z butów wyłazi. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę to jednak inaczej. Zakaz czczenia innych bogów to wcale nie minimalne wymaganie. Wtedy chodziło o Asztarte, Asklepiosa, krokodyle czy koty. Teraz to pieniądze, kariera, telewizor, używki, powodzenie. Kto z nas może powiedzieć że jest od nich zupełnie wolny? A nierząd? Podstawowe znaczenie to prostytucja, a ja bym jeszcze dodał zdrady małżeńskie i rozwiązłość seksualną. Tyle, jeśli chodzi o prawo. A innymi słowy? Czcij Boga swego i miłuj bliźniego - tak to rozumiem. Dla mnie to najważniejsze i nic ponadto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Uniósł mnie anioł w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi&lt;br /&gt;Miasto Święte - Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga.&lt;br /&gt;źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego, jakby do jaspisu o&lt;br /&gt;przejrzystości kryształu. A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan, Bóg wszechmogący oraz Baranek. I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu&lt;br /&gt;świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą - Baranek."&lt;/span&gt; (Ap 21.10-11;22)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w tym opisie poznaję miasto z moich &lt;a href="http://www-liam.blogspot.com/2010/02/sny.html"&gt;snów&lt;/a&gt;. W tamtej notce się to nie znalazło, ale napisałem gdzieś (albo tylko opowiadałem mojej Pani), że kościołów w nim nie widziałem i że Bóg jest w nim światłem słonecznym. Możecie mi nie wierzyć, ale ja Apokalipsy nigdy nie przeczytałem. Znam większość Nowego Testamentu, sporo Starego (mam na myśli całe księgi, nie wyrywki), ale Apokalipsy jakoś nigdy przyswoić nie mogłem. Na ten fragment natknąłem się dokładnie kilkanaście dni temu - i dopiero wtedy dotarło do mnie, że moje sny były zgodne z Pismem Świętym...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie o tym miało być. Ewangelia dzisiejsza, to list miłosny od Niego, zapowiedź randki: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy."&lt;/span&gt; (J 14,23)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I o tym homilia była głównie. Że wiara jako obowiązek, jako wypełnianie prawa - jest martwa i ciężka jak kamień. Że tak się przychodzi do kościoła i patrzy na zegarek, kiedy skończy się liturgia i można będzie pójść do domu. A na spotkaniu z ukochaną, kiedy trzymamy się za ręce i patrzymy sobie w oczy? Czas jakoś nas nie goni, co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No owszem. W miłości bywają gorsze i lepsze dni. Nie zawsze możemy tylko patrzeć sobie w oczy, są zranienia, bolesne słowa, niezrozumienie... Ale póki kochamy, chcemy wybaczać, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak z miłością do Boga? Czy chcemy Mu "wybaczać"? Czy pragniemy z Nim spędzać czas? Co wybaczać Bogu? Ano to, o czym pisałem wcześniej: że nie postąpił według naszej woli, nie dał, nie pozwolił, nie pomógł... To przecież nie z ludzkiej niedoskonałości a przeciwnie - dla naszego dobra, przecież to wiemy. Ale i tak trudno czasem przebaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytał się ksiądz jaka jest nasza wiara. A ja przed mszą - bo lubię przychodzić kwadrans wcześniej, żeby samemu się jeszcze pomodlić - patrzyłem na ten nieszczęsny obraz na naszym ołtarzu, który zaczynam coraz bardziej kochać, patrzyłem Mu w oczy i czułem jak za Nim tęsknię. Chciałbym być już z Nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem, mam jeszcze tu na ziemi swoje plany, marzenia, ludzi których kocham i którym jestem potrzebny. I może jeszcze być pięknie. Ale ja naprawdę za Nim tęsknię. "Przyjdź do Mnie," usłyszałem w duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku tygodni czuję brak pustyni. Takiego wyjścia w samotność i spotkania z Nim bez ograniczeń czasowych, bez przegadania liturgii. Przydałyby mi się jakieś ciche rekolekcje, ale chwilowo nie wyrwę się z pracy. Było już tak kilka miesięcy temu. On zaprosił mnie wtedy na 60 dni prywatnych rekolekcji. I jak tylko pozwalało mi zdrowie - byłem codziennie na Eucharystii. Bardzo owocny to był dla mnie czas a jednym z tych owoców jest właśnie ten blog i moje przemyślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz mam inne zaproszenie. Dwa tygodnie adoracji Najświętszego Sakramentu. Co najmniej godzinę dziennie. Trudno będzie zorganizować czas, ale bardzo chcę. Potrzebuję Go.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-2844603758986380932?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/2844603758986380932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/jesli-mnie-kto-miuje-bedzie-zachowywa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2844603758986380932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2844603758986380932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/jesli-mnie-kto-miuje-bedzie-zachowywa.html' title='Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6728862427603038823</id><published>2010-05-08T20:31:00.000+02:00</published><updated>2010-05-08T22:28:34.993+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S9vY9-kWbeI/AAAAAAAAAJc/Up0RHw3uerA/s1600/20090822K033.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S9vY9-kWbeI/AAAAAAAAAJc/Up0RHw3uerA/s400/20090822K033.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466201132023311842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6728862427603038823?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6728862427603038823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6728862427603038823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6728862427603038823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/blog-post.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S9vY9-kWbeI/AAAAAAAAAJc/Up0RHw3uerA/s72-c/20090822K033.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4535414797976876925</id><published>2010-05-03T21:17:00.000+02:00</published><updated>2010-05-03T21:18:09.244+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Bo żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk... (Flp 1,21)</title><content type='html'>Mocne słowa. Tak się może czasem prześlizgują jak słuchamy tego fragmentu, a dziś uderzyły mnie jak obuchem. Czy to w moim życiu prawda? Czy to się wydarza? Co to dla mnie znaczy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żyć tak, żeby Chrystus był najważniejszy. Jak ja ustalam swoją hierarchię? Czy najpierw jest „ja”, potem syn, potem ukochana kobieta i jej życie, potem mój ojciec, reszta rodziny i przyjaciele? Czy też przed „ja” jest jeszcze to najważniejsze miejsce – święte świętych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A śmierć? Czy umiem uwierzyć w zbawienie tak dożylnie? Do końca, do żywego mięsa, bez żadnych wątpliwości? Zobaczyć i doświadczyć realnie, na całym ciele, że śmierć nie jest końcem, a dopiero początkiem życia? Tego prawdziwego życia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończyłem czytać „Podróż pragnień” Johna Eldredge'a. Nie będę zdradzał zbyt wiele, bo może ktoś z moich czytelników zechce sięgnąć po tę pozycję i zachwycić się nią... Powiem jednak, że autor wiedzie nas przez odkrywanie najgłębszych tajemnic naszego serca, namawia byśmy ich szukali i strzegli zamiast mamić się zaspokajaniem zachcianek, a na końcu umieli poddać się i oddać to wszystko Bogu. Nie tak, jak to zwykle robimy: „Panie Boże pozwól,” ale tak jak Jezus w Ogrójcu: „Nie moja, lecz Twoja wola, Ojcze.” Tak właśnie żyć znaczy Chrystus. A jeśli pamiętamy o zysku to i śmierć nam niestraszna. Czy umiemy tak zaufać? Tak oddać siebie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łatwo się mówi, że trzeba zaufać Bogu. Niektórym nawet udaje się przez jakiś czas rzeczywiście ufać. Że On da to, czego pragniemy, że wysłucha, że nie zawiedzie... i ponosimy klęskę, bo akurat to, czego tak najusilniej pragnęliśmy, to nasze wymodlone, wybłagane – tak przecież Jemu zawierzone... rozpada się. Ginie. Zostajemy z pustką i przerażeniem... No jak to? Tak przecież ufaliśmy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A mnie się wydaje, że to zaufanie musi iść głębiej. Że trzeba, jak to Eldredge pisze – oddać naprawdę, poddać się Bogu nie na to licząc, że On postąpi zgodnie z naszą wolą, ale zrezygnować z tego dla Niego. Tak do końca. Amen. Niech mi się stanie według słowa Twego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znaczy nie można mieć własnych planów, miłości, pragnień... Nie, te pragnienia On przemieni. Bo my tu, na ziemi, skazani jesteśmy na namiastki. Wszak żyjemy w Matrixie, pamiętacie? Więc ten pyszny stek na talerzu, to nie prawdziwy pokarm, tylko ersatz jakiś. Pilnując swego serca może uda nam się odkryć to, czego rzeczywiście pragniemy i co On pragnie nam ofiarować. Miłość, a nie namiastkę miłości. Radość, a nie tylko wesołość. Bezpieczeństwo a nie tylko poczucie stabilizacji. Trzeba więc zrezygnować z tych pozornych pragnień, wsłuchać się w swoje serce i zobaczyć, doświadczyć tego, co jest nam przeznaczone od stworzenia świata...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy umiem. Nie jestem doskonały. Jestem – jak mówi tytuł tego bloga – w drodze. Ale czuję, że zbliżam się do momentu, kiedy będę mógł oddać Mu to, na czym mi najbardziej zależy. Największy plan, największe marzenie obecnie w moim życiu. Oddać, czyli zrezygnować z własnej działalności, własnych starań. Nie w sensie zaprzestania wszystkiego ale w przestrzeni serca. „odpuścić to.” Zgodzić się na to, że jeżeli On zechce mi to odebrać, to w porządku. A w ogóle to zamknąć oczy i dać się poprowadzić. Zaufać i uwierzyć, że jeśli trzaśnie, to dlatego, że jestem ukochany przez Niego. Że On wie lepiej, lepiej zna moje serce, wie która droga jest dla mnie. Jeśli to ta, której ja teraz pragnę, to fajnie. Ale jeśli inna, to może zaboli, ale wyjdzie mi na dobre. Bo żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4535414797976876925?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4535414797976876925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/bo-zyc-to-chrystus-umrzec-to-zysk-flp.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4535414797976876925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4535414797976876925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/05/bo-zyc-to-chrystus-umrzec-to-zysk-flp.html' title='Bo żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk... (Flp 1,21)'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6964922717579006389</id><published>2010-04-28T09:07:00.002+02:00</published><updated>2010-04-28T13:04:58.739+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Panie, któż się ostanie?</title><content type='html'>Pisałem już kiedyś, że Pan Bóg ma wobec mnie ciekawą taktykę. Ilekroć zapędzę się za bardzo, zachwycę własnymi odkryciami, kiedy tylko coś mnie pochłonie, zaraz znajduje sposób, żeby mnie przyhamować; może nie od razu wiadro zimnej wody, ale tej Bożej "smyczy" już nieraz doświadczyłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz tak się zagłębiam ostatnio w odkrywanie miłości, w zachwyt nad Jego miłosierdziem, a tu wczorajszego wieczoru czytam: "Tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień Pański; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego budowla wzniesiona na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień." (1 Kor 3,13-15).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymało mnie. Zacząłem się zastanawiać, co ja takiego robię w życiu, co mogłoby przetrwać Jego ogień? Po ludzku to może i jestem porządnym człowiekiem: pracuję, wychowuję syna, utrzymuję dom... Ale co z tego zostanie tam? Trochę modlitwy może - tej za innych, bo za siebie to nie sztuka. Kilka razy dałem jałmużnę, komuś tam raz czy drugi pomogłem... I to wszystko? Coś jakby mało...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A cóż jeszcze może się dla Niego liczyć? Przecież my tu głównie wszyscy zabiegamy o siebie, o swoje szczęście. Ewentualnie najbliższych. No, może jeszcze praca zawodowa. Lekarz, policjant, adwokat, listonosz - jakaś tam służba innym jest. Kogoś uratować, przynieść dobrą nowinę, dać uśmiech. A ja? Siedzę przy komputerze, kasuję spam, robię korekty i usuwam brzydkie posty na kilku forach. Więcej ludzi ma o to żal, niż jest wdzięcznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ilu ludzi skrzywdziłem nawet o tym nie wiedząc? Bo przeszedłem obojętnie, bo nie zauważyłem, bo byłem zajęty... Najbliżsi? Toż i grzesznicy o nich pamiętają, to żadna zasługa. A moja modlitwa? Ciągłe roszczenia, pretensje? No, czasem niby podziękuję, powiem że kocham, że jest fajnie. Ale to też tylko dla siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilu z nas tak naprawdę może powiedzieć, że buduje na fundamencie? Może warto czasem zrobić taki rachunek sumienia: rozliczyć się nie z tego, co z naszej perspektywy dobre czy złe, ale spojrzeć szerzej? Zobaczyć co my właściwie dla innych robimy? Co z tą miłością nie u Boga ale w nas?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;hr width="50%" size="3" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6964922717579006389?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6964922717579006389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/panie-ktoz-sie-ostanie.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6964922717579006389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6964922717579006389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/panie-ktoz-sie-ostanie.html' title='Panie, któż się ostanie?'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7249599464545898463</id><published>2010-04-24T18:27:00.001+02:00</published><updated>2010-04-24T18:27:00.807+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S9FMDuj91mI/AAAAAAAAAJE/3K5c2xQdsO8/s1600/20090816M209.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 305px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S9FMDuj91mI/AAAAAAAAAJE/3K5c2xQdsO8/s400/20090816M209.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463231449899325026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7249599464545898463?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7249599464545898463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/blog-post_24.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7249599464545898463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7249599464545898463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/blog-post_24.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S9FMDuj91mI/AAAAAAAAAJE/3K5c2xQdsO8/s72-c/20090816M209.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1837179326182967169</id><published>2010-04-23T08:06:00.000+02:00</published><updated>2010-04-23T08:06:00.578+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Nie igram</title><content type='html'>Przyznam że smuci mnie trochę polemika, jaka rozpętała się pod moim ostatnim wpisem. O jakość miłości... Czuję się wywołany do tablicy pod zarzutem, że propaguję coś w rodzaju "wolnej miłości" wobec Boga. Wolnej od refleksji nad własnym życiem. A to piramidalna bzdura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://palabra.blog.pl/archiwum/index.php?nid=14867956"&gt;Wywołany&lt;/a&gt;, odpowiedziałem przekornie że tak, uważam iż miłość wystarczy. Pytanie jednak wciąż aktualne - jaka miłość? Ja zresztą nigdzie na blogu nie twierdziłem, że "tylko miłość." Sformułowałbym to inaczej: "najpierw miłość."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak pisałem o niebezpieczeństwach nadmiernej pokory, tak może powinienem napisać o kochaniu. Bo ma rację Mister T, zwracając moją uwagę na odwlekanie nawracania. Tyle że ja widzę też drugą skrajność, i o niej piszę: nawracanie bez miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zgadzam się, że kochając Boga można wpaść w pułapkę lekceważenia Jego miłosierdzia, swoistego planowania grzechu. Owszem, można, ale nie ma co mówić wtedy o miłości, raczej wyrachowaniu. Fakt, z tego samego powodu można i małżeństwo popełnić, tylko... co to ma do rzeczy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ładnie napisała Zimbabwe: "wypełnieniem wszystkich przykazań jest miłość." Cóż więcej można tu powiedzieć? Jeśli kocham - naprawdę, nie na pokaz - to jestem szczery i uczciwy, robię wszystko na co mnie stać, nie stosuję wobec siebie żadnej taryfy ulgowej, żadnego "jak kocha to wybaczy." Nie, bo jeśli kocham to nie chcę ranić. Tak samo Boga jak człowieka. Proste? Proste. Widać jednak, nie dla wszystkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja widzę za to coś odwrotnego. Widzę wokół siebie wielu ludzi, którzy wypełniają prawo i przykazania żeby sobie jakoś zasłużyć na Bożą miłość i miłosierdzie. I taka postawa mnie smuci. Znów Zimbabwe (coś jednak mam do tych protestantów) napisała, że trudno uwodzić Boga swoją grzesznością. I w tym kontekście ma rację: choćbyśmy na głowie stawali, sami się nie zbawimy, nie zasłużymy, nie wybielimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem prawdziwą sztuką jest trwać w prawdzie o sobie - i dalej kochać Boga. Mieć świadomość własnej słabości ale nie pozwolić by przesłoniła ona rzeczywistą moc Boga, fakt że On jest mocniejszy od naszego grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może z innej beczki. Jaka miłość jest w związku, jeśli mamy wobec partnera oczekiwania, że on się zmieni, że będzie inny, lepszy? Jeśli kochamy "pod warunkiem że ona/on..."? Mało tego przykładów wokół? Oczekujemy że po ślubie on nie będzie pił, przestanie ganiać z kolegami na piwo, że ona spoważnieje i zajmie się domem, dziećmi? Dla mnie to nie miłość bo miłość to przede wszystkim akceptacja drugiego człowieka. Całkowita: razem z wadami. Jeśli nie akceptuję, to nie kocham. I tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym właśnie usiłuję się z Wami podzielić. Bo odkryłem, że Bóg właśnie tak nas kocha: razem z wadami. On nie wymaga, żebyśmy się zmienili, spoważnieli, ewentualnie nawrócili się i wtedy może porozmawiamy o zbawieniu... Nie! On nas kocha już, teraz. Ciebie i mnie, razem z tym całym bagnem naszych grzechów. I pragnie tylko, żebyśmy Mu odpowiedzieli tym samym. Czemu tak trudno to pojąć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież to nas nie zwalnia od odpowiedzialności, od pracy nad sobą. Przeciwnie chyba! Skoro kocham to chcę być dla ukochanej czy ukochanego dobry, najlepszy jak tylko potrafię. Dlaczego nam trzeba w kółko tłumaczyć abecadło miłości? Powiedzcie sami, czy to nie smutne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;hr width="50%" size="3" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1837179326182967169?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1837179326182967169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/nie-igram.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1837179326182967169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1837179326182967169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/nie-igram.html' title='Nie igram'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6828414135866052256</id><published>2010-04-21T08:34:00.003+02:00</published><updated>2010-04-21T11:31:58.507+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Boża rekrutacja</title><content type='html'>To w nawiązaniu do homilii którą niemal w całości udało mi się usłyszeć w ostatnią niedzielę. Przypomnę: &lt;a href="http://mateusz.pl/czytania/2010/20100418.htm"&gt;J 21,1-19&lt;/a&gt;. Ksiądz powiedział, że lubi ten fragment, bo dla niego to taka "Ewangelia drugiej szansy," jak się wyraził. No bo Piotr, jakby za każde swoje wyparcie się Mistrza, dostaje trzykrotne zapytanie: "Czy mnie kochasz?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie. Czy mnie kochasz, a nie, czy posprzątałeś, czy dobrze się sprawowałeś, czy żałujesz żeś się mnie wyparł, czy przemyślałeś swoje postępowanie i chcesz się poprawić? Nie. On pyta tylko: "Czy mnie miłujesz?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę się tu wdawał w egzegezę i zastanawiał, czy mowa o agape (miłość bezinteresowna), philia (miłość braterska), czy erosie (miłość namiętna - to temat na inną notkę). Jak dla mnie - to chodzi o wszystkie razem bo Jego może zadowolić tylko pełnia. To jedynie stanowi o wartości człowieka w oczach Jezusa - jego zdolność miłowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mógłbym przytoczyć dziesiątki cytatów z Ewangelii i nie tylko na potwierdzenie tych słów. O tej, której wiele wybaczono gdyż wiele umiłowała, o Samarytance, o najważniejszym przykazaniu... Wszyscy je znamy. Ale czy do nas docierają?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaskoczył mnie ksiądz bo, choć Ewangelia wszak nie nowa, jego refleksja zastanowiła mnie. Stwierdził mianowicie, iż zgodnie z naszymi oczekiwaniami, to Jan powinien był stanąć na czele Kościoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No jakże. To przecież nawet zgodne z tym o czym mówimy do tej pory. Przecież to on jest "umiłowanym uczniem." To on, jako jedyny z Apostołów nie uciekł spod krzyża, to on - nawet w tym fragmencie pierwszy rozpoznaje Pana? No to co w końcu z tą miłością: ważna, czy nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piotr przecież był krzykaczem i awanturnikiem. W dodatku tchórzem. Był porywczy, fakt, i tu zamiast poczekać aż dobiją do brzegu popłynął wpław. Ale miłość?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No bo przecież nigdzie nie jest powiedziane, że to musi być miłość doskonała, zrównoważona, idealna... taka to może u Boga. Nasza powinna być przede wszystkim gorąca i szczera. A stopnia jej gorąca to my już osądzać nie umiemy, to wie tylko On.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne moje potwierdzenie, że Bóg patrzy inaczej niż my, widzi w nas więcej, choćbyśmy nie wiem jak się starali. Gdzieś także przeczytałem, że On miłuje nas takimi, jakimi będziemy, a nie takimi jakimi jesteśmy. To znaczy kocha nas tych prawdziwych, oczyszczonych już przez Niego z naszych słabości. Takich, jakimi nas stworzył do świata i życia które nam przeznaczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;*     *     *&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przepraszam, jeśli to kolejna notka brzmiąca jak pouczanie. Zwrócono mi uwagę, że chwilami wpadam w ton kaznodziejski. Wcale tego nie chcę, to wciąż tylko moje dzielenie się przemyśleniami. Niestety, ja jestem z wykształcenia, a przede wszystkim z zamiłowania, nauczycielem. Moi bliscy doskonale wiedzą, że potrafię bardzo autorytatywnym tonem wypowiadać się o rzeczach, o których mam tylko blade pojęcie. A na piśmie trudniej jeszcze się zrozumieć. :D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A w Okruszek kliknęli dziś?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;hr width="50%" size="3" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6828414135866052256?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6828414135866052256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/boza-rekrutacja.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6828414135866052256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6828414135866052256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/boza-rekrutacja.html' title='Boża rekrutacja'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4385721634236148854</id><published>2010-04-19T08:15:00.002+02:00</published><updated>2010-04-19T09:00:26.560+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Pozamiatać Panu Bogu</title><content type='html'>"Czy Ty chcesz Pana Boga uwieść, czy Mu tylko pozamiatać?" Takie pytanie zadałem ostatnio mojej Pani w kontekście książek Johna Eldredge'a, które oboje wciąż przeżywamy, a zwłaszcza "Pełni serca" i "Podróży pragnień". Zdaję sobie sprawę, że bardziej popularne są dwie inne pozycje tego autora, skierowane odpowiednio do kobiet: "Urzekająca" i mężczyzn: "Dzikie serce." Jednakże te dwie o których mówię, nie różnicując już tak bardzo płci, mówią po prostu o relacji Boga z człowiekiem. I mówią właśnie w kategoriach romansu, proszę się więc nie gorszyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chodzi naturalnie o "romans" w popularnym tego słowa znaczeniu - relacji pozamałżeńskiej. Ale o siłę napędową nie tylko naszej cywilizacji, ale całej natury. O to pragnienie, które nieuchronnie pcha do siebie przedstawicieli przeciwnych płci. Samo Pismo Święte mówi o relacji Chrystus - Kościół w tym właśnie kontekście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My oboje wciąż jesteśmy trochę na etapie Johna Gray'a ("Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus") i właśnie Eldredge'a. Próbujemy zgłębić relacje między sobą i nasze relacje z Bogiem. I właśnie to zdanie wynikło z rozmowy o naszych odmiennych rodzajach duchowości. Pewnie oberwę za nadmierne wywnętrzanie się, ale i mnie to pomogło coś zrozumieć, więc proszę o wyrozumiałość. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem moja Pani stwierdziła, że ja bardziej poszukuję osobistej relacji z Bogiem, podczas gdy Ona najpierw dba o to, by być wobec Niego w porządku. A ja właśnie tym zdaniem z początku notki odpowiedziałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja sam często porównywałem relacje Bóg-człowiek do relacji rodzic-dziecko i wiele dzięki temu zrozumiałem. Tu idziemy o krok dalej, porównując te stosunki do relacji kobieta-mężczyzna. Toteż zadałem tytułowe pytanie z tą właśnie myślą. I pytałem dalej: czy uważasz, że dla mnie ważniejsze byłoby, gdybyś mi mieszkanie wysprzątała, ubranie wyprała i obiad ugotowała (mniam!), czy raczej świadomość, że doceniasz moje starania o Ciebie, moje wysiłki, mnie jako człowieka? No właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I odwracając tę sytuację: czy czułabyś się szczęśliwa, gdybym ja wykonywał wszystkie swoje obowiązki, płacił rachunki, przywoził dziecko z przedszkola, naprawiał dach, itd, ale przestałbym zabiegać o Ciebie, zdobywać Cię i uwodzić? Ciekawe, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo o tym właśnie mówi John Eldredge w swoich książkach. (wiem, robię się nudny, ale ten gość naprawdę ma łeb na karku, serce na swoim miejscu i kocha Boga - sprawdźcie sami, jeśli mi nie wierzycie). O tym, że chrześcijaństwo to nie jest wezwanie do przestrzegania kodeksu moralnego. To wezwanie do miłości, do pasji, do pragnienia. To moralność wypływa z miłości, a nie odwrotnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny za moim mistrzem odkrywam, że Bogu chodzi o nasze serca najpierw, zanim zacznie Mu chodzić o nasze życiorysy. Bo wszak jedno i drugie jest ważne. No, jasne, dobrze mieć wysprzątany dom i kochającą żonę. Ale same lśniące posadzki nie utrzymają niczyjej miłości, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę przez tę notkę wcale powiedzieć, że moje podejście do Boga jest w jakikolwiek sposób lepsze. To nie tak. Ja jestem strasznie nieporządny. Znaczy w swoim bałaganie wszystko znajdę, ale nie o to chodzi. Ja potrafię nie pójść w jakąś niedzielę na mszę bo akurat... "nie mam nastroju" a za to będę przez tydzień chodził codziennie na przykład. Albo zmawiał co wieczór różaniec w jakiejś intencji a potem ledwie się przeżegnam przed spaniem. Nie wiem, czy to sposób na Niego, na relację, na miłość. Ale taki jestem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja Pani za to jest bardzo obowiązkowa. Jak się czegoś podejmie, to można na mur beton być pewnym, że choćby padała na swój śliczny pyszczek, to wykona co obiecała. Tylko... no, właśnie. To piękne jest, kiedy mam świadomość, że to wypływa z miłości, a nie wyłącznie z poczucia odpowiedzialności. Przecież my wszyscy chcemy być kochani, a nie tylko być dla kogoś obowiązkiem, prawda? On chyba też... "Choćbym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał..."?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem jeszcze myślałem, że ta relacja z Bogiem jest chyba różna u kobiet i u mężczyzn. Bo ja uwodzić nie umiem - znaczy na taki kobiecy, kokieteryjny sposób. Ja umiem za to starać się, zabiegać, nalegać, nawet być uparty jak kozioł, jeśli mi na czymś zależy. I często moje stosunki z Nim tak właśnie przebiegają. Troszczyć też się umiem, choć On mojej troski nie potrzebuje. Ale to moje chodzenie na jutrznię w poście na przykład było takim czymś chyba - jak bukiet tulipanów dla mojej Damy bez żadnej okazji poza tym, że ona lubi te kwiaty. Albo wpadanie po drodze ze sklepu na parę minut adoracji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ten kobiecy sposób na Boga? No nie wiem do końca, to będę musiał Jej zapytać. Może dzielenie się z Nim emocjami każdego dnia? Wylewanie swoich trosk przed Nim bez zahamowań, bez strachu że On uzna że jesteś nie dość albo za bardzo? Kilka Pań mnie tu podczytuje, może Wy mi odpowiecie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt; *   *   *&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przypominam o Okruszku - tu obok. Kliknięcie na bochenek chleba na ich stronie to 10 gr dla najbardziej potrzebujących. :)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4385721634236148854?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4385721634236148854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/pozamiatac-panu-bogu.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4385721634236148854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4385721634236148854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/pozamiatac-panu-bogu.html' title='Pozamiatać Panu Bogu'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7372194231609155883</id><published>2010-04-16T11:21:00.002+02:00</published><updated>2010-04-16T11:28:05.363+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Pogoda ducha</title><content type='html'>Zawstydziła mnie dziś pewna starsza pani... Co ja mam do tych staruszek? Może je lubię bo moja mama nie żyje i tęsknię za nią a może po prostu najłatwiej je spotkać na osiedlu o tej porze, kiedy spaceruję z psem? W każdym razie wiele jest wspaniałych starszych pań w mojej okolicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta miała przezabawnego pekińczyka, który za moim sub-atomowym kundlem ledwie nadążał się obejrzeć. Bo moja suczka ma motorek z turbodoładowaniem w tyłku. Serio. Małe toto ale żaden wilczur nie dogoni jak się rozpędzi. I właśnie ta pani mi powiedziała, usiłując przywitać się z moją hiper-aktywną wariatką, że jej pieska już nie ma: był stary, chory i nadszedł jego koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bąknąłem odruchowo że przykro, że to zawsze strasznie smutne. No wiem, sam przecież straciłem już kilka psów. Przeżywałem raz więcej raz mniej. I jakoś tak bezmyślnie spytałem, czy będzie miała następnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znów odruchowo, zupełnie bezmyślnie kiwałem głową, kiedy odpowiadała że nie, że już nie ma czasu. Taka zawsze elegancka, zadbana i pogodna. Pomyślałem, że może dorabia do emerytury albo wnukami się przyszło zająć więc pies to rzeczywiście byłby kłopot. A ona dalej: że psa wziąć, to trzeba mieć perspektywę tych kilkunastu lat, a ona przecież już nie ma tyle czasu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatkało mnie. Zacząłem bąkać coś bez sensu, że głupoty pani opowiada, że przecież... pomachała mi ręką z uśmiechem i odeszła w swoją stronę. A ja zostałem z opadniętą szczęką. Chciałbym mieć tyle pogody ducha w jej wieku. Heh! Chciałbym i we własnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;* * *&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przy okazji - dla moich stałych czytelników. Na bocznym pasku jest baner &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Okruszek&lt;/span&gt;. Jeśli go klikniecie, przeniesie Was na stronę fundacji "Bliźniemu swemu..." Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Tam kliknięcie w bochenek chleba (raz dziennie) zaowocuje przesłaniem 10gr. na dożywianie najuboższych. W dodatku nie z Waszej kieszeni, tylko sponsorów. Niby niewiele, ale pomóc można.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7372194231609155883?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7372194231609155883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/pogoda-ducha.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7372194231609155883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7372194231609155883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/pogoda-ducha.html' title='Pogoda ducha'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-5215311744408254739</id><published>2010-04-15T22:27:00.000+02:00</published><updated>2010-05-29T22:28:11.069+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S8TTVS02-yI/AAAAAAAAAIk/mf_OvSzxwxo/s1600/20090816M172.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 400px; height: 311px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S8TTVS02-yI/AAAAAAAAAIk/mf_OvSzxwxo/s400/20090816M172.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459721011064142626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-5215311744408254739?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/5215311744408254739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/blog-post_15.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5215311744408254739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5215311744408254739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/blog-post_15.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S8TTVS02-yI/AAAAAAAAAIk/mf_OvSzxwxo/s72-c/20090816M172.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-2638019519554018497</id><published>2010-04-14T09:57:00.003+02:00</published><updated>2010-06-01T22:58:03.788+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Modlitwa'/><title type='text'>Moja modlitwa</title><content type='html'>Panie, daj mi serce czyste, mocne i kochające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daj ducha nieugiętego i moc Twoją bo własnej mi brak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daj spojrzenie jasne i ręce silne, bym podźwignął i nie zawiódł Miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daj mądrość, bym umiał w gąszczu spraw poznać, kiedy się zatrzymać i zamilknąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daj łaskę dla bliskich bym się o nich nie troskał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daj pokój gdy pogodzić się trzeba z bólem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daj cierpliwość bym kochał człowieka gdy błądzi i upada. Daj pokorę bym kochał człowieka kiedy bładzę i upadam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twojej Miłości Wschodzące Słońce objaw mi każdego ranka bym wstawał wciąż na nowo i Ciebie nie przesłaniał sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwól Panie, bym był kamykiem trwającym w zachwycie&lt;br /&gt;Przy drodze wśród trawy, którą Ty stworzyłeś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naucz mnie Panie być rękawicą zbrojną na Twojej dłoni&lt;br /&gt;Czyniącej życie moje i innych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczyń mnie naczyniem Twej mocy i chwały&lt;br /&gt;O cienkich ściankach, bez ornamentów zbędnych&lt;br /&gt;By mnie widać już nie było&lt;br /&gt;W Twoim blasku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obdarz mnie Panie siłą bym rezygnował z życia własnego a nie ustawał w pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdrowia daj tyle bym zdążył to, czego ode mnie pragniesz, nie co ja pragnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boże moich upadków i powstań. Boże bliski w tchnieniu wiatru i promieniu słońca. Boże dziki w swej miłości i nieprzejednany na wieki, bądź moją tarczą i mieczem, ulgą i wytchnieniem, krwią mojego życia i każdym moim tchnieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez Ciebie nie istnieję. W Tobie mogę wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;hr width="50%" size="3" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-2638019519554018497?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/2638019519554018497/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/moja-modlitwa.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2638019519554018497'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2638019519554018497'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/moja-modlitwa.html' title='Moja modlitwa'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-7063026306049607139</id><published>2010-04-13T09:01:00.001+02:00</published><updated>2010-04-13T11:10:51.799+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Zniechęcenie</title><content type='html'>Dlaczego tyle mówię o zatrzymywaniu się na własnym grzechu, o  spoglądaniu wstecz? To samo mówi John Eldredge, nazywając to "traceniem  serca." I jako winowajcę wskazuje szatana...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgadzam się z nim. I  ja widzę w swoim życiu, że głos Boga nigdy nie łamie serca. Nie  krytykuje dla samego krytykowania, ale skłania do działania, do poprawy. To od szatana  pochodzi każdy głos, który mówi Ci, że jesteś do niczego, że nie warto  nawet próbować. "Po owocach poznacie..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To przecież logiczne,  prawda? Komu zależy na tym, żebyśmy niczego nie próbowali zmienić? Żebyśmy usiedli i płakali nad swoim losem, ale nie starali się go poprawić? Żebyśmy zrezygnowali z prób bycia z Bogiem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz powtarzam. Nie chodzi mi o radosne trwanie w grzechu i liczenie na to, że Bóg i tak nas kocha. To inna pułapka. A przecież "Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują." (M1 7,14). Napisano mnóstwo traktatów i rozpraw naukowych wyjaśniających ten werset i pewnie interpretacji jest bez liku. Moja jest taka, że należy znaleźć złoty środek pomiędzy pokorą a samozadowoleniem, i to właśnie jest takie trudne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo pokora każe zgiąć kolana, trwać w przerażeniu z powodu własnej grzeszności i biczować się, choćby tylko psychicznie. A samozadowolenie... wiadomo: "Bóg jest dobry, i tak przebaczy." Szatańskie kuszenie po obu stronach drogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego uważam, że nadmierna, czy raczej fałszywie rozumiana pokora jest szatańską pułapką? Bo prowadzi do bierności, do rezygnacji, do postawy "takiego mnie Panie Boże stworzyłeś, nie mam sił, by cokolwiek zmienić na lepsze." Czy tego oczekuje od nas Bóg? Żebyśmy przestali walczyć i uznali się za pokonanych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugiej stronie ścieżki jest coś, co zawsze raziło mnie w jednej z ukochanych przeze mnie piosenek Edyty Geppert "Zamiast":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ile mam grzechów? któż to wie...&lt;br /&gt;A do liczenia nie mam głowy&lt;br /&gt;Wszystkie darujesz mi i tak&lt;br /&gt;Nie jesteś przecież drobiazgowy"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ja też mam nadzieję, że Bóg nie jest drobiazgowy, ale powiedzcie, nic Was nie razi w takim postawieniu sprawy? Bo przecież w ten deseń to można wszystko. To chyba jednak nie wymaga głębszych tłumaczeń. W każdym razie chyba nie dla człowieka wierzącego. Nam raczej trudno uniknąć drugiej skrajności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież nie mielibyśmy dziś w co wierzyć, gdyby w tę pułapkę wpadli apostołowie. Nie przetrwałoby objawienie, nie byłoby Kościoła, Boży plan nie udałby się bez ludzi, głoszących Dobrą Nowinę. Właśnie tych samych, którzy tak haniebnie Boga zawiedli pod krzyżem. I nie będzie tego objawienia bez Ciebie i beze mnie. Jeśli usiądziemy i zaczniemy płakać nad sobą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;hr /&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-7063026306049607139?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/7063026306049607139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/zniechecenie_13.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7063026306049607139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/7063026306049607139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/zniechecenie_13.html' title='Zniechęcenie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1435011548049479219</id><published>2010-04-11T20:50:00.006+02:00</published><updated>2010-04-11T21:41:42.298+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Bóg nie patrzy wstecz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedawno coś takiego usłyszałem w homilii i teraz mi się przypomniało, pod wpływem pewnych osobistych przeżyć. I chwała Mu za to!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;John Eldredge pisze o "chodzeniu z Bogiem" w sensie modlitwy non-stop, słuchania Jego głosu w swoim sercu i ogólnie życia chrześcijańskiego. Ale - z Bogiem czy bez Niego - nigdzie nie dojdziemy jeśli ciągle będziemy oglądali się za siebie, żałowali dawnych grzechów i zaniedbań...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie chyba najtrudniej nam przyjąć fakt, że odkupienie już się dokonało. Chrystus już zmartwychwstał i już nam przebaczył. Pisał ktoś na blogu przy okazji Wielkiej Nocy, że często nam łatwiej się zatrzymać na Męce niż przyjąć Zmartwychwstanie. No bo co nam właściwie zostaje z tej radości? Msza w Niedzielę Wielkanocną, może chwila wzruszenia, spotkanie z rodziną, jeszcze dyngus w poniedziałek... i wracamy do pracy, do codzienności. Zmieniło się coś? A niby co miałoby się zmienić? W końcu co roku jest to samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że wystarczy zmienić raz. Siebie, nie świat wokół. Swoje patrzenie na świat. Zacząć żyć tak, jakby każdy dzień był pierwszym: "Oto dziś jest pierwszy dzień z reszty mojego życia." I mogę z nim zrobić wszystko. Oczywiście, pewna refleksja nad przeszłością jest konieczna bo inaczej wciąż popełnialibyśmy te same błędy. Ale i tak je popełniamy, chodzi o pewne przestawienie akcentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uderzyło mnie szczególnie pierwsze czytanie z dzisiejszej Mszy Św:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wiele znaków i cudów działo się przez ręce Apostołów wśród ludu. Trzymali się wszyscy razem w krużganku Salomona. A z obcych nikt nie miał odwagi dołączyć się do nich, lud zaś ich wychwalał. Coraz bardziej też rosła liczba mężczyzn i kobiet, przyjmujących wiarę w Pana. Wynoszono też chorych na ulicę i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich. Także z miast sąsiednich zbiegało się mnóstwo ludu do Jerozolimy, znosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste, a wszyscy doznawali uzdrowienia&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;" &lt;a href="http://mateusz.pl/czytania/2010/20100411.htm"&gt;(Dz 5,12-16)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popatrzcie, jaki to świąteczny klimat. I jakie niesamowite wydarzenia. A jeszcze tak niedawno, ci sami cudotwórcy uciekali spod krzyża, chowali się po domach w strachu o własne życie... Co się zmieniło? Ano, przyszedł Jezus Zmartwychwstały i tchnął na nich Ducha. I nagle ci sami, niedawni zdrajcy i tchórze powstali i zaczęli coś robić. I nagle zaczęło ich być widać aż wszyscy się dziwili. A przecież i my mamy tego samego Ducha. Tylko że my pogrzebaliśmy Go w codzienności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczcie, oni właśnie nie patrzą wstecz, nie rozpamiętują swojej zdrady. A przecież dali plamę. Zawiedli Boga tak samo, a może i gorzej niż my. Doprowadzili, czy choćby tylko dopuścili do Jego śmierci. Cóż za wyrzuty sumienia powinni mieć! Czyż nie mieli prawa stanąć w miejscu i bić się w piersi, powtarzać że są niegodni? No są! My też. Tyle że Boga to jakoś nie powstrzymuje przed używaniem nas do swoich celów. Jakoś Go to nie zraża do nas. Żadna nasza zdrada, żadne sprzeniewierzenie, żadne zaniedbanie czy grzech nie są dość silne, by oddzielić nas od Niego. Jak łatwo o tym mówić, a jak cholernie ciężko przyjąć to we własnym życiu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może by tak spróbować stanąć przed Nim jeszcze raz, zrzuciwszy z ramion tego garba? Machnąć ręką na to, co dotąd schrzaniliśmy i powiedzieć sobie: dziś zaczynam od nowa, z Tobą, Panie? Już nieważne co dotąd napaprałem w Twoim planie, skoro Ciebie to nie martwi, to i ja przełknę tę żabę i zacznę jeszcze raz żyć, jeszcze raz kochać, jeszcze raz się uczyć? Dla Ciebie nigdy nie jest za późno - nawet łotrowi na krzyżu przyznałeś drugą szansę. Dlaczego nie mnie? Może zostało mi już niewiele życia, ale tę część, która jest przede mną mogę przeżyć zupełnie inaczej. Tylko muszę te swoje zaszłości zostawić tam, na krzyżu, nie dźwigać ich dalej. Otrząsnąć się. Odnaleźć swoje serce i pozwolić Tobie prowadzić się za rękę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy myślicie, że taką postawę Bóg potępi? Czy, jeśli staniecie przed Nim z taką modlitwą, On zacznie Wam wypominać że przecież na razie to to się Wam nie udało, tamtego nie dopilnowaliście, z tym sobie nie poradziliście i w ogóle to... siadaj, pała? To też z dzisiejszej homilii: zamiast wypominać apostołom że dranie i chamy, Jezus powiedział do nich "Pokój wam." Może i chcieli się tłumaczyć, usprawiedliwiać, że przecież Rzymianie, że nie wiedzieli, że było ich zbyt mało... "Pokój wam."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uspokój się, nie martw. Odrzuć to stare życie, to patrzenie w kategoriach "co ja mogę jeszcze spieprzyć?" Masz Mojego Ducha, masz moc i siłę. Tylko uwolnij Go. Nie zasypuj wyrzutami sumienia, pozwól Mu działać, nie gaś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;hr style="margin-left: 0px; margin-right: 0px;" width="50%" size="3"&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1435011548049479219?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1435011548049479219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/bog-nie-patrzy-wstecz.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1435011548049479219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1435011548049479219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/bog-nie-patrzy-wstecz.html' title='Bóg nie patrzy wstecz'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1045389860346957246</id><published>2010-04-10T10:31:00.006+02:00</published><updated>2010-04-11T22:28:51.038+02:00</updated><title type='text'>Prezydent Rzeczypospolitej nie żyje</title><content type='html'>&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;hr /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S8IqJLX597I/AAAAAAAAAIU/hJ3FSWmAJfA/s1600/zaloba.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 245px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S8IqJLX597I/AAAAAAAAAIU/hJ3FSWmAJfA/s400/zaloba.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458972035486709682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie, a Światłość Wiekuista niechaj  im świeci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech odpoczywają w pokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;hr width="50%" size="3"&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1045389860346957246?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1045389860346957246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/prezydent-rzeczypospolitej-nie-zyje.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1045389860346957246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1045389860346957246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/prezydent-rzeczypospolitej-nie-zyje.html' title='Prezydent Rzeczypospolitej nie żyje'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S8IqJLX597I/AAAAAAAAAIU/hJ3FSWmAJfA/s72-c/zaloba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-8952364300697884384</id><published>2010-04-09T09:30:00.005+02:00</published><updated>2010-04-11T21:32:36.510+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Rozwód kościelny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, ja nie marzę. Po prostu myślę sobie o moim sumieniu i o byciu z dala Boga, a może tylko od Kościoła... Powiedziałem, że będę pisał o kontrowersjach, więc proszę uprzejmie. I nadal zapraszam do dyskusji; b-m, nie oczekuję zachwytów, a już szczególnie nad tą notką. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kontekście pewnego wątku na forum zacząłem się bowiem zastanawiać nad tym, jak to właściwie jest. Bo jak ja bym chciał, to tak to mniej więcej ująłem:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;A może mądrze byłoby by pewne sprawy przemyśleć. Zamiast poszerzać możliwości uznawania sakramentu małżeństwa za nieważny - co czasami prowadzi do absurdu - dać ludziom drugą szansę. Sądy biskupie mogłyby przestać zajmować się tym, czy kościół był poprawnie konsekrowany, a skupić na tym, jaka była relacja w małżeństwie. Coś na wzór orzekania o winie w sądzie państwowym, tylko z głębszym rozeznaniem. I wówczas winnych rozpadu pozostawić jak teraz, w samotności lub bez sakramentów, a niewinnych uwolnić od zobowiązań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy czym zdaję sobie sprawę, że jednak większość małżeństw rozpada się z winy obu stron, i sam być może też nic bym na tym nie "zyskał". Nawet jeśli nadal 95% rozwodników byłoby w takiej samej sytuacji jak teraz, to jednak te pozostałe 5% miałoby jeszcze szansę. Ja osobiście uważam takie podejście za uczciwsze i bardziej otwarte wobec Boga, a także mniej zachęcające ludzi do kombinowania. Bo nawet jeśli te przypadki kombinowania są jednostkowe, to się o nich słyszy i mają działanie demoralizujące.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak głęboko demoralizujące to właśnie sobie przypomniałem. Kilka tygodni po rozstaniu rozmawiałem z księdzem. Nie wiem, czy chciałem wtedy wrócić do Kościoła, czy tylko byłem zagubiony i szukałem pociechy. Faktem jest, że ów ksiądz, wysłuchawszy mojej historii, zaproponował mi starania o uznanie sakramentu małżeństwa za nieważny, tłumacząc, że "jak się dobrze poszuka, to powód się znajdzie." Podziękowałem wtedy i podziękowałbym dzisiaj. Widać mam chore sumienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ja mam chore, kapłan był normalny. Proponował mi przecież właśnie nic innego jak rozwód kościelny. Co z tego, że nazywa się to "uznaniem sakramentu małżeństwa za nieważny". Co z tego, że w Prawie Kanonicznym zapisy te figurują pod super wymownym tytułem "Zgoda małżeńska." Komu my mydlimy oczy? Nikt przecież nie myśli sprawdzać, czy sakrament był ważny, dopóki się dwoje ludzi kocha i chce być razem. Kontrole okresowe też po parafiach nie chodzą - to staje się potrzebne jedynie wtedy, gdy się rozwodzimy i myślimy o zawarciu innego związku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym źle konsekrowanym kościele to akurat przeczytałem na forum. Że ktoś tam uzyskał orzeczenie o nieważności sakramentu, bo dopatrzyli się że kościół w którym brali ślub nie spełniał wymogów formalnych. Nie wiem, może to i plotka, ale coraz częściej się takie historie słyszy i to boli. I moja rozmowa z księdzem naprawdę miała miejsce. Tylko że ja tak nie chcę. Mój sakrament był ważny, nie będę szukał pretekstów tylko dlatego, że się zawaliło! Boga nie oszukam, co mi przyjdzie z oszukiwania ludzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Prawo Kanoniczne no cóż, to tylko prawo. Kan. 1095 stanowi w punkcie trzecim, iż: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich.&lt;/span&gt;" No u Boga Ojca, toż pod takie sformułowanie można podciągnąć więcej, niż potrzeba aby rozwieść się przed państwowym sądem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą popatrzmy na pozostałe powołania. Wszak z zakonu można zrezygnować,z kapłaństwa można odejść, choć nie wiem jak wtedy jest z sakramentami? No i jest nowicjat i seminatium. Tylko małżeństwo wydaje się wyrokiem na dożywocie, wykonywanym bez przygotowania. Ktoś może odpowiedzieć, że narzeczeństwo jest przygotowaniem, ale każdy żonaty odpowie, że nie jest. No, chyba że się zamieszka razem przed ślubem, ale chyba nie o to chodzi, prawda? W oddatku o ile w zakonie czy w kapłaństwie sam jestem za siebie odpowiedzialny i tylko do siebie mogę mieć pretensje jeśli coś schrzanię, w małżeństwie zależę od drugiego człowieka i za niego też biorę odpowiedzialność. A kiedy on schrzani, to i ja dostaję po głowie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie optuję za wprowadzeniem "małżeństkiego nowicjatu" w postaci zliberalizowania wymogów czystości przedślubnej. One przecież i tak są liberalne: współżycie przedślubne odpuszcza się na spowiedzi właściwie z automatu. Nie postuluję też wprowadzenia kościelnego rozwodu - bo ta instytucja już istnieje, jakkolwiek byśmy jej nie nazywali. Ale właśnie chciałbym odkłamania tej nazwy, odważnego i uczciwego postawienia sprawy. Albo pozwólmy na rozwody, albo skończmy ten cyrk z orzekaniem nieważności sakramentu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym miał taką opcję, być może pokusiłbym się o taki rozwód. Skoro można w prawosławiu (a można, i to do trzech razy), skoro rozwodzą się protestanci, to nie rozumiem, dlaczego Kościół Katolicki tak się zasłania. Wszak Pismo Święte jest to samo, widać interpretacja inna. I zgadzam się, że ten "drugi ślub" powinien może być mniej uroczysty, mieć formę błogosławieństwa raczej niż wielkiej fety. Ale mnie nie chodzi o sam obrządek, tylko o to, by resztę życia móc spędzić w zgodzie z Bogiem i z Kościołem, bez odłączenia od Eucharystii. Jak dla mnie, to w ogóle nie musiałaby być żadna uroczystość.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-8952364300697884384?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/8952364300697884384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/rozwod-koscielny.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8952364300697884384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8952364300697884384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/rozwod-koscielny.html' title='Rozwód kościelny'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4080555762197480330</id><published>2010-04-07T12:41:00.014+02:00</published><updated>2010-04-11T21:32:47.711+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>A myśmy się spodziewali...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Droga do Emaus - dzisiejsze czytanie - niby znany fragment, a na nowo mną wstrząsnęło. Bo myślę znów o tym, jak bardzo szokujący jest ciągle Bóg, jak łatwo nam Go nie zauważyć, bo nadal mija się tak bardzo z naszymi oczekiwaniami. Sam o tym niedawno pisałem, że On jest tak niesamowicie "obok" naszych wyobrażeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Izraelici znali Boga potężnego, niemal złowrogiego w swojej surowości. Jahwe rozdzielił morze i objawił się w krzewie gorejącym. Dla Niego nie było rzeczy niemożliwych. Był Bogiem mocnym, groźnym i zazdrosnym. I oto nagle uczniowie Jezusa mieli uwierzyć w Boga pokornego i miłującego, uniżającego się, aby obmyć im stopy, każącego nadstawiać drugi policzek... I my się dzisiaj zastanawiamy jak oni mogli Go nie poznać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda ten motyw przewija się przez całe Pismo Św: "Mały chłopak pokonuje olbrzyma, rozkrzyczany rybak, który nie potrafi utrzymać posady, staje na czele Kościoła, ladacznica o złotym sercu czyni coś, co Jezus każe nam wspominać 'gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię' (Mk 14,9). Wszystko nie jest takie, jak nam się wydaje. My nie jesteśmy tacy jak nam się wydaje."    &lt;small&gt;John Eldredge "Pełnia serca"&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jaki jest Bóg dzisiaj? Są tacy, którzy wciąż usiłują przyjmować dosłownie Biblię. Osobiście byłem zszokowany, kiedy całkiem niedawno dowiedziałem się, że kreacjonizm jest absolutnie realny, że dziś wciąż istnieją ludzie, którzy "nie wierzą" w ewolucję, uważają ją za spisek naukowców i twierdzą, że Bóg całkiem dosłownie stworzył świat z niczego w sześć dni. I że Noe zdołał zabrać na swoją arkę przedstawicieli wszystkich żyjących gatunków, z których po potopie odrodziło się wszystko, co żyje na Ziemi do dziś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa relatywizmu moralnego. Jakże łatwo jest czytać Pismo i przyjmować z niego tylko to, co wygodne, uznając wyższość osobistej interpretacji nad wszelkie autorytety moralne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż więc czynić? Żyjemy w trudnych czasach, a pewnie czekają nas jeszcze trudniejsze. Naiwnością byłoby oczekiwać, że Bóg wypowie się wprost i dosadnie na temat badań genetycznych, zapłodnienia in vitro, czy podróży kosmicznych. Nie mamy więc wyboru - musimy używać własnego sumienia i własnej interpretacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego się dzisiaj po Nim spodziewamy? Ano, że będzie taki układny i uporządkowany jak wyjęty z katechizmu. Ktoś mi zwrócił uwagę, że wkleiłem tu sporo obrazków. (przy okazji - jak już wspomniał Tygrys - zdjęcia, które zamieszczam między notkami sam zrobiłem, nie łamię praw autorskich) Ale zauważcie proszę, że większość wyobrażeń Jezusa to nie są cukierkowe twarzyczki z odpustowych świętych obrazków. Szukałem takich Jego wizerunków które mówią coś o Nim, pokazują Go nie ograniczając się wyłącznie do symboliki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo Jezus wcale nie jest układny. Tak naprawdę to nigdy nie był. Jeśli czytamy uważnie Ewangelię, to zobaczymy, że był porywczy, gwałtowny i namiętny. I nie bał się łamać konwenansów - siał przecież straszne zgorszenie. Tylko my już przez te wszystkie lata przyzwyczailiśmy się do wielokrotnie powtarzanych słów tak, że utraciły one dla nas znaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa tysiące lat temu Jezus siadał do stołu z celnikami, przebaczył jawnogrzesznicy, wygonił kupców ze świątyni, łuskał kłosy i uzdrawiał w szabat... Czyli, innymi słowy - zadawał się ze złodziejami i prostytutkami, zrobił awanturę w kościele i nie przestrzegał tradycji. Ciekawe, co zrobiłby dziś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że nie potępiłby takich jak ja: szukających prawdy. Bo cóż nam dzisiaj pozostaje? Problemy nowe a Objawienie wprawdzie ponadczasowe ale ogólne. Bez paragrafów dotyczących każdej dziedziny dzisiejszego stechnicyzowanego świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę pisał o rozwodach, o homoseksualizmie, o antykoncepcji, eutanazji, aborcji i in vitro. To wszystko są sprawy, z którymi borykamy się dzisiaj i jedyną wskazówkę możemy znaleźć rzeczywiście w Piśmie Świętym. Tyle, że trzeba dobrze poszukać. Toteż zapraszam wszystkich swoich czytelników do wspólnego szukania. Może coś razem znajdziemy? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;hr style="margin-left: 0px; margin-right: 0px;" width="50%" size="3"&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4080555762197480330?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4080555762197480330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/mysmy-sie-spodziewali.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4080555762197480330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4080555762197480330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/mysmy-sie-spodziewali.html' title='A myśmy się spodziewali...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-965684175274247298</id><published>2010-04-07T12:21:00.001+02:00</published><updated>2010-04-07T12:21:00.980+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S7uOZzghR-I/AAAAAAAAAHs/YmHenUf-DM8/s1600/20090816M194.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S7uOZzghR-I/AAAAAAAAAHs/YmHenUf-DM8/s400/20090816M194.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457111947463968738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-965684175274247298?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/965684175274247298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/965684175274247298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/965684175274247298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/blog-post.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S7uOZzghR-I/AAAAAAAAAHs/YmHenUf-DM8/s72-c/20090816M194.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-8915095801911913051</id><published>2010-04-06T08:50:00.007+02:00</published><updated>2010-04-11T21:33:00.540+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Moje herezje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z powodu tego bloga zostałem nazwany heretykiem, bluźniercą nawet. Dziękuję :) Chciałbym się jednak wytłumaczyć. Nie piszę tutaj, żeby kogokolwiek nawracać, przekonywać czy pouczać. Zacząłem na prośbę mojej dziewczyny, z którą wcześniej dzieliłem się swoimi przemyśleniami mailem lub prywatnie. Szczerze mówiąc, nie sądziłem nawet że aż tyle osób będzie mnie czytać i jeszcze mieć coś do powiedzenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro jednak tak się dzieje, to bardzo się cieszę. Pamiętajcie tylko proszę, że to nie katecheza, ale świadectwo. Jak napisałem w profilu, to po prostu opowieści o moich własnych spotkaniach z Bogiem. Proszę komentujcie, dzielcie się swoimi myślami, nie zgadzajcie się ile dusza zapragnie ale miejcie świadomość, że moja wrażliwość jest tylko moja i nie ma obowiązku być identyczna z Waszą. Poglądami także możemy się różnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anonimowy widzi zgrzyty pomiędzy tym co piszę a Biblią. Bardzo być może. Dla mnie Biblia jest pismem natchnionym, otwartym jednak do interpretacji. I fakt, czasem moje interpretacje mogą nie być zgodne z nauką Kościoła Katolickiego (nigdzie nie napisałem, że jestem katolikiem) czy nawet z żadnym innym Kościołem. Nie jestem egzegetą ani teologiem i nie mam takich ambicji. Jestem - jak mówi tytuł bloga - w drodze. Do Boga i Jego miłości. Szukam, uczę się i myślę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiedziałem, że objawienia Św. Faustyny są niebiblijne. Mnie, prawdę mówiąc ten ton wypowiedzi, ta pobożność nie przekonuje. Ja posoborowy jestem, Tishnerowski raczej. I pewnie duchem bliżej mi do wspólnoty z Taize niż do katolicyzmu. Ksiądz Hryniewicz bardziej do mnie przemawia niż ojciec Rydzyk. "Bojaźń boża" oznacza dla mnie głęboki szacunek i pokorę, a nie lęk per se. Ale wyjaśnię, bo czasem chyba posługuję się skrótami myślowymi które nie dla wszystkich są jasne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naturalnie nie wierzę, że Bóg JEST światłem słonecznym. Wszak mówimy o Jahwe, nie o Światowidzie. Tyle że słowami trudno wyrazić niektóre przeżycia. Ja nawiązałem do swojego odczucia z pewnych snów, które  towarzyszą mi przez całe życie, a które - nieudolnie, przyznaję - starałem się opisać w jednym z pierwszych tutaj wpisów &lt;a href="http://www-liam.blogspot.com/2010/02/sny.html"&gt;Sny&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To doświadczenie fizycznej, niemal namacalnej obecności Boga w powietrzu, w świetle, we wszystkim co mnie otacza i przenika. Przeszywające poczucie substancji Boga. Nowe Jeruzalem z moich snów zalane jest słońcem i stąd to porównanie, bo obecność Boga tam właśnie przenika wszystko. Naprawdę nie wiem jakiej metafory użyć, jak ubrać to w słowa. Chciałbym czasem być poetą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dalszych słów Anonimowego wywnioskowałem, że ona chyba nie jest katoliczką. Katolicy wprawdzie nie wierzą, że Bóg mieszka w świątyniach, ale Jego obecność w Eucharystii jest dla nich szczególna i całkiem materialnie dosłowna. Dla mnie również. I takie miałem kiedyś doświadczenie na Mszy Św. w trakcie Przemienienia, że zobaczyłem ołtarz jakby bramą prowadzącą do Jego wymiaru. Toteż traktuję Eucharystię jako szczególny punkt w naszej czasoprzestrzeni, który jest najbliższy, najbardziej styczny z tym, co jest "po tamtej stronie". I zazdroszczę tym, którzy tę rzeczywistość mogą przenieść w siebie - poprzez Komunię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samo stwierdzenie, że "On tam czeka" także jest pewną metaforą. Wiem, że Bogu nie są potrzebne nasze modlitwy a mimo to ich pragnie. Pragnie naszej miłości i oddania. Porównałem swoją obecność na jutrzni do randki z dziewczyną, bo tak to właśnie odczuwam. Ją też mogę kochać (i kocham) na odległość. Ale relacja budowana wyłącznie z daleka jest niepełna. Potrzebujemy przecież swojej obecności, bliskości, dowodów tego uczucia... Nie, nie mam na myśli seksu, tylko robienie czegoś dla siebie. Jak wtedy, kiedy źle się poczułem a ona rzuciła wszystko i przyjechała, żeby czuwać przy mnie w nocy bo byłem sam. Jeśli więc ludzie tak kochają, dlaczego moja miłość do Boga miałaby być inna? Tak nas przecież stworzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze coś. Ja nie wiem do końca, czego On ode mnie oczekuje. I myślę, że nikt z nas nie wie. Możemy tylko próbować za Nim iść, wsłuchiwać w Jego głos i starać się żyć najlepiej jak potrafimy. Pamiętajmy tylko, że każdy z nas jest inny. Bóg musi kochać różnorodność, to widać choćby po przyrodzie. Ja cieszę się, spotykając ludzi, którzy inaczej niż ja patrzą na świat. Możemy wtedy rozmawiać i uczyć się od siebie nawzajem. I tak jest dobrze, bylebyśmy jeszcze się wzajemnie miłowali. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;hr style="margin-left: 0px; margin-right: 0px;" width="50%" size="3"&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-8915095801911913051?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/8915095801911913051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/moje-herezje.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8915095801911913051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8915095801911913051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/moje-herezje.html' title='Moje herezje'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-5147981929869696161</id><published>2010-04-04T13:13:00.004+02:00</published><updated>2010-04-11T21:33:20.565+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Pan zmartwychwstał!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No cóż, jak było do przewidzenia, Rezurekcja też mnie ominęła. Z trudem wyszedłem z psem. Ale On zmartwychwstał dla nas wszystkich, dla mnie też. Wlokąc się po osiedlu w ten zimny, słoneczny poranek spotkałem Go.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytałem już wszystkie opowieści z Narnii i zacząłem rozumieć, dlaczego Tygrys tak mnie do tego namawiał. Ostatni rozdział - opis końca Narnii i początku nowej - bardzo jest zbliżony do moich odczuć na temat Nowego Jeruzalem. Wszystko takie samo, tylko bardziej prawdziwe. Nie, tego się nie da opisać. Autor miał rację. I ja nie potrafię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabrakło tylko jednego, a dla mnie najważniejszego. Tego, co określiłem stwierdzeniem, że Bóg jest powietrzem i światłem słonecznym. To, co Pismo tłumaczy: "w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28). Tyle że na co dzień zapominamy o tym, żyjemy jakby w Matrixie, ta warstwa rzeczywistości jest dla nas nieosiągalna poza może najgłębszą kontemplacją. Jak pisał Paweł: "Teraz widzimy niejasno jak w zwierciadle, potem zobaczymy bezpośrednio – twarzą w twarz." (1 Kor 13,12)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja miewam na modlitwie wizualizacje Jezusa. Taki dar. Nawet nie tyle Go widzę, co wyczuwam Jego obecność w konkretnym miejscu. Jak w ciemnym pokoju - wiesz, że ktoś jest z lewej strony, choć nie widzisz ani nie słyszysz. Zwykle jest obok, jak z uczniami na drodze do Emaus. W kościele często przysiada na ławce przede mną, na basenie siedzi na brzegu, itd. Bardzo jestem wdzięczny za tę łaskę bo pomaga w modlitwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Czwartek On klęczał u moich stóp, bo obmywał mi nogi. W Piątek patrzył z wysokości krzyża. W Sobotę w ogóle Go nie było. Nigdzie. A w Niedzielę... Objął mnie ramieniem, pociągnął do siebie i zaprasza na wędrówkę "dalej wzwyż i dalej w głąb." Kocham Cię, Jezu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;hr style="margin-left: 0px; margin-right: 0px;" width="50%" size="3"&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-5147981929869696161?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/5147981929869696161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/pan-zmartwychwsta.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5147981929869696161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5147981929869696161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/pan-zmartwychwsta.html' title='Pan zmartwychwstał!'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-6693208862993060476</id><published>2010-04-03T21:57:00.002+02:00</published><updated>2010-04-11T21:33:28.854+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Eli, Eli, lama sabachtani?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziwne to moje doświadczenie tegorocznego Wielkiego Tygodnia. Chciałem wyciszenia i modlitwy, a poczułem się strasznie samotny i opuszczony przez wszystkich. Syn spędza Święta z dalszą rodziną, dziewczyna zajęta pracą i przygotowaniami a ja... mnie dopadła choroba i pokrzyżowała plany. Powinienem się już do tego przyzwyczaić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zależało mi na tych jutrzniach, chociaż przez te ostatnie kilka dni postu. No, byłem na kilku. Niestety, liturgia Triduum okazała się być poza moim zasięgiem. Godzina 18:00, podwórko przed blokiem pustoszeje, a ja zostaję sam. Nawet Bóg nie ma dla mnie czasu: jest z prawdziwymi chrześcijanami w kościele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, marudzę: był i ze mną, tylko ja Go nie słyszałem, zajęty użalaniem się nad sobą. Cóż, bywa, ja też nie jestem z kamienia. Trudne to czasami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolałbym jakieś widoczne kalectwo bo chorego serca nie mam wypisanego na twarzy. Nawet nie blednę specjalnie bo gębę mam ogorzałą. Już mnie kiedyś ludzie chcieli z autobusu wyrzucić jak zasłabłem, bo myśleli żem pijany. O tym, żeby mi kto miejsca ustąpił mogę zapomnieć, a tłumaczyć się wtedy raczej ciężko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I przecież nigdy nie wiem, czy wytrzymam. Gdyby to było jasne: złamana noga - nie mogę chodzić. Biorę antybiotyk - siedzę w domu. Ale tu? Nie poszedłem na mszę bo mi się nie chciało, czy faktycznie gorzej się czułem? A może tylko usprawiedliwienia szukam dla własnego lenistwa? Albo mi wstyd, bo już kilka razy zemdlałem w miejscach publicznych. I strach bo jak ktoś wezwie pogotowie to mnie znowu tak łatwo nie wypuszczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmieje się ze mnie Pawis, że ja ciepłem i energią emanuję. Heh! Zaprawdę powiadam Wam, zdziwiłby się, gdybyśmy spotkali się na ulicy. Niczym nie emanuję, wierzcie mi. Ale ten komentarz i kilka innych były powodem, dla którego postanowiłem zamilknąć na chwilę. Przestać gadać i dla odmiany zacząć słuchać - jak usłyszałem na modlitwie. No więc słuchałem. Pustki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był we mnie żal i rozgoryczenie. Bo nie dość mojego grzechu, jeszcze choroba mnie od Boga oddala? No to co? Ja wszak optuję za emocjami w wierze, ale nigdzie nie twierdziłem, że te emocje zawsze muszą być pozytywne. Nie jest wielką sztuką trwać przy Bogu kiedy się doświadcza łaski i radości w modlitwie czy w życiu. Sztuka pukać do zamkniętych drzwi...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-6693208862993060476?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/6693208862993060476/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/eli-eli-lama-sabachtani.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6693208862993060476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/6693208862993060476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/eli-eli-lama-sabachtani.html' title='Eli, Eli, lama sabachtani?'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-2263256029555850153</id><published>2010-04-01T09:30:00.001+02:00</published><updated>2010-04-01T09:31:41.494+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='out there'/><title type='text'>Most nadziei</title><content type='html'>Zobaczyłem na jednym z zaprzyjaźnionych blogów, więc przekazuję dalej. Z życzeniami dla wszystkich moich bliskich i dalekich czytelników, żeby te Święta nie pozostały w Waszych sercach puste... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hn-MkOPeRr0&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/hn-MkOPeRr0&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-2263256029555850153?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2263256029555850153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/2263256029555850153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/04/most-nadziei.html' title='Most nadziei'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3998862293390733214</id><published>2010-03-31T18:40:00.001+02:00</published><updated>2010-04-11T21:33:37.257+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Dobrzy ludzie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spotkałem dzisiaj takich w osiedlowym sklepie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta starsza pani była dziwna. Jak wiele osób w podeszłym wieku. Za ciepłe palto, za gruba czapka i chodziła tak bardzo powoli. Kupowała jakiś chleb, kawałek masła, kilka jarzyn i owoców. I jeszcze nowe prześcieradło. Ładne: miękkie i ciepłe. Może stare już się zniszczyło a może dzieci mają nocować na Święta?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy kasie strasznie długo stała. Jak zwykle o tej porze była kolejka i tylko jedna dziewczyna przy kasie. Taka pora. A ta pani szukała pieniędzy. Przewracała kartki jakiegoś zeszyciku w torebce i wyłuskiwała spomiędzy nich banknoty dziesięciozłotowe. Według tego, co powiedziała kasjerka, miało być ich sześć. Ale już piątego nie mogła znaleźć... To prześcieradło było strasznie drogie. Szkoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja stałem trzeci czy czwarty w tej kolejce i tylko patrzyłem. Kasjerka nie zwróciła jej uwagi, że owoce nie ważone, tylko sama wstała i bez słowa poszła zważyć. W kolejce nikt nawet nie sapnął ze zniecierpliwienia, kiedy staruszka nieporadnie grzebała i grzebała w torebce. Nawet wtedy, gdy kasjerka zaproponowała, żeby odłożyć do prześcieradło "na później" i wstała po klucze do kasy, żeby anulować zakup. A jeszcze jedna pani z kolejki pobiegła za nią, kiedy nie zauważyła i zostawiła 50gr reszty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja tak bardzo chciałem podać kasjerce te brakujące dwadzieścia złotych, akurat miałem taki banknot w portfelu. I jeszcze potem, kiedy ta pani już odeszła, miałem szaloną myśl, żeby kupić to prześcieradło i pójść za nią. Ale... Może by się przestraszyła? Albo obraziła? Nie znam jej przecież, w tej części osiedla bywam zbyt rzadko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszedłem się za nią pomodlić. Nie wiem, czego jej trzeba, ale Ty Panie wiesz, więc daj jej to, czego pragnie. I pozwól, żebym ją jeszcze kiedyś spotkał i mógł usłużyć. To była bardzo piękna kobieta. Wszyscyśmy to w sklepie widzieli.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3998862293390733214?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3998862293390733214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/dobrzy-ludzie.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3998862293390733214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3998862293390733214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/dobrzy-ludzie.html' title='Dobrzy ludzie'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-5579947995442585707</id><published>2010-03-29T18:28:00.001+02:00</published><updated>2010-04-11T21:33:44.278+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Sacrum i Profanum</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj Niedziela Palmowa i już mamy Wielki Tydzień. Może za wcześnie jeszcze na refleksje ale jakoś to ładnie mi się podsumowało na tej mszy. W tegorocznym Poście, nawet bardziej niż poprzednio, przeplatały się w moim życiu te sfery: sacrum i profanum. I jak bardzo widzę działanie Boga czasami zupełnie "obok" tego, co mi się wydaje...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już nawet nie o moje postanowienia wielkopostne chodzi, bo to zawsze jest seria upadków i powstań, niczym polska historia. Ale te wysłuchania modlitw właśnie wtedy, gdy modlitwy nie było, kiedy choroba zmogła, gdy się poczułem jak śmieć. Czyjś uśmiech, jakieś dobre słowo - zawstydza wtedy, nie pomaga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadziwia mnie jak bardzo Bóg jest obok nas. Nie w sensie że blisko, tylko obok - rozmija się z naszymi wyobrażeniami o świecie. Moja dziewczyna zwierzyła mi się, że zaczyna odkrywać, jak bardzo jej kompleksy są nieważne w Jego oczach. Jak On ceni ją za coś zupełnie innego, niż to co ona uważałaby za warte ofiarowania. No właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Msza za rodzinę. Dla mnie bolesna bo z marzeń pozostały smutne wspomnienia. I ksiądz opowiadał o tym, jak wyśmiewani przez świat zdobywają uznanie w oczach Ukrzyżowanego. I wspomniał przy tym o rodzinach wielodzietnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nie wiem. W środowisku w którym ja się obracam, takie rodziny obdarzane są raczej szacunkiem. To na takich jak ja patrzy się jak na wyrzutków - takie odwrócenie. Trudno się dziwić, że poczułem się jeszcze gorzej. Ale powiedział ksiądz coś, co i mnie podniosło na duchu. Przypomniał, że pierwszym świętym był zbrodniarz na krzyżu, obok Chrystusa. Że On w nim zobaczył coś, czego ludzie nie mogli. A tym czymś była świadomość własnego grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Prawda was wyzwoli." Piękne słowa. Tak piękne, że wręcz pozbawione znaczenia. A ja dziś spojrzałem na swoje życie, na całą tę klęskę, i uświadomiłem sobie jak bardzo jestem wolny. Świadomość własnego grzechu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, ja nie będę nikogo nawracał. Nie miałbym prawa ewangelizować. Nie jestem żadnym przykładem dla nikogo, może ewentualnie negatywnym. Ale dzięki temu jestem wolny od krzyku, od wskazywania palcem na innych, od piętnowania cudzego grzechu. Dziękuję, mam własny. Innym mogę tylko współczuć, nie potępiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne czego będę bronił, to prawa do nadziei. Że Bóg naprawdę patrzy obok. Że nie przeszkadza mu iż nie zostałem dumnym ojcem wielodzietnej rodziny. Że wybacza słabość, że silniejszy jest od grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jednak przydaje się ta Narnia, choć wierzgałem gwałtownie. Na dobry koniec dnia, przeczytałem jeszcze ten fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Mój dobry koniu, nie straciłeś niczego poza swoją próżnością. Nie, nie, mój bracie. Nie strzyż uszami i nie wstrząsaj tak grzywą. Jeśli jesteś naprawdę tak upokorzony, to musisz się nauczyć słuchać głosu rozsądku. Musisz zrozumieć, że wcale nie jesteś tym Wielkim Koniem, jakim się wydawałeś samemu sobie, gdy żyłeś wśród tych biednych, niemych stworzeń. Oczywiście, byłeś dzielniejszy i mądrzejszy OD NICH. Ale to wcale nie twoja zasługa. To wcale nie oznacza, że musisz być kimś niezwykłym również w Narni. Dopóki będziesz o tym pamiętał, będziesz bardzo przyzwoitym rodzajem konia, tak w ogóle, jak i w porównaniu z innymi."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;C.S. Lewis "Koń i jego chłopiec"&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-5579947995442585707?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/5579947995442585707/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/sacrum-i-profanum.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5579947995442585707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/5579947995442585707'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/sacrum-i-profanum.html' title='Sacrum i Profanum'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-8998260074441783912</id><published>2010-03-28T13:33:00.000+02:00</published><updated>2010-03-28T13:33:00.665+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S63tuiYRsaI/AAAAAAAAAEw/b_Il9TcfS6c/s1600/20090813M138.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S63tuiYRsaI/AAAAAAAAAEw/b_Il9TcfS6c/s400/20090813M138.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5453276107573932450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-8998260074441783912?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/8998260074441783912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/blog-post_28.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8998260074441783912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8998260074441783912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/blog-post_28.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S63tuiYRsaI/AAAAAAAAAEw/b_Il9TcfS6c/s72-c/20090813M138.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-3302950785456343170</id><published>2010-03-27T07:14:00.000+01:00</published><updated>2010-03-27T08:04:04.057+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Sentymentalizm a wiara</title><content type='html'>Przede wszystkim chciałbym podziękować mambie, jako najwierniejszemu z moich komentatorów. Pisuje jako anonim a ja nie kojarzę tego nicka z żadnej strony, nie wiem więc kim jest. Ale widać czytuje mnie dzielnie, mimo iż uważa moje poglądy za herezje. Bardzo mu jestem wdzięczny, bo czasem wszak najlepiej wzrastamy duchowo w opozycji. A teraz chciałbym mu (jej?) odpowiedzieć notką, do której zainspirował mnie ostatni komentarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarzut sentymentalizmu i taniej emocjonalności w modlitwie jest mi znany bardzo dobrze. Kiedyś, jako oazowicz, słyszałem go niemal ciągle od wszystkich "bardziej dojrzałych" w wierze. I wiecie co? Wielu z nich nie ma już w kościele. A ja? Ja wróciłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie twierdzę, że oni absolutnie nie mieli racji. Nie mieli co najwyżej tolerancji, czy szerszego spojrzenia obejmującego różnorodność ludzkich serc. Dla nich mogły to być niepotrzebne rozproszenia, dla mnie było to ważne doświadczenie. I pozostało takim do dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą brewiarz jest dla mnie bardzo trudną modlitwą. I to wcale nie tak, że zachwycam się tą jutrznią dla samej radochy pośpiewania w kościele. Wręcz przeciwnie. Mnie też ciężko wstać o 5:30 i potem jestem niewyspany. Na psalmach trudno mi się skupić, a chwila ciszy po czytaniach to raczej walka z sennością niż modlitwa. Ale jest to modlitwa, która przynosi owoce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na randkę z dziewczyną też nie zawsze mi się chce iść. Owszem, uwielbiam spędzać z nią czas. Ale czasem po prostu nie chce się tyłka ruszyć i wsiąść do pociągu. Albo deszcz leje i z domu się nie chce wyjść. Albo robimy coś, za czym ja nieszczególnie przepadam. Ale jej to sprawia radość i ja się wtedy tym cieszę. I na tym polegają emocje w tej miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te dwa dni rozpoczynane od jutrzni były dla mnie wspaniałe. Więcej energii, więcej radości życia, więcej Boga. Nie, nie mam poczucia że Jemu sprawiam radochę, ani nie czuję że się jakoś szczególnie poświęcam. Po prostu znalazłem sobie nowy sposób na okazanie Mu swojej miłości. Dziewczynie wysyłam smsy, dla Niego wstaję trochę wcześniej. I tyle. To naprawdę bardzo proste.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-3302950785456343170?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/3302950785456343170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/sentymentalizm-wiara.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3302950785456343170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/3302950785456343170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/sentymentalizm-wiara.html' title='Sentymentalizm a wiara'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-1080859640294806911</id><published>2010-03-25T07:53:00.000+01:00</published><updated>2010-03-25T13:22:34.359+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Spotkania</title><content type='html'>Miałem wczoraj w czasie adoracji pewne doświadczenie. Patrząc na Najświętszy Sakrament, zobaczyłem nagle jak się podwaja a potem zwielokrotnia. Jak obraz odbijany od kilku luster. I w tych odbiciach zobaczyłem inne monstrancje i inne kościoły w których byłem w życiu. Na wakacjach, na rekolekcjach, u znajomych... Niesamowite wrażenie. Tu cegły, tu belki drewniane, tam znowu biały tynk. I tylko Hostia zawsze ta sama. A potem usłyszałem w duszy. "Kochasz Mnie? A ile czasu Mi poświęcasz?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie. Trochę się w tym moim życiu uzbierało mszy, modlitw i nabożeństw w których uczestniczyłem, ale czy aby znowu tak wiele? Czy dość, żeby z tego utkać jakąś relację? Skoro kocham? No tak, kocham. Ale gdzieś tam w głowie siedzi, że przecież On wie, On zrozumie, wybaczy, a dziś znowu czasu nie ma, zmęczony, źle się czuję, nie pójdę... A przecież On tam czeka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I odzywa się to jakieś poczucie obowiązku. Każdy z nas pewnie to czasem przechodzi. Wyrzuty sumienia, że za mało czasu, że ta modlitwa taka naprędce. I postanawiamy poprawę, nawet się czasem udaje. Przyrzekamy, że od jutra znajdziemy więcej czasu na poranny pacierz, że wieczorem różaniec albo koronkę codziennie. I wypełniamy przez kilka dni, może tygodni a potem znowu to gdzieś gubimy. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo może nie ma w nas tej miłości tak naprawdę? Nie, no niby kochamy, jasne. Ale ja mówię o zakochaniu się w Bogu, o poczuciu szczęścia bo On jest i kocha. Tymczasem tę modlitwę traktujemy często jak obowiązek, jako coś, co trzeba zrobić, żeby być w porządku. Dlatego nie wychodzi - jeśli traktujemy ją jako kolejną próbę zasłużenia sobie na Jego miłość. A przecież już ją mamy, za darmo. A modlić się trzeba z radości że jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakochałem się w Liturgii Godzin na rekolekcjach oazowych. Trzeci stopień formacji - brewiarz do upojenia. Wspólne śpiewy, recytacje, podsypianie na jutrzni, kłopoty z koncentracją na nieszporach... ech, to były czasy! Potem kiedyś przez rok sam odmawiałem brewiarz. Ale dla mnie to nie to samo co modlitwa wspólnotowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodząc z tej adoracji spojrzałem na tablicę ogłoszeń, żeby sprawdzić o której Droga Krzyżowa. I zobaczyłem że w dni powszednie o 5.45 jest u nas w parafii jutrznia. Aż podskoczyłem z wrażenia. A ja dopiero teraz się o tym dowiaduję?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No fakt, ostatnio częściej bywałem w innych kościołach na mszy, ogłoszeń parafialnych u siebie nie słyszałem. Szkoda, że Post już się kończy, ale przynajmniej te kilka dni, które zostały... Z miłości. I dzisiaj świat inaczej wygląda i poranna kawa lepiej smakuje. Dobrze mi z Tobą, Panie. Dziękuję Ci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-1080859640294806911?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/1080859640294806911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/spotkania.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1080859640294806911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/1080859640294806911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/spotkania.html' title='Spotkania'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4613454893497798477</id><published>2010-03-24T13:00:00.000+01:00</published><updated>2010-03-24T13:35:26.796+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Kręte ścieżki powołania</title><content type='html'>Wyczytałem w Dzienniczku Św. Faustyny o takim zdarzeniu: Pewnego dnia Jezus nakazał jej, aby przez siedem dni nosiła włosiennicę. Poszła więc Faustyna do Matki Przełożonej i poprosiła o pozwolenie na umartwianie się. Nie dostała go. Zmartwiona, zwróciła się do Jezusa, a Ten powiedział jej, że pragnie jej posłuszeństwa, a nie umartwień. Hm... że jak, proszę? To po co to całe zamieszanie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak Faustyna miała dobrze, bo Jezus czekał na nią od razu w korytarzu i wyjaśnił. A co z ludźmi, którzy latami starają się o to pozwolenie, albo nawet noszą tę swoją włosiennicę, a potem też usłyszą że to w ogóle nie o to chodziło?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą w świetle moich ostatnich rozważań, ja tego zupełnie nie pojmuję. Zawsze uważałem, że Bóg ma... no, specyficzne poczucie humoru. Z naszej perspektywy, naturalnie. No bo jest przecież wszechmocny i wszechwiedzący. Jak pisałem w poprzednim poście, będąc poza naszym czasem, dokładnie przecież wiedział jak zareaguje przełożona Faustyny i ona sama. To co niby sprawdzał?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po co sprawdzał mnie? Też ganiałem w tej włosiennicy. Myślę że większość z nas ma takie doświadczenia na koncie. A potem się zastanawiamy, czy to myśmy schrzanili, czy taki był Jego plan od początku? I po co nam kazał, jeśli wiedział że spaprzemy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągle mi chodzi po głowie to pytanie, czy Bóg stworzył świat dla rozrywki. Heh! To ja ciekawy jestem co to za rozrywka, skoro jeszcze zanim Ewa spojrzała na to nieszczęsne jabłko, to On już znał dzień i godzinę w której bomby spadną na Hiroshimę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony, przejmować się aż tak bardzo chyba nie przejmuje. Bo inaczej musiałby chodzić po tych Niebieskich Drogach i powtarzać przy każdej okazji: No, wiedziałem że schrzani! A nie mówiłem?! (facepalm). O co więc w tym wszystkim chodzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może On nie sprawdza dla siebie, tylko dla nas samych? Bo ze mną to oczywiste. Nie mogłem nie spaprać. Nie, nie dlatego że nie miałem takiej alternatywy. Tyle, że z moim charakterem, w tych konkretnych okolicznościach, w tym czasie i z tymi ludźmi - zwyczajnie nie mogłem postąpić inaczej. Ale zaczynając myślałem że podołam. Dla Niego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co teraz? Niby wiem, że dla Niego to żadne zaskoczenie więc i rozczarowany pewnie nie jest. Ale mnie głupio i źle. Z Jego strony, ufam że tak właśnie ułożył moje życie z tymi zakrętami i wybojami. Z własnej, ludzkiej perspektywy, liczę, że ma dla mnie jeszcze jakiś plan awaryjny. No wiecie, taki plan B, może i plan C albo D...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby tylko liter w alfabecie wystarczyło...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4613454893497798477?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4613454893497798477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/krete-sciezki-powoania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4613454893497798477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4613454893497798477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/krete-sciezki-powoania.html' title='Kręte ścieżki powołania'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-8942275163503756983</id><published>2010-03-23T17:38:00.000+01:00</published><updated>2010-03-23T17:41:43.491+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impresje'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S6jvCYDMdqI/AAAAAAAAADg/Qrr_IhoJFQI/s1600-h/20090815M076.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S6jvCYDMdqI/AAAAAAAAADg/Qrr_IhoJFQI/s400/20090815M076.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5451870173026612898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-8942275163503756983?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/8942275163503756983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/blog-post_23.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8942275163503756983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/8942275163503756983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/blog-post_23.html' title='...'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/S6jvCYDMdqI/AAAAAAAAADg/Qrr_IhoJFQI/s72-c/20090815M076.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-4088205078945587626</id><published>2010-03-22T12:58:00.000+01:00</published><updated>2010-03-22T13:48:41.579+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Wolna wola</title><content type='html'>Ciekawe, że nadzieję powszechnego zbawienia atakują zarówno chrześcijanie, jak i ateiści. Ci pierwsi zapewne z posłuszeństwa - doktrynie swego Kościoła, drudzy z nieposłuszeństwa - broniąc wolnej woli człowieka, który nie powinien być zbawiany wbrew swojej woli... Jakie by nie były ich motywy, jeśli jakaś teoria jednoczy, bądź też budzi silny sprzeciw dwóch przeciwstawnych sobie ideologicznie grup, to z pewnością musi to być coś warte rozważenia przez samodzielnie myślącego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytałem (pod przymusem, przyznaję) pierwszą część "Opowieści z Narnii." Pod przymusem, bo jestem zdeklarowanym miłośnikiem fantastyki naukowej, nie fantasy z charakterystycznymi dla tego gatunku czarami, rycerzami i baśniowymi stworami. "Alicja w krainie czarów", "Pan Kleks" czy ostatnio "Harry Potter" nie podniecają mnie tak, jak opis hiper-nowoczesnego napędu (koniecznie pod- lub nad-świetlnego), choć o fizyce kwantowej mam mniej więcej takie samo pojęcie jak o olbrzymich, gadających królikach. Ale obiecałem, przeczytam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspominam o tym bo o ile Aslan w tym opowiadaniu jest swoistą metaforą Chrystusa, oddającego się na śmierć za ludzi, tak Edmund jest dla mnie odniesieniem do Judasza. Judasza, któremu przebaczono. Za którego oddano życie, a który następnie został przyjęty w szeregi dobra i nagrodzony za męstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tygrys nie zgadza się z moim - przyznaję, ostrym - twierdzeniem że Bóg ze Starego Testamentu pomagał Izraelitom zabijać swoich wrogów. A przynajmniej się na to godził. Co więc powie Tygrys na jeszcze bardziej prowokujące stwierdzenie, że Bóg czasami wręcz powołuje do grzechu? No bo cóż zrobić ze słowem J 13,27b, skierowanym do Judasza: "Co masz uczynić, czyń prędzej?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, że celowo koloryzuję. Ale nie patrzcie na siłę sformułowań, ale na sens. Bo... co jest tym sensem? Ano, samo powołanie Judasza a następnie danie mu wolnej drogi. Jasne, Jezus mówi także o nim, że lepiej byłoby, gdyby się w ogóle nie narodził. Ale gdyby się nie narodził, nie byłoby pojmania takiego, jakie znamy z Ewangelii. Bóg musiałby wymyśleć coś innego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem stawiam pytanie, zresztą stare jak filozofia: czy Judasz miał wolną wolę? Czy mógł był zmienić zdanie i nie zdradzić miejsca pobytu uczniów tego feralnego wieczora? Moim skromnym zdaniem absolutnie mógł. Sprawy potoczyły się tak, jak się potoczyły jedynie dlatego, że Bóg wiedział dokładnie, co zrobi Judasz. Wiedział to długo, przed narodzeniem biedaka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem zwolennikiem determinizmu. Nie uważam, że wszystko, cokolwiek robimy w życiu jest z góry ustalone i przewidziane, a nasza wolność ma charakter czysto iluzoryczny. Uważam natomiast, że Bóg jest Tajemnicą. O wiele większą, niż ta, jakiej uczy nas katechizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedzmy sobie szczerze. Wielu niewinnych oddawało życie za sprawę, za przyjaciół, nieprzyjaciół. Jeden tylko pokonał śmierć, fakt. Ale czy jest to dla mnie tajemnica? Nie. Ja nie jestem w stanie tego zrobić, ale umiem sobie wyobrazić że Jezus zmartwychwstał. To za mało, by nazwać to Tajemnicą przez duże "T". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam w rozmowie onegdaj uświadomiłem sobie coś, co powinno być dla mnie oczywiste: Bóg jest poza czasem. Są przecież tego dowody w Piśmie Świętym. Nie rozumiecie jeszcze? Otóż cała nasza logika oparta na linearnym czasie, na postrzeganiu związków przyczynowo-skutkowych - nie dotyczy Boga. On stworzył także czas. I to dopiero jest dla mnie Tajemnicą. Tego już nie umiem sobie wyobrazić. I to dopiero przekonuje mnie o boskości Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówimy o Nim że jest "Sędzią Sprawiedliwym, który za dobro wynagradza a za zło karze." Ale gdzież tu jest Tajemnica? Czy nie jest to sprowadzanie Niepojętęj Istoty do naszej, ograniczonej logiki? Czy nie mamy tu do czynienia ze zwykłą projekcją potęgi, jaką potrafimy pojmować, tu, na naszym świecie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie. Nie wierzę, że to jest takie proste. Nie wierzę, że los człowieka w rękach Boga podlega tym samym prawom, jakie On ustanowił dla nas tu i teraz. Że On sam się tym prawom poddaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego kwestia zbawiania "wbrew woli" ateistów czy bluźnierców, w ogóle dylemat wolnej woli, jest dla mnie problemem sztucznym, występującym jedynie w naszym, ograniczonym umyśle. Bóg wie co uczyniliśmy i co uczynimy na długo przed tym, zanim się w ogóle rodzimy. Bóg zna losy świata od początku do końca - bo On tam jest: na początku i na końcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z naszej perspektywy śmierć jest chwilą. Owszem, choroba, cierpienie - może trwać długo. Ale sama utrata życia jest chwilą. Z Jego strony, może to być całe kontinuum, zupełnie nieznany nam wymiar konfrontacji ze Stwórcą. Nie, nie umiem sobie tego wyobrazić, dlatego właśnie mnie to przekonuje. I przekonuje mnie także myśl, że w tym wymiarze nasze decyzje życiowe, nasze wybory - wciąż jeszcze mogą ulec przeobrażeniu. Jak łotr na krzyżu możemy wtedy jeszcze usłyszeć obietnicę: "dziś jeszcze będziesz ze mną w raju." (Łk 23,43). I naprawdę wierzę, że nikt z nas nie potrafi się jej wtedy oprzeć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-4088205078945587626?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/4088205078945587626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/wolna-wola.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4088205078945587626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/4088205078945587626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/wolna-wola.html' title='Wolna wola'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-418243165430836244.post-384527322049757701</id><published>2010-03-19T08:26:00.000+01:00</published><updated>2010-03-19T19:53:58.917+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W drodze'/><title type='text'>Piekło istnieje naprawdę</title><content type='html'>Zawsze mi przykro, kiedy czytam tak kategoryczne słowa: &lt;a href="http://7dni.wordpress.com/2007/03/28/pieklo-istnieje-naprawde/"&gt;Grzesznicy będą się smażyć w ogniu piekielnym po wsze czasy&lt;/a&gt;... Ale równie mi przykro czytać, że piekła nie ma, a Bóg i tak zbawi wszystkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt z nas nie wie co zrobi Bóg. Możemy tylko wierzyć, ufać, mieć nadzieję - każdy po swojemu. Nie mamy monopolu na wiedzę o zamiarach Boga. Nawet papież go nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie się taki obraz piekła nie zgadza z Bogiem Miłosiernym i Łaskawym. Nie umiem wierzyć w Boga, który pozwoliłby części swojego stworzenia tak cierpieć. Nie chcę wierzyć w takiego Boga, który miałby skazać część swoich dzieci na wieczne potępienie. Choćby nie wiem co uczynili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Bóg jest Wszechmocny. Piekło tak, jak jest odmalowane w artykule, byłoby Jego klęską. Bo jakaś część stworzenia miałaby się od Niego odwrócić, zaprzeć się Go bezpowrotnie. To też się nie zgadza. Fakt, dał nam wolną wolę, ale czy to znaczy, że jest wobec niej bezradny? Czy Bóg w ogóle może być wobec czegoś bezradny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gwoli ścisłości, nie jestem orędownikiem pustego piekła. Pisałem już o tym, ale przypomnę. Nadzieja powszechnego zbawienia postuluje, że piekło jest jak najbardziej realne i może być wieczne z ludzkiego punktu widzenia, tj, trwać wieki - ale nie nieskończenie długo. Że może być ostatecznym narzędziem w ręku Boga, żeby nas oczyścić i w ostateczności przyciągnąć do Siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I proszę, nie przytaczajcie fragmentów Pisma Św. na poparcie wizji wiecznego potępienia. Jest ich równie dużo, co tych, które mówią o nieprzebranej łaskawości Boga. Tyle, że te ostatnie są może jakby mniej plastyczne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiemy jakimi metodami Bóg działa. Jego drogi nie są naszymi drogami. Nie uzurpujmy sobie prawa do wypowiadania się w Jego imieniu. Nie stawiajmy Jemu naszych, ludzkich granic. Szkoda, że tak wielu katolików jest zachwyconych perspektywą "ukarania bezbożników". Tak się ma wyrażać chrześcijańska miłość bliźniego? Czy też raczej jest to niskie "a dobrze ci tak?" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem z wykształcenia pedagogiem. Znam wartość tzw. metody kija i marchewki: nagrody i kary. Tyle tylko, że ta metoda sprawdza się wyłącznie wobec małych dzieci, niedojrzałych umysłów. Czemu mam wrażenie, że dziś Kościół właśnie w taki sposób chce nas traktować?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałem niedawno o tym, jak zmienia się Boży język wobec nas w Starym i Nowym Testamencie - jak Bóg przyjmuje do wiadomości, że człowiek się rozwija, jak podnosi poprzeczkę. Teraz nie dostaniemy już nowego, uwspółcześnionego objawienia. Ale w czasach przedbiblijnych też przecież był z nami, to nie jest tak, że na Biblii Bóg się zaczyna i kończy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja bym jednak skłaniał się do tego, że my zaczynamy wyrastać z epoki kija i marchewki. Że nie trzeba nas już straszyć. Sądzę, że konserwatyści w Kościele boją się tego kroku bo obawiają się zachowań z cyklu (dosłownie) "hulaj dusza, piekła nie ma." Tymczasem ja, jako zdeklarowany idealista, nie wierzę w to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzę, że człowiek jest już na tyle dojrzałym stworzeniem, że potrafi kochać bez strachu. Że więcej warta jest wiara i dobre uczynki wynikające z miłości, nie ze strachu. Bo przecież zgoda na zaakceptowanie powszechnego zbawienia nie oznacza że człowiek od razu rzuci się w odmęty grzechu licząc na to, że w ostatecznym rozrachunku i tak wszystko zostanie mu wybaczone. Może, tak jak ja, zachwycić się za to Bożą Miłością i zechcieć postępować tak, by On miał mu jak najmniej do wybaczania?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przytoczonym przeze mnie blogu ciekawie wypowiada się niejaki felek: "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;tak się zastanawiam, jeśli umrę i spotkam Boga, to jak mógłbym wtedy nie wybaczyć wyrządzonych mi przez innych krzywd ? Jeśli ja im wybaczę, a oni wyznają skruchę, to w jaki sposób mogliby trafić do piekła ?&lt;/span&gt;" No właśnie. Ja tam wolę wierzyć, że niezbadane są wyroki Boskie i że u Boga nie ma nic niemożliwego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/418243165430836244-384527322049757701?l=www-liam.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www-liam.blogspot.com/feeds/384527322049757701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/pieko-istnieje-naprawde.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/384527322049757701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/418243165430836244/posts/default/384527322049757701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www-liam.blogspot.com/2010/03/pieko-istnieje-naprawde.html' title='Piekło istnieje naprawdę'/><author><name>Liam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15629438536169005845</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://2.bp.blogspot.com/_KsFCauzjZ0A/TKLamHmZq9I/AAAAAAAAAnA/KSmoDjN8oG8/S220/Liam5.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
